Op. cit.,

Tagi: animacja kultury

Spięcie pokoleń

5 stycznia 2012

Agata Diduszko-Zyglewska, Joanna Wojtarowicz

Agata Diduszko-Zyglewska: Na czym dokładnie polega projekt Generation Swap?

Joanna Wojtarowicz: Projekt powstał podczas warsztatu Generator Pomysłów na Europejskim Kongresie Kultury we Wrocławiu. Pięć różnych grup złożonych z przedstawicieli różnych organizacji pozarządowych pracowało nad pięcioma różnymi projektami społeczno-kulturalnymi. Zadaniem mojej grupy, w której były cztery dziewczyny z czterech różnych miast (Agnieszka Kaim z gdańskiej fundacji „Się Zrobi”, Joanna Stankiewicz z poznańskiego stowarzyszenia „No Women No Art”, Zofia Prysłopska z wrocławskiego „Stowarzyszenia W Cieniu Lipy Czarnoleskiej” i ja – ze Stowarzyszenia Antropologów Kultury „Etnosfera” z Poznania i szczecińskiego stowarzyszenia „Oswajanie Sztuki”), było opracowanie projektu odnoszącego się do starzejącego się społeczeństwa i wymiany pokoleniowej.

Analizując problem, doszłyśmy do wniosku, że ludzie starsi i młodsi funkcjonują w dwóch różnych światach, młodzi prą do przodu, starsi się izolują. Brakuje wspólnych działań uczących młodych szacunku dla osób starszych i ich wartości, a z drugiej strony – aktywizujących seniorów i zachęcających ich do czynnego włączenia się we współczesność i uczestnictwa w kulturze. Prawda jest taka, że obecny model życia z jego kultem młodości, pędem i pogonią za nowinkami, ma seniorom niewiele do zaoferowania, nie są oni dobrym „targetem”. Może więc nie tylko sami się izolują, ale także są izolowani.

Ideą projektu było spotkanie – osoby starszej z młodą, nowoczesności z tradycją. Spotkanie kameralne, gdzie między pracującymi ze sobą ludźmi może narodzić się jakaś więź; z którego każda strona wyniesie coś twórczego. Pomyślałyśmy, że rzemiosło jest dobrym pomysłem, nośnym. Tradycyjne rzemiosło powoli zanika, natomiast design to bardzo modna dziedzina. Stąd pomysł na wspólną pracę starszych rzemieślników i młodych designerów, którzy w swojej późniejszej pracy będą mogli tę tradycję wykorzystać i „ocalić od zapomnienia”, a przy okazji wnieść coś oryginalnego do swoich projektów.

Z drugiej strony, zależało nam też na tym, by młodzi pokazali rzemieślnikom, jak w nowoczesny sposób mogą oni wykorzystać swoje umiejętności. Ogólnie rzecz biorąc Generation Swap polega na tym, że spotyka się doświadczenie rzemieślnika z pełną pomysłów głową młodego designera i pracują wspólnie nad nowoczesnym projektem wzorniczym wykonanym tradycyjną techniką.

Dlaczego na miejsce tego doświadczenia wybrałyście akurat Szczecin?

Zdecydowałyśmy, że odbędzie się to w Szczecinie po pierwsze dlatego, że Muzeum Techniki, w którym pracuję, ściśle współpracuje z kierunkami wzorniczymi w województwie, po drugie stanowi dobrą przestrzeń do pokazania efektów końcowych całej pracy, a po trzecie, Szczecin jest miejscem „martwym” jeśli chodzi o inicjatywy dla seniorów. Może ten projekt zachęci ich do działania albo zmotywuje NGO-sy do realizowania projektów aktywizujących osoby starsze.

Ten pomysł wydaje się naprawdę znakomity w swojej prostocie: robocze spotkanie par twórców nie wymaga wielkich nakładów, a z drugiej strony wspólna praca gwarantuje, że nie będzie to spotkanie powierzchowne. Skąd wzięliście chętnych rzemieślników i designerów?

Faktycznie, pomysł jest bardzo prosty i myślę, że właśnie dzięki temu zyskał uznanie jurorów. Designerami są studenci wzornictwa Politechniki Koszalińskiej i Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Dziewczyny z Koszalina od razu wiedziały, nad czym chcą pracować i pod tym kątem szukały rzemieślników. Jeśli chodzi o Szczecin, to łatwiej było rozpuścić wici. Jestem na miejscu, zawsze jest tak, że ktoś kogoś zna, może polecić, itd. Udało się skojarzyć ze sobą pięć par. Dziewczyny z Koszalina pracują ze złotnikiem i kaletnikiem, dziewczyny ze Szczecina ze stolarzem i krawcową, będzie też projekt zrobiony na szydełku.

Czy ta propozycja była ciekawa dla potencjalnych uczestników z obu pokoleń? Nie wydawała im się wydumana? Byli oporni czy zapaleni? Czy chodziło o spotkanie mistrz – uczeń czy o bardziej partnerskie relacje?

Projekt zakładał partnerstwo relacji – i młodzi designerzy, i rzemieślnicy mieli nawzajem wymienić się swoimi umiejętnościami i czegoś się od siebie nauczyć. Natomiast w praktyce pewnie nie da się uniknąć podejścia mistrz-uczeń. Ma na to wpływ przede wszystkim kryterium wiekowe i doświadczenie rzemieślnika. Większość studentów jest bardzo młodych, dopiero zaczynają swoją przygodę z wzornictwem, szukają swojej drogi, a z drugiej strony mamy w pełni ukształtowaną osobę z konkretnymi umiejętnościami i wieloletnią praktyką.

Jeśli chodzi o studentów, to cała idea bardzo im się spodobała, zainteresowanie początkowo było ogromne. Potem, kiedy pierwszy zapał minął, sporo osób się wykruszyło. Problem pojawił się w momencie poszukiwania rzemieślników. Nie da się ukryć, że cały projekt jest bardzo dynamiczny ze względu na krótki czas jego realizacji. Nie było więc łatwo znaleźć osoby, które chciały pracować w takim tempie. Starsze osoby potrzebują czasu do namysłu, spokoju. Może też nie wydaje im się to tak atrakcyjne, mają już swoje przyzwyczajenia.

Do udziału udało się namówić pięciu rzemieślników, choć to w większości trochę „młodsza” generacja seniorów. W przyszłości trzeba by pewnie zacząć od spotkań informacyjnych, pokazać rzemieślnikom możliwości i co mogliby oni na takiej wspólnej pracy z młodymi ludźmi zyskać. Teraz niestety zabrakło na to czasu.

A co obie strony mogą tak naprawdę mieć sobie do zaoferowania?

Jak już powiedziałam, w tym konkretnym wypadku na pewno bardziej skorzystają na tym studenci. To oni wyniosą z projektu konkretne umiejętności, zdobyte pod okiem doświadczonej osoby. Jednak mimo wszystko nie uważam, żeby było to jednostronne – w końcu pary pracują wspólnie nad nowoczesnym, designerskim projektem. Nie umiem powiedzieć, czy rzemieślnicy wykorzystają to w swojej późniejszej pracy, z pewnością jednak czegoś się dowiedzą. A może ta praca będzie dla nich jakimś impulsem? Na tym etapie pracy trudno to stwierdzić.

Chciałabym jednak zrobić spotkanie podsumowujące przy okazji wystawy, żeby wszystkie pary wymieniły się swoimi doświadczeniami ze wspólnej pracy. To będzie taka ewaluacja, dzięki której można będzie wyciągnąć jakieś wnioski. To projekt pilotażowy, który wyraźnie pokazuje, czego zabrakło, co trzeba dopracować, co zmienić. Dzięki temu wiemy, co zrobić w przyszłych edycjach, a czego unikać.

Czy to, co pary twórców mają wytworzyć, jest jakoś ograniczone tematycznie lub w inny sposób? Czy mogą zrobić cokolwiek przyjdzie im do głowy?

Nie, żadnych ograniczeń – pełna swoboda działania! Byle była to sztuka użytkowa. Ja jestem od spięcia projektu w całość, dbam o to, żeby wszystko przebiegało zgodnie z planem, natomiast w żadnym wypadku nie ingeruję w proces twórczy. To odbywa się wyłącznie na poziomie każdej z par.

Czy taki projekt może się udać tylko jako pewien „eksces”, czy też jego rezultaty mogą być w waszej ocenie długofalowe? I czy idea takiej współpracy może być „zaraźliwa”? W końcu ożywiacie w tym projekcie najbardziej klasyczny sposób przekazywania tajników jakiejś dziedziny…

To było już w założeniach traktowane jako projekt pilotażowy, który mógłby być kontynuowany. Formuła się sprawdza, potrzeba tylko więcej czasu na przygotowanie. Ale dochodzą do mnie głosy, żeby coś z tym dalej zrobić i rozwinąć projekt. Mogłoby wyjść z tego całkiem fajne wydarzenie cykliczne, nie tylko lokalne, ale nawet o charakterze ponadregionalnym, bo Agnieszka Kaim, jedna ze współtwórczyń pomysłu, chciała to zrobić u siebie w Gdańsku. Sam projekt może się opierać na pewnej bazie, mieć jakiś trzon, ale jednocześnie ewoluować, być modyfikowany, można by zmieniać niektóre założenia.

Planujecie wystawę – jakieś szczegóły? Co się stanie z produktami pracy międzypokoleniowych par? Czy wystawa jest zakończeniem, czy też gdyby powstało coś potencjalnie interesującego dla większej ilości odbiorców planujecie pomóc w promocji ich wytworów?

Wystawę prezentującą gotowe wytwory i sylwetki twórców będzie można zobaczyć w Szczecinie, w Muzeum Techniki i Komunikacji. Mam również nadzieję, że uda się zrealizować pierwotny plan pokazania jej w miastach, z których jesteśmy, czyli Gdańsk, Poznań, Wrocław, plus Koszalin. Nie ukrywam, że zależałoby mi na tym, aby ta wystawa była z jednej strony zakończeniem pracy, ale z drugiej – początkiem jakiegoś nowego etapu. Mam w głowie kilka pomysłów, ale w tej chwili trudno mówić o konkretach. Czekam na wspólne spotkanie wszystkich uczestników i ich pomysły, refleksje, wątpliwości, plany – z tego może narodzić się coś naprawdę ciekawego.

Projekt “Generation Swap” autorstwa Agnieszki Kaim, Joanny Stankiewicz, Joanny Wojtarowicz i Zofii Prysłopskiej zdobył pierwszą nagrodę w konkursie “Generatora pomysłów”.
Generator Pomysłów to rodzaj warsztatu z udziałem przedstawicieli i liderów organizacji pozarządowych. Taki warsztat, zorganizowany przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”, odbył się podczas tegorocznego Europejskiego Kongresu Kultury we Wrocławiu. Uczestnicy mieli 24 godziny na opracowanie projektu społeczno-kulturalnego związanego z problematycznym zjawiskiem społecznym (np. wykluczenie osób starszych, ekologia i recykling, networking oraz rzecznictwo organizacji pozarządowych).
Ideą Generatora Pomysłów jest twórcze wykorzystanie potencjału nowych technologii i narzędzi internetowych w obszarach społecznie zaniedbanych lub słabo rozwiniętych. Zasadą jest tu współpraca przedstawicieli zawodów kreatywnych i przedstawicieli NGO-sów, działających w obszarze społeczno-kulturalnym. W projekcie wzięło udział ok. 40 osób wybranych spośród zgłoszeń przez kuratora projektu. Uczestnicy, podzieleni na kilkuosobowe zespoły, zostali wyposażeni w materiały niezbędne do realizacji projektu, mieli także wsparcie „mistrza ceremonii” i jego czterech asystentów. Projekt zakończyła publiczna prezentacja rezultatów Generatora i głosowanie publiczności. Dwa zwycięskie pomysły otrzymały dotację na realizację.

Agata Diduszko-Zyglewska - animatorka kultury, dziennikarka, prezeska stowarzyszenia pasaż antropologiczny,członkini inicjatywy warszawa 2020 oraz warszawskich obywateli kultury

Joanna Wojtarowicz - członkini stowarzyszenia antropologów kultury “etnosfera”.

Twój komentarz