Tagi: klisze
To takie skomplikowane
14 stycznia 2011
To naprawdę nic odkrywczego: opozycja tradycja kontra nowoczesność najjaskrawiej widoczna jest jako granica oddzielająca to, co izraelskie, od tego, co palestyńskie (chociaż przecież po tradycyjnej stronie ciągle są chociażby ultraortodoksi z jerozolimskiej dzielnicy Mea Szearim czy Żydzi ze Starego Miasta). Klisze widziane oczami przybyszów od razu porządkują i dookreślają w ich głowach dwa nieprzenikające się światy.
Wiadomo, kto ma makdonaldy i supernowoczesne domy wyglądające jak twierdze, a kto kawiarenki i szisza bary krzyczące Lokalną Egzotyką Nieskażoną Zachodem. Rzeczywistość nie pocztówkowa, ale przyziemna i codzienna chowa już jednak subtelne, ale gęste pajęczyny relacji między tymi światami, gdzie nic nie jest czarno-białe, role czasem zaskakująco odwrócone, a wszystko podszyte i okraszone wytłumaczeniem powtarzanym jak mantra: To takie skomplikowane.
Są tacy, co mówią głośno, jak według nich ten świat wygląda, są też tacy, co wyrażają te poglądy w przestrzeni publicznej, na przeróżnych ścianach. Tak, na murze oddzielającym Izrael od Zachodniego Brzegu Jordanu jak najbardziej też. W tej wizualnej przestrzeni wszystko jest klarowne: grafitti i murale uprzejmie informują o pacyfizmie i anarchizmie ich twórców. Trzeba jasno określić, kim się jest, kto jest draniem, terrorystą albo okupantem. Znaleziona przez mnie na Świętej Ziemi metka koszulki z napisem Land of Peace jest jak wyjątkowo groteskowy i złośliwy komentarz.
Monika Rupniewska - absolwentka antropologii kulturowej na UWr i (niemal) UŁ, studentka orientalistyki (MISH), zajmuje się tożsamością na pograniczach i obszarach wielokulturowych. Gotuje, ogląda filmy i ciągle chce podróżować, ur. 1986.