Op. cit.,

Tagi: mniejszości | religia

Świadkowie Armagedonu

15 marca 2010

Krystyna Dudzińska

Tekst ukazał się w 34. numerze czasopisma Opcit.

Kiedy po otwarciu drzwi widzimy przed sobą uśmiechniętych ludzi z kolorową gazetką w dłoniach, zwykle reagujemy zniecierpliwieniem. Jednak świadkowie Jehowy nie zniechęcają się i niestrudzenie zapraszają do przyszłego Królestwa. Przyjęcie zaproszenia do ich grona wcale jednak nie zapewnia wstępu do raju.

Pytanie o najbliższy kościół w Siemiatyczach na Podlasiu wymaga doprecyzowania. Na Podlasiu „kościół” jako miejsce modlitwy to dla prawosławnych cerkiew, dla protestanta zbór, dla świadków Jehowy – sala Królestwa. Chociaż odbywające się w sali Królestwa spotkanie, w którym uczestniczyliśmy dzięki zaproszeniu jednego z rozmówców, było w swoim rytmie podobne do innych spotkań protestanckich, dominowały pieśni, modlitwa i krótki biblijny wykład, to odróżniało je połączenie spotkania religijnego z elementami szkoły „głoszenia”. Dwie panie zaprezentowały w krótkiej teatralnej scence przykład problemów, jakie może spotkać głosiciel w czasie swojej służby.

Klasa ostatka


Wywiady przeprowadzone w Bielsku Podlaskim, Siemiatyczach, Hajnówce przez studentów IEiAK UW.

W opinii baptystów czy zielonoświątkowców, z którymi rozmawialiśmy na Podlasiu, organizacja świadków Jehowy nie należy do grup chrześcijańskich. Głównym powodem odrzucenia jest interpretacja osoby Chrystusa – przez świadków Jehowy uważany jest za człowieka doskonałego, stworzenie doskonałe, zielonoświątkowcy i baptyści natomiast uznają zarówno człowieczeństwo, jak i boskość Jezusa: „przyszedł […] łącząc w sobie Bóstwo odwieczne z naturą ludzką”, „posiada dwie natury – boską i ludzką”.

Świadkowie Jehowy postrzegają siebie jako zbawionych, wybranych, dla których przeznaczone jest Królestwo Boże. Jest to cecha wspólna protestantów. Świadków wyróżnia jednak sposób doprecyzowania, kto będzie Oblubienicą, dla której przeznaczone jest Królestwo Boże. Chociaż podkreślają swoją równość, to w obrębie grupy istnieje hierarchia wynikająca z różnego dostępu do „rzeczy świętych”, obszaru sacrum. Jest to podział na „klasę ostatka” i „drugie owce”. Tylko członkowie „klasy ostatka” mają prawo do spożywania chleba i wina w czasie Pamiątki, oni też będą w niebie w czasie 1000-letniego Królestwa.

Bóg porządku

Dla świadków Jehowy „Bóg jest Bogiem porządku”. Mówią, że naród wybrany jest dobrze zorganizowany, policzony, a teren działania każdego głosiciela – dokładnie wskazany. Jednak w trakcie naszych badań na Podlasiu ten deklarowany porządek nie zawsze był przestrzegany. Spotkaliśmy wśród starszego pokolenia osoby, które uważają, że ich konwersja nie oznacza, iż przestali być prawosławnymi. Określenie „świadkowie” było dla nich znakiem pogłębienia wiary, unikano określeń sugerujących zmianę, podobnie potraktował to były katolik. „Kiedy zmieniłeś wiarę?” Ś.J.: „Może tak. Ja nie uważam tego za zmianę, za porzucenie wiary, bo religia katolicka ma wiele wspólnego z religią świadków Jehowy, pomimo różnic. Ja to pojmuję jako nie zmianę religii, a pogłębienie religii, wiary w Jezusa Chrystusa”. Wypowiedzi te, choć jednostkowe u świadków Jehowy, wydają się zgodne z podobną tendencją do odrzucania pojęcia zmiany, która łączy się w tym środowisku z niechęcią do określenia przynależności instytucjonalnej. Stąd preferowane są tu samookreślenia „wierzący”, „chrześcijanin” zamiast „baptysta” czy „zielonoświątkowiec”.

Wiedza-prawda

Poczucie odrębności świadków Jehowy kształtuje przede wszystkim zdobyta w salach Królestwa i w czasie kursów biblijnych wiedza, co nadaje tej grupie cechy wspólnot gnostyckich: „Wiara płynie z wiedzy. Jeżeli ma się wiedzę, wtedy można ugruntować swoją wiarę, a jak się nie ma wiedzy, to wiara jest chwiejna”.

Świadkowie starają się o pogłębianie swojej „wiedzy-prawdy”, aby jak najlepiej głosić ją innym. W ten sposób naśladują Chrystusa, który jest Doskonałym Nauczycielem. Chrystus według nich będzie jeszcze nauczał w czasie powtórnego przyjścia na ziemię: „Na ziemi Pan Jezus Chrystus ma sprawować władzę nad światem w ciągu tysiąca lat. Doprowadzi do doskonałości rodzaj ludzki. […] Będzie zmartwychwstanie, ci będą pouczani, wychowywani”.

Nakaz „pouczania”, „głoszenia”, który utrudniał nam rozmowę ze świadkami Jehowy, udawało się ominąć, bądź to odwołując się do wspólnej nam i świadkom Jehowy „chęci wiedzy”, czasami poczucia humoru, bądź trafiając na ludzi, którzy potrafili zrozumieć, że staramy się odejść od relacji głosiciel – niewierny, nauczyciel – uczeń. W czasie badań etnograficznych zdarzało się też przejście do takiej relacji, w której ani ja nie ukrywałam się za rolą Etnografa, ani rozmówca za rolą idealnego świadka. Jeden ze starszych stażem świadków wyjaśnił to w najprostszy sposób młodemu neoficie: „Stasiu, pani nie chce, żeby głosić, pani chce porozmawiać”.

Chociaż świadkowie Jehowy krytykowani są przez zielonoświątkowców czy baptystów za wskazywanie na rok, w którym nastąpi koniec świata, w rozmowie najczęściej podkreślają, że nie posługują się określoną datą końca. Za najważniejszy uznają rok 1914. Od tego czasu Chrystus przebywa w niebie, a Szatan został zrzucony na ziemię, świadkowie zaś stali się na ziemi „Arką duchową”. „Jeżeli przyjdzie walka boża, Armagedon, to wtedy będziemy zawiadomieni z organizacji swojej, że to już koniec”. Rok 1914 interpretowany jest także jako początek sądu nad żywymi.

Mała trzódka

Wiedza tożsama z prawdą i wiarą płynie z systematycznej pracy, kursów. Świadkowie lekceważąco wypowiadają się o mądrości czy wizjach zawartych w snach, co według nich jest podstawą wiary zielonoświątkowców, odrzucają również przekonanie o możliwościach uzyskania daru uzdrawiania czy prorokowania. Jednak także wśród świadków istnieje grupa, która ma szczególny dar. Jest to „mała trzódka”, „klasa oblubienicy” lub „klasa ostatka”, której członkom przypisuje się możliwość zmartwychwstania lub wniebowzięcia w czasie końca świata. Ich życie i śmierć jest powiązane z wydarzeniami apokaliptycznymi, będą też zajmować w Królestwie Bożym miejsce inne niż pozostali świadkowie.

Królestwo Boże, jak nam to przedstawiali świadkowie, „zgodnie ze słowami modlitwy Ojcze Nasz” będzie w niebie i na ziemi. Wśród zbawionych zostanie odtworzony podział, który istnieje obecnie wśród świadków Jehowy, znacznie upraszczając, na „małą trzódkę” i „drugie owce”. Podział ten, podobnie jak w czasie głoszenia, powtarza relację, w której pojawiają się nauczyciele i uczniowie. Dzięki pracy Ciała Kierowniczego Towarzystwa Traktatowego świadkowie Jehowy otrzymują swój „pokarm duchowy”. Na całym świecie spotykają się przy omawianiu kolejnego wydania „Strażnicy” w tym samym czasie. Założenie o niezbędności elity, która swoim działaniem przyczynia się do doskonalenia innych, zharmonizowane jest z wizją własnej organizacji jako grupy uporządkowanej.

Do nieba z Chrystusem wejdzie „mała trzódka”, czyli sto czterdzieści cztery tysiące tych, „za których przelał krew Chrystus”. Osoby, które zostały wybrane do tej grupy, a są nadal wśród żyjących, mają prawo do corocznego przyjmowania emblematów, wina i chleba w czasie Pamiątki, jedynego „święta” świadków. Kiedy nastanie Królestwo Boże, będą w niebie „duchowo – tak jak i Ojciec, tak jak i Syn, i aniołowie. To duchowi będą. A ludzie na ziemi będą tak, jak ziemia potrzebuje ciała. Takie same będą”.

„Drugie owce” to świadkowie, którzy choć nie przyjmują „symboli”, będą mogli znaleźć się wśród zbawionych. Będą przekształcali swoją pracą ziemię w raj (motyw często przedstawiany w publikacjach świadków Jehowy). „Drugie owce” otrzymają ciała, które będą młode, nie będą doświadczać chorób mimo cielesności, będą zawsze „rześcy”.

Podział ten związany jest też ze szczególnym zaszczytem. Może się nim cieszyć część zborów, w których świadkowie żyją. W czasie Pamiątki, kiedy wino i chleb podawane jest z rąk do rąk, oni właśnie są tymi, którzy mają prawo je spożywać. Ale pytanie o kryteria wyboru i znaki wybraństwa należało do tych, na które dość trudno było uzyskać odpowiedź. Dla jednej ze starszych rozmówczyń członek „klasy ostatka” to człowiek, który podobnie jak prawdziwy uczeń Chrystusa, gotowy jest w każdej chwili na śmierć, ale także zna pieśń, której nie mogą się nauczyć zwykli świadkowie: „[to było w] Objawieniu Jana, że stoi Jezus na górze, a z nim sto czterdzieści cztery tysięcy. I śpiewają taką pieśń, że nikt nie może nauczyć się oprócz tych stu czterdziestu czterech tysięcy. I wybranych i kupionych z ziemi. Kupieni oni. […] My też świadkowie, ale są tacy, co naprawdę należą do tego. Ale my? Jak ja mogę powiedzieć. A może kto przyszedłby i mnie przystawiłby do głowy i: zabiję, bo ty świadkiem. A ja mam zaprzeć się, że nie. No to już do nieba nie zajdę nigdy. To trzeba taki człowiek, żeby on na wszystko już. Tak jak uczniowie Jezusa poszli na śmierć”.

Wydaje się, że dla naszych rozmówców przyczyny i kryteria wyboru „małej trzódki” nie zawsze były jasne, próbowali nam wyjaśnić, mówiąc „arcykapłan”, „wypróbowany”, taki, który wie, „co człowiek czuje”:

„Ś.J.(1): I jako Bóg porządku i sprawiedliwości, i miłości, kierując się miłością do ludzi, wybrał spośród ludzi pewną grupę, właśnie sto czterdzieści cztery tysiące, ponieważ te osoby wiedzą, co człowiek czuje, ale są takimi doświadczonymi, wypróbowanymi ludźmi i oni wchodzą w skład rządu niebieskiego. Jezus Chrystus jest królem tego rządu, królem tej grupy stu czterdziestu czterech tysięcy. W Królestwie Bożym oni będą razem z Jezusem rządzić. Będą współ-arcykapłanami z Jezusem. Współ-królami. Ten rząd jest potrzebny do tego, żeby nad tym wielkim tłumem, nad tymi wszystkimi ludźmi, którzy przeżyją, czy zmartwychwstaną, czy też się narodzą, sprawować rząd sprawiedliwy. Do grona tych ludzi należą apostołowie. Do grona tych ludzi należy Maria, pierwsi chrześcijanie, ci, którzy byli wierni do śmierci. Oczywiście Judasz nie wchodzi w grę, jako… Ś.J.(2): No, on nie był namaszczony Duchem świętym nawet”.

Najważniejszym zadaniem „małej trzódki” będzie współrządzenie z Chrystusem w Królestwie Bożym. Będą kierowali razem z nim przekształceniem ziemi w raj. Ziemia, na której na początku był raj, mieszkał Adam i Ewa, zostanie dzięki pracy świadków, „drugich owiec”, odnowiona.

Wybrańcy i wykluczeni

Wizyty świadków, nie zawsze odczuwane jako pożądane przerwanie codzienności, przez nich samych uzasadniane są jako konieczność dawania świadectwa, czyli przypominania o tym, co „Bóg zamierza uczynić z przyszłością”, „uświęcaniem jego imienia”; jest to też „droga wybawienia”: „zapewniamy sobie wybawienie i tym, którzy nas słuchają”. Jeśli świadkowie porzucą swoją praktykę, sprzeniewierzą się zasadom moralnym, zostaną wykluczeni z organizacji: „Sama nazwa świadek Jehowy to znaczy świadczę na rzecz Boga, Bóg jest najwyższy. Więc jeśli ktoś trwa w grzechu, na przykład zaczął pić i palić, i coś tam jeszcze, to jaki z niego świadek. To najpierw udziela mu się pomocy, rozmawia się z nim, robi się wszystko, co można, żeby mu pomóc, prawda, duchowo tak stanąć na nogi, ale jeśli po prostu on nie chce, to nikt na siłę go nie będzie zmuszał, jest wtedy wykluczony, czyli nie jest już świadkiem Jehowy. On może przychodzić na te zebrania, jak kiedyś tam będzie chciał, ale nie jest świadkiem Jehowy”.

Wykluczanie jest w oczywisty sposób związane z przekonaniem o wybraniu, wybrańcy są „oddzieleni” od świata, a więc poddani szczególnym rygorom, a konieczność nieustannej lustracji wyłania różnicę, której zasadą jest poszukiwanie niewielkiej grupki wybranych, klasy ostatka, która wraz z Chrystusem będzie kierowała przywracaniem raju na ziemi w czasie 1000-letniego Królestwa. Członkowie niebiańskiego rządu mają doskonałą wiarę, a zatem pewność zbawienia. To mieszkańców ziemi będzie jeszcze raz atakował Szatan, wypuszczony na koniec trwania 1000-letniego Królestwa.

„Czytamy w Księdze Przysłów słowa, które zapisał Salomon: »prostolinijni bowiem będą przebywać na ziemi, nienaganni będą na niej pozostawieni, niegodziwi zaś zostaną z ziemi wytrąceni, a postępujący zdradziecko zostaną z niej wyrwani«. […] Niegodziwi, tu zostało użyte słowo »wyrwani«, inne przykłady Pisma Świętego mówią »wykorzenieni«, tak jak w ogródku się coś pieli, to się wyrywa to z korzonkami, żeby nie odrosło. Podobnie jest z tym, że nie będzie już takich ludzi”. Co się z nimi stanie? „Na przykład psalm 37 opowiada w taki sposób: »jeszcze tylko chwilka, a już nie będzie niegodziwca, zwrócisz uwagę na jego miejsce, a już go nie będzie, lecz pozostali posiądą ziemię i naprawdę wielką się będą rozkoszować obfitością pokoju. Niegodziwcy bowiem wyginą«”.

Dla świadków Jehowy koniec świata staje się zatem końcem istnienia ludzi wykluczonych, „wykorzenionych”. Na ziemi pozostaną jedynie wybrani, kierowani przez niebiański rząd.

Opcity: Hans Jonas, Religia gnozy; Marcel Mauss, A Centenary Tribute; Zbigniew Pasek, Wyznania wiary. Protestantyzm; Włodzimierz Pawluczuk, Wierszalin. Reportaż o końcu świata, Światopogląd jednostki w warunkach rozpadu społeczności tradycyjnej; Janusz Piegza, Świadkowie Jehowy. Geneza i struktura kontestacji religijnej.

Krystyna Dudzińska - PRACOWNICZKA NAUKOWA INSTYTUTU ETNOLOGII I ANTROPOLOGII KULTUROWEJ UW.

Twój komentarz

Komentarze: 1

  • popsuci napisał/a:
    1 rok, 5 miesięcy temu (3 grudnia 2010, 19:03)

    W PIŚMIE ŚWIĘTYM PISZE ( KTO MA USZY NIECHUCHA)każda nacja czy religia ma swoją rację. i ci którzy w niej są , na swój sposób są przekonywani że oni mają rację. byłem ŚWIADKIEM J. 11 lat. zasypywali mnie swoimi pismami . na początku ( pożerałem) je. jednak poczułem przesycenie. może dla tego że tematy się powtarzały . byłem chłonny wiedzy, więc zacząłem szukać innej nie związaną z moją religią, literatury. na jednym z wykładów dostałem psychiczne lanie. ów wykładowca powiedział że bracia powinni czytać tylko ( nasze czasopisma) i biblię. poczułem się jak dziecko które było nie posłuszne wobec rodziców. jednak zasada że owoc zakazany najlepiej smakuje , czytałem tego więcej i więcej. TU ZAKOŃCZĘ MOJĄ OPOWIEŚĆ. ŚWIADKOWIE , ta góra ich, WIEDZĄ ŻE INNE PISMA , PO ZA STRAŻNICĄ , PRZYWOŁAJĄ CIEKAWSKICH DO MYŚLENIA, Z MOŻLIWOŚCIĄ UTRATY KOLEJNEGO ŚWIADKA. ONI (Ś) STWARZAJĄ POCZUCIE STRACHU , CZY POCZUCIE WINY, . ŻE WYKLUCZONY ZNA prawdę A MIMO WSZYSTKO ODCHODZI. I Z TEGO POWODU JEST BARDZIEJ POTĘPIONY NIŻ JAK TEN KTÓRY NIE BYŁ W ICH SZEREGACH. TO MA SWÓJ CEL. UŚWIADAMIAJĄ braciom ŻE PO ZA ORGANIZACJĄ CZEKA NIECHYBNA ZAGŁADA. myślę tak; SĄ DWA WYJŚCIA. ALBO UŚWIADAMIAĆ NOWYCH CO TAK NA PRAWDĘ ICH CZEKA W SZEREGACH ŚWIADKÓW, praca w służbie JEHOWY głosić głosić, chodzić na zebrania, czytać publikację, i PODDAWAĆ SIĘ WIECZNYM STRASZENIEM. poza tym wmawiać dzieciom że TEN ŚWIAT jest zły, chociaż one widzą inaczej. pokazywanie żonom GDZIE JEST ICH MIEJSCE.tracąc 50 % życia dla organizacji . a 50 % to praca, wypoczynek. I JESZCZE TRZEBA TROCHĘ BYĆ DLA RODZINY I ŻONY. nikogo nie odmawiam od NICH . ale każda życiowa decyzja MUSI być przemyślana. ONI robią wszystko by przyciągnąć naiwniaka. TAK NAPRAWDĘ ŻADNA RELIGIA NIEMA 100% RACJI. TAK JAK ŚWIADKOWIE I INNE SEKTY POSŁUGUJĄ SIĘ DOMYSŁAMI. KTÓRA RZADKO PASUJĄ DO RZECZYWISTOŚCI. NIECH KAŻDY POZOSTANIE TAM GDZIE SIĘ URODZIŁ. CHOCIAŻBY DLA SPOKOJU OSOBISTEGO. lepiej być BEZ PARTYJNYM, niż popierać coś w co się nie wierzy lub nie rozumie . BIBLIA NA WSTĘPIE SWOICH KART MÓWI : .... stworzył BÓG człowieka na swój obraz i podobieństwo….. SKORO JESTEM TAKIM JAKIM JESTEM ( na wzór i podobieństwo) to mi nie wolno być tym kim nie zostałem stworzony. TO MOŻE SAMEMU BOGU SIĘ NIE PODOBAĆ. szacunek dla tego kto to czyta.