Wszystkie artykuły z tagiem: notki
Cztery gwiazdki w logo
6 lutego 2012
Styczeń 2012. Muszę jechać do Olsztyna na tzw. field, prowadzę tu badania marketingowe na temat tego, jak Polacy jedzą obiady. Rezerwując noclegi mówię więc, że przybędę “w interesach”, choć pewnie nie jest to pierwszoplanowe skojarzenie z gadaniem o kompocie i obserwacją (uczestniczącą niestety) smażenia kotleta.
Na swojej stronie internetowej hotel dumnie prezentuje: 4 złote gwiazdki; kucharzy podających znakomite dania ze srebrnych tac; centrum SPA oraz celebrytę, który – jak się domyślam – “gorąco poleca”. Cena jest bardzo okazyjna. Potwierdzam rezerwację. Płacę.
Przybywam do podupadającego, niedogrzanego hotelu z wiecznie psującą się windą, grzybem w wannie i basenikami pachnącymi moczem. Na śniadanie jest głównie ...
Warszawa-Beirut-Tel Aviv
25 stycznia 2012
Nagle sytuacja ulega odwróceniu – dawni wrogowie, korzystając ze znanego kodu, okazują się swoi. Szyb w lokalu Polski Walczącej nie godzi się przecież wybijać. Z drugiej strony kotwica staje się apotropaionem, odstraszając zło i uniemożliwiając obcym wyrządzanie szkód; jest głową Meduzy, która zamienia wrogów w kamień.
Świnka Peppa
25 stycznia 2012
Świnka Peppa to ładny serial animowany dla małych dzieci, w wersji oryginalnej promujący tolerancję i różnorodność oraz jeszcze kilka innych wartości. W wersji TVP1 już taki tolerancyjny niestety nie jest i już wcale nie promuje różnorodności.
Się ukrywam
25 stycznia 2012
„Powiem szczerze, mój mąż mnie wyzywa o to, ale ja na przykład na plaży nad morzem to najpierw rozkładam parawan. Potem rozkładam leżak, siadam na tym leżaku za parawanem i dopiero się rozbieram. I już mnie nie widać zza tego parawanu”; „Ja też tak. Rzucam swoje ciało na koc czy leżak i dopiero ściągam to, żeby nie widzieli”; „Się ukrywam. To ja mówię z pełną świadomością. Ja ukrywam mankamenty swojego już niejędrnego ciała. Cellulit, który gdzieś mi tam wyszedł, tak? To ciało, które już nie jest takie prężne, bo ono traci tę swoją prężność, tak? Sama zmiana figury, bo sam fakt kształtów, że ona już nie jest taka piękna, tutaj jest fałdeczka. Już można zrobić sobie z tego koło ratunkowe” – opowiadają kobiety po 45. roku życia
Kawiarnie, restauracje
25 stycznia 2012
Właścicielka wspominała, jak przyszła do niej grupka wyrośniętych dresiarzy z sąsiedztwa, którzy z potulnymi minami zapytali: „Proszę pani, co my mamy zrobić, żebyście nas wpuścili?”.
Największa polska wieś
9 grudnia 2011
Jadę do Łodzi na konferencję “Humanistyka dla biznesu”. Podróż pociągiem z Warszawy trwa 2 godziny. Nie funkcjonuje remontowany dworzec Łódź Fabryczna, więc wysiadam na stacji Widzew. Dalej taksówką, której kierowca jest bardzo rozmowny. Opowiada o planach remontu dworca (“mają zrobić na 2014, ale wiadomo, jak to jest, pewnie nie zdążą”) i torów (“jakby się jechało godzinę tym szybkim [pociągiem], bo to 120 kilometrów tylko, byśmy mogli być sypialnią dla Warszawki”), loftach stworzonych w miejscu fabryki (“ceny były 8 za metr, teraz 5 i nikt tego nie chce, nie ma pieniędzy, bank to zlicytuje”), bezrobociu (“jest Manufaktura, ale jak nie ma ...
Stadionowe communitas
9 grudnia 2011
Ciepłe sierpniowe popołudnie. Kolejka do wejścia na serbską Maracanę. Stoję ze znajomymi przy wejściu na Sever (trybuna kibiców, odpowiadająca warszawskiej „Żylecie”) ściskając w ręku bilet. Czekam, aż ochroniarz przeszuka moją małą czerwoną torebkę (oczywiście w barwach Zvezdy) pod kątem przemytu niepożądanych przedmiotów. Wyciąga z niej bezbarwną szminkę ochronną. Nie mogę jej wnieść. Mimo zapewnień, że krzywdy tym nikomu nie zrobię, szminka ląduje daleko na chodniku. W dwudziestej minucie meczu na trybunach płonie tyle rac, że nie widać murawy. Moja szminka zaniepokoiła ochronę, kilkadziesiąt rac ukrytych przez kibiców już nie…

Atmosfera na stadionie jest niepowtarzalna. Stoję wśród trzydziestotysięcznego tłumu i wszyscy ...
Don Kichot z Kamerunu
27 października 2011
Ruch uliczny w Kamerunie jest tak nieskoordynowany, chaotyczny i intensywny, że na ulicy szybko zaczyna boleć przyzwyczajona do europejskiego porządku głowa. Początkowo targa mną nieustający lęk, że zostanę potrącona. Potem się znieczuliłam, zapominając, że ów lęk miał swoje głębokie uzasadnienie wynikające z faktu, że kierowcy, poruszający się z akurat odpowiadającą im prędkością, po akurat odpowiadającym im pasie ruchu, wykonujący manewry w najmniej spodziewanym przez innych momencie, zupełnie nie baczą na odległość między nimi a innymi samochodami, motorami i pieszymi.
Lwią część zmotoryzowanych stanowią taksówkarze w dwóch odmianach: samochodowej i motorowej. Ponieważ transport publiczny jako taki nie występuje, Kameruńczycy zagospodarowali rynkową ...
Tanie piwo, tanie
21 października 2011
Autobusowe katharsis
8 września 2011
Do autobusu na trasie Douala – Bafoussam wsiada Kameruńczyk z torbą na ramieniu. Staje pośród siedzących pasażerów, grzecznie się przedstawia i rozpoczyna swoją opowieść. Ma do sprzedania lek. Po pół godziny z potoku kwiecistych słów dowiadujemy się, że specyfik poprawia inteligencję, wzmacnia odporność, pomaga na potencję, depresję oraz niestrawność. Jest wyjątkowo, tylko tu i tylko teraz, bardzo, bardzo tani. Niektórzy pasażerowie chichoczą, rozglądają się wokół obserwując reakcję innych, niektórzy próbują się targować, inni po prostu kupują. Starsza pani siedząca nieopodal mnie bierze dwie sztuki. Rzut oka na opakowanie – to lek na pasożyty w jelitach.

fot. M. Rupniewska
Trasa Douala – Yaounde. Niezwykle ...
