Tagi: antropologia podróży | antropologia wojny | klisze
Turystka w Belfaście
28 listopada 2010
Irlandia budzi pozytywne skojarzenia, przywodzi na myśl piwo Guiness, muzykowanie w pubach, owce i zieloną koniczynkę. Dodanie do nazwy przymiotnika „Północna” kieruje jednak nasze myśli ku zamachom bombowym i Krwawej Niedzieli.
W przewodnikach turystycznych konflikt zbrojny w Irlandii Północnej opisywany jest w dziale „Historia”. I choć porozumienie pokojowe podpisano w 1998 r., a IRA złożyła broń dopiero w 2005 r., takie zaklasyfikowanie okresu „Kłopotów” ( The Troubles ) pozwala bezpiecznie ulokować konflikt w przeszłości. Wizję taką wspiera oficjalny serwis turystyczny Belfastu, który podkreśla kulturalne bogactwo zachodniej części miasta, gdzie położone są katolicka Falls Road i protestanckie Shankill.
Murale, jednocześnie jeden z przejawów i symbol The Troubles, przedstawiane są przede wszystkim jako atrakcja turystyczna. Te protestanckie mają przeważnie militarny charakter, te katolickie częściej odnoszą się do irlandzkiej kultury, historii czy walk o wolność w innych częściach świata. W informacji turystycznej Belfastu można kupić albumy z ich fotografiami, a obok znaleźć ulotki zachęcające do wzięcia udziału w Conflict Tour. Jedna z organizujących takie wycieczki firm reklamuje się właśnie poprzez mural, na którym za obwożącymi turystów, czarnymi taksówkami namalowano trzymającego karabin mężczyznę i przykryte flagami trumny. Optymistyczny nastrój spragnionego wrażeń turysty psuje jednak nieco widok przecinających Belfast wysokich murów i zawieszona na jednej z bram tablica informująca, że przejście pomiędzy katolicką a protestancką częścią miasta zamykane jest codziennie o 21.00.
tekst i zdjęcia: Marta Elas.
Marta Elas - antropolożka, absolwentka Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW i studentka Szkoły Nauk Społecznych PAN. Zajmuje się tematyką gender, pracy i opieki oraz nierówności społecznych.