Op. cit.,

Tagi: historia | muzyka

Serbski folk – tradycja w spódniczce mini

30 stycznia 2011

Maria Małanicz-Przybylska

Novokomponovaną narodną muzikę i wyrosły z niej turbo-folk krytycy muzyczni nazywają dźwiękowymi potworami lub szkaradnymi hybrydami. Choć same nazwy obu tych gatunków w bezpośredni sposób odwołują się do tradycyjnej muzyki serbskiej – narodna znaczy ludowa, zaś folk jednoznacznie wskazuje źródło inspiracji – często odmawia im się jakichkolwiek związków z przeszłością. Czy słusznie? Chyba nie do końca, ponieważ związki z dawnymi tradycjami, zarówno w sferze czysto muzycznej, jak i społecznej, są w tej nowej muzyce narodowej wyraźnie widoczne.

Ludowość na nowo skomponowana

Popularność novokomponovanej narodnej muziki wybuchła z wielką siłą na przełomie lat 60. i 70. minionego wieku. Była ona bezpośrednią konsekwencją zmian społeczno-politycznych, jakie dokonały się na Bałkanach po II wojnie światowej. Przyspieszony proces industrializacji spowodował wówczas intensywną migrację ze wsi do miast. W ten sposób powstała klasa robotnicza, kulturowo nieprzystająca do ludności miejskiej. Przybysze wstydzili się swoich wiejskich zwyczajów i próbowali jak najszybciej, także poprzez muzykę, zasymilować się z nowym otoczeniem. Szukając nowych miejskich zwyczajów, rozglądali się wkoło i znajdowali kawiarnie pełne przede wszystkim cygańskich muzyków i wokalistów. Wkrótce i oni zaczęli w owych kawiarniach występować, tworząc nową klasę muzyków „białych” – czyli serbskich, a nie cygańskich. Do miejscowego repertuaru dodawali swoje rodzime tradycje, melodie, pieśni i tańce, które, w połączeniu z zastaną już tradycją muzyczną, tworzyły zupełnie nową kategorię folkloru miejskiego. Wśród muzyków serbskiego pochodzenia wkrótce pojawili się pierwsi kompozytorzy „piosenek inspirowanych ludowym duchem”. W latach 70. ten nowy nurt otrzymał miano novokomponovanej narodnej muziki.

Proces tworzenia nowych serbskich pieśni przyniósł głębokie zmiany dotyczące funkcjonowania muzyki o korzeniach ludowych w społeczeństwie. Utwory przestały być anonimowe, zaczęto jasno wskazywać autorów zarówno muzyki, jak i tekstów. Pojawiła się nowa klasa interpretatorów – wokalistów, którzy żyli z występów muzycznych (co wcześniej było domeną jedynie ludności romskiej), a także zyskiwali pozycję muzycznych gwiazd. Rosnąca popularność nowych pieśni stymulowała rynek muzyczny do poszukiwania nowych sposobów dystrybucji muzyki. Zaczęto organizować koncerty i festiwale, których nieodłącznym elementem stało się wyspecjalizowane jury, nagrody i przede wszystkim publiczność. Dużą rolę w rozpowszechnieniu nowej muzyki odegrało także radio i nagrania płytowe. Za początek ery novokomponovanej muziki uznaje się wydanie w 1964 roku singla Lepy Lukić Od izvora dva putiča, który sprzedano w ponad 260 tysiącach egzemplarzy.

Nowy gatunek muzyczny nie zyskał przychylności krytyki. Nazywano go kiczem, brikolażem czy hybrydą, której brak historyczności, stylistycznej jedności i, co najważniejsze, wartości estetyczno-artystycznych. Porównywano go także do „country z harmonią jako instrumentem wiodącym”. „Ta muzyka istnieje od wielu lat, lecz dopiero niedawno dostrzeżono w niej wielki potencjał komercyjny. Wykonawcy przyjęli prawa show businessu, wytrwale budując własny image. Wokalistki fotografują się w roznegliżowanych pozach, zakładają przemyślne kostiumy, robią skandale itp.” – możemy przeczytać na portalu Zakorzenienie.

Turbo-folk

Wraz z podziałem Jugosławii novokomponovana narodna muzika przeszła znaczące przeobrażenie. Już przetworzony rodzimy folklor został wzbogacony o „pulsujące uderzenia muzyki techno i seksapil muzyki pop”. W ten sposób doszło do powstania gatunku określanego mianem turbo-folk. Jak pisze Waldemar Kuligowski, stanowi on połączenie lżejszych odmian muzyki rockowej, kultury dyskotekowego parkietu i orkiestr ludowych: „to kombinacja elementów rodzimego folkloru i klisz dźwiękowych podejrzanych w MTV”. Z zadziwiającą prędkością turbo-folk zaczął zdobywać coraz większe rzesze serbskich fanów, stając się na początku lat 90. najprężniej rozwijającą się gałęzią serbskiego przemysłu muzycznego.

Ten nowy muzyczny gatunek krytykowano już jednak nie tylko za wątpliwą wartość artystyczną, ale przede wszystkim za to, iż zawarł on pakt przyjaźni, czy wręcz miłości, z ówczesną władzą Slobodana Miloševicia. Serbscy przywódcy popierali rozwój turbo-folku, uznając, że „bardzo celnie oddaje [on] kształt serbskiego społeczeństwa po zakończeniu wojny z jego zwróceniem się w kierunku tego, co rodzime, swojskie, kojarzone ze wsią i jej mieszkańcami”. Twórcy nowego gatunku szybko zaczęli odwdzięczać się politykom za przychylność. Obok kiczowatych tekstów o miłości zaczęły pojawiać się także poważne słowa mówiące o wielkości Serbii i Serbów. Główny przekaz nowych piosenek był następujący: mimo wojny, międzynarodowych oskarżeń i fatalnej sytuacji ekonomicznej, my Serbowie jesteśmy OK.

Od początku…

Ile w tych nowych gatunkach tradycji, a ile polityki i efektów globalizacji? By odpowiedzieć na to pytanie, przyjrzyjmy się historii serbskiej muzyki tradycyjnej.

Najstarszymi zachowanymi na terenach Serbii formami muzyki tradycyjnej są pieśni – jedno- i wielogłosowe, bez akompaniamentu jakichkolwiek instrumentów. Serbskie pieśni charakteryzowały proste melodie oparte zwykle na sąsiednich dźwiękach, sporadycznie wykorzystujące większe skoki. Dawne pieśni zawierały liczne mikrointerwały, a więc odległości mniejsze niż te funkcjonujące w europejskiej skali muzycznej, tzw. systemie równomiernie temperowanym. Częste melizmaty i bogata rytmika – oto podstawowe wyróżniki wokalnej serbskiej muzyki tradycyjnej. Śpiew obfitował także w różne maniery wykonawcze: wibrowanie głosu, ojkanie, tremola na głosce „oj”, przerywanie sylab.

W dawnej muzyce serbskiej zdecydowanie dominowały utwory wokalne. Instrumenty pojawiały się sporadycznie, by towarzyszyć tańcom (kolo, čoček) lub pieśniom. Najpopularniejszymi na terenach dzisiejszej Serbii instrumentami były różne odmiany fujarek czy też drewnianych fletów wargowych zwanych frulami. Znane były także flety podwójne, tak zwane dojnice – potrafiły one imitować dwugłos wokalny, dlatego też często wykonywano na nich repertuar śpiewany. Kolejnym znanym w Serbii instrumentem dętym drewnianym jest duduk, który z pewnością został tam przywieziony przez Turków i zasymilowany przez serbskie społeczności wiejskie. Niezwykle popularne były i są także dudy, zwane gajde.

Tureckie pożyczanie

Jeśli więc za prawdziwie serbską uznamy tę najdawniejszą muzykę wokalną i taneczną, z pewnością nowe rozrywkowe gatunki niewiele mają z nią wspólnego. Jednak muzyka Serbii już od XIV w. ulegała silnym wpływom obcych kultur – przede wszystkim tureckiej, która wkroczyła na Bałkany wraz z militarną ekspansją Imperium Osmańskiego. Turcy osiedlali się w dużych miastach, dlatego też tam znaleźć można najwięcej dowodów świadczących o przenikaniu się obu kultur. Już w XVI w. dużej zmianie uległ folklor miejski, który miał olbrzymi wpływ także na obyczaje wsi. Rozwój miast, rzemiosł i handlu przyczynił się do powstania nowej warstwy wśród Serbów – mieszczaństwa. Klasa ta kształtowała swoje zwyczaje naśladując w dużej mierze wzory tureckie, czy też raczej łącząc swoje tradycje z elementami kultury wschodniej.

Pierwsze zmiany muzyczne dotyczyły przejmowania repertuaru, adaptacji tureckich instrumentów, a także zmiany poszczególnych elementów muzycznych. W ten sposób w miastach powstały i rozpowszechniały się nowe pieśni, nazwane pieśniami miejskimi, a także zespoły instrumentalne, zwane przez Turków Čalgije.

Wraz z rozwojem zespołów i ich nowego repertuaru w Serbii pojawiła się nowa kategoria profesjonalnych muzyków. Byli nimi przede wszystkim Cyganie. Ich szczególnym muzycznym predyspozycjom, jak również specyficznemu, nomadycznemu trybowi życia, badacze przypisują ważną rolę w rozwijaniu życia muzycznego w Serbii. Podróżując z miejsca na miejsce, z łatwością adaptowali lokalne tradycje muzyczne, włączając je do swojego repertuaru. Przenosili go z miasta do miasta, ale co ważniejsze – ze wsi do wsi, zapewniając sobie w ten sposób rolę nie tylko niezastąpionych muzyków, ale także innowatorów. To właśnie Cyganie na dobre wprowadzili do muzyki bałkańskiej instrumenty przywiezione z krajów orientalnych (proste serbskie instrumenty ludowe nie spełniały ich wymogów precyzji, doskonałości technicznej).

Zapożyczeń ciąg dalszy

Wraz z wycofaniem się Turków z Bałkanów pod koniec XIX w., wraz z erą powstawania nowych państw narodowych na tym terenie, do tradycji muzycznej zaczęły przenikać wzorce zachodnie, a także rosyjskie. Powszechne stały się produkowane fabrycznie skrzypce, kontrabas, klarnet i przede wszystkim akordeon. I znów Cyganom Serbowie zawdzięczają wprowadzenie do lokalnej muzyki tych nowych instrumentów. Chcąc zaspokoić oczekiwania słuchaczy, muzycy romskiego pochodzenia grali utwory w ich przekonaniu najbardziej chwytliwe. To oni stworzyli muzykę popularną, przeznaczoną dla szerokiej publiczności, ponadregionalną. Ich repertuar pieśni i tańców był bowiem mozaiką melodii z całej Serbii.

Balkan brass

Innym ważnym współcześnie fenomenem muzycznym Serbii, który zyskał nie tylko narodową, ale wręcz światową sławę, są bałkańskie orkiestry dęte. Balkan brass to nie tylko określenie składu zespołu, ale także całego stylu, który pojawił się w Serbii pod koniec XIX w., zaś spopularyzował po I wojnie światowej. Jest on kolejnym przykładem asymilowania tureckich wzorców w muzyce bałkańskiej. Styl ten został przejęty od osmańskich orkiestr wojskowych. Serbowie nie tylko zaadaptowali zostawione przez Turków instrumenty, ale także przyswoili liczne elementy ich muzycznej tradycji, jak choćby marszowe rytmy i melancholijne melodie o wschodnim zaśpiewie.

Pierwsza oficjalna orkiestra dęta w Serbii została założona w 1831 roku przez księcia Miloša. Na początku XX w. takich orkiestr, szczególnie w zachodniej Serbii, działało już bardzo wiele. Grały one przede wszystkim ludową muzykę taneczną oraz pieśni, wzbogacając je o elementy orientalne i aranżując na nowe składy instrumentów. Podstawą tych zespołów stały się trąbki (truby), stąd wszystkich muzyków grających w takich zespołach zaczęto nazywać trubači. Jest ich od sześciu do kilkunastu. Oprócz trąbek (najczęściej skrzydłówek), w zespołach pojawiają się różne odmiany tub, helikon, rzadziej puzon, a także instrument perkusyjny – bęben basowy tureckiego pochodzenia doval, czasem też tamburyn. Dzisiejszy brass-bandowy repertuar jest mieszanką wiejskich pieśni, marszów wojskowych, popularnych piosenek, wiejskich tańców, pieśni miejskich i patriotycznych.

Tradycja we współczesności

Jeśli nawet novokomponovana narodna muzika i turbo-folk tylko w niewielkim stopniu odwołują się do tych najstarszych zachowanych form serbskiej muzyki, to z pewnością gatunki te przejęły wiele elementów, które już dużo wcześniej zostały wprowadzone do tradycji ludowej przez muzyków cygańskich. Rozbudowane linie melodyczne zdobione bogatą melizmatyką (charakterystyczne dla muzyki Wschodu) zostały zaadoptowane w muzyce serbskiej już w XVI w. Wiele utworów nowej muzyki narodowej zachowało melancholijny, liryczny charakter dawnych ludowych ballad. Pojawiają się w nich rozbudowane partie solowe instrumentów dętych, które już od dawna cechowały muzykę instrumentalną tych terenów. Oczywiście i zupełne zaakceptowanie systemu równomiernie temperowanego nie jest dziś nowością. I w tych nowych piosenkach, jak dawniej, dominują tonacje molowe. Tak jak dawniej, przeważają teksty miłosne o charakterze stroficznym. Twórcy nowych piosenek niejednokrotnie wprost odwołują się, czy nawet cytują, dawne melodie ludowe.

Zmianom uległa forma piosenek – dawne proste formy zastąpiły bardziej rozbudowane pieśni zwrotkowe. Piosenkarkom towarzyszą też nowe instrumenty elektryczne i elektroniczne: syntezatory, gitary, a także rozrywkowe zestawy perkusyjne. Nowe instrumenty często przejmują tradycyjne funkcje swoich poprzedników. Elektroniczne instrumenty klawiszowe, zdolne do zmiany barwy i brzmienia, naśladują zawodzące tureckie partie klarnetu, werbel niejednokrotnie zastępuje dawny doval czy tamburyn. Nie oznacza to jednak, że dawne instrumenty ze sceny folkowej zniknęły. W brzmienia czasem zupełnie dyskotekowe wplatane są dźwięki licznych instrumentów dętych, akordeonu czy tureckich instrumentów perkusyjnych. To one między innymi decydują o niepowtarzalnym brzmieniu serbskiej muzyki popularnej.

Serbskie – znaczy przyswojone

Z historycznego punktu widzenia można by wysnuć tezę, iż najbardziej trwałą, najdawniejszą – a zatem i tradycyjną – cechą muzyki serbskiej jest podatność na różnego rodzaju muzyczne asymilacje. Od wieków Serbowie przejmowali wzory tureckie: sposób kształtowania melodii, instrumenty, maniery wykonawcze. Chętnie zaadaptowali instrumenty zachodnioeuropejskie, a także elementy stylistyczne pochodzące z Rosji (dominująca rola akordeonu, ludowe orkiestry ludowe etc.). Być może zatem przejęcie najnowszych amerykańskich wzorów rodem z MTV (gloryfikacja bogactwa, uprzedmiotowienie kobiet, wątki seksistowskie i erotyczne, „rozbuchane” teledyski) wcale nie powinno nas dziwić. Serbowie od wieków włączali do swojej tradycji to, co aktualnie było modne, lub to, do czego mieli dostęp. Dziś oczywiście już nie tylko Cyganie wiodą prym w kreowaniu popularnych gustów słuchaczy – choć i cygańskie orkiestry wykonują z powodzeniem przeboje amerykańskich wokalistów.

Co jednak najciekawsze, różnorodne obce elementy pojawiające się z nowym serbskim folku nie wypierają dawnych tradycji. Nowe trendy, style i gusty są raczej indygenizowane, czyli ulokalniane, włączane w swojski, tutejszy kontekst. Dawne ludowe melodie, tradycyjne instrumenty, wokalne maniery wykonawcze, sielskie tematy – to wartości trwałe, do których serbscy muzycy dołączają nowe, obce elementy, stapiając je z tym, co najdawniejsze.

Muzyka i polityka

W kontekście bałkańskim interesująca wydaje się dziś narodowa (czy nawet nacjonalistyczna) wymowa nowych muzycznych gatunków. Na festiwale narodnej muziki młodzi ludzie przybywają z serbskimi flagami. Gdy w tekście prezentowanych na scenie utworów pada słowo „Serbia”, kładą ręce na piersiach lub podnoszą je w górę w geście zwycięstwa. Teksty piosenek gloryfikują historię, także tę wojenną, i podkreślają przywództwo Serbów na Bałkanach. W jednym w przebojów wykorzystano słowa starej pieśni mówiące: „Ko to kaže, ko to laže, Srbija je mala” („Ktokolwiek twierdzi, że Serbia jest mała – jest kłamcą”). Między innymi dzięki poparciu władzy i kontrolowanej przez nią publicznej telewizji, turbo-folk stał się intrygującą wersją piosenki patriotycznej. Jak pisze Kuligowski, jest to „propagandowa tuba reżimu, nowa etniczna muzyka osamotnionego i oszukanego serbskiego narodu”.

ceca

Ceca i Żeljko Raznjatović

Piosenkarki często pokazują się z politykami i wojskowymi. Królowa serbskiego folku – Ceca – poślubiła nawet przywódcę jednej z wojskowych formacji, która wsławiła się wyjątkowym okrucieństwem w czasie działań zbrojnych w Bośni i Chorwacji. Wokalistki w czasie koncertów wielokrotnie deklarowały gotowość walki o swój kraj lub ubolewały, że jako kobiety nie mogły wziąć udziału w ostatniej wojnie.

Związki muzyki z polityką nie są niczym nowym ani na terenie Serbii, ani w szerszej perspektywie. Już Platon świadom był siły i politycznej mocy muzyki. Wielkość Ludwika XIV ilustrować miały widowiska muzyczno-baletowe. Władcy od zawsze otaczali się muzykami i kompozytorami, których twórczość dodawać im miała splendoru. W XX wieku wielkie światowe dyktatury także posługiwały się muzyką jako narzędziem propagandy i elementem, który miał kształtować świadomość idealnego obywatela. Jednak ważna dziś rola serbskiego turbo-folku wydaje się nie wypływać z inicjatywy władz, a z potrzeby samookreślenia – zarówno kulturowego, jak i narodowego – samych Serbów.

Po ostatniej wojnie bałkańskiej ludzie poszukiwali nowych wyznaczników wspólnej identyfikacji etnicznej i narodowej. Być może te poszukiwania stały się bezpośrednią przyczyną powstania turbo-folkowych piosenek. Politycy (jak również producenci muzyczni) potrafili dostrzec tę potrzebę w dobrym momencie i wykorzystać dla swoich celów.

Opcity: Danuta Gwizdalanka, Muzyka i polityka; Waldemar Kuligowski, Antropologia współczesności. Wiele światów – jedno miejsce; Radmila Petrović, The Concept of Yugoslav Folk Music in the Twentieth Century; Ljerka Vadič Rasmussen, From Source to Commodity: Newly-Composed Folk Music in Yugoslavia; Turbo-folk, czyli Bregović w rytmie techno.

Ilustracje pochodzą z portalu artinbase.com.

Zdjęcia autora

Maria Małanicz-Przybylska - antropolożka, studentka muzykologii, pracuje w Filharmonii Narodowej. autorka filmów etnograficznych, kinomaniaczka i miłośniczka muzyki, ur. 1983.

Twój komentarz