Op. cit.,

Tagi: antropologia polityczna | antropologia słowa | literatura

Rymkiewicz (nie) działa

5 kwietnia 2011

Mikołaj Starzyński

„…i jak tu pisać, o Boże, jak pisać”
Jarosław M. Rymkiewicz, Rozmowy polskie latem roku 1983

19 kwietnia 2010 roku Jarosław Marek Rymkiewicz wysłał do redakcji dziennika „Rzeczpospolita” wiersz pod tytułem Do Jarosława Kaczyńskiego. Przez jakiś czas było o nim głośno w mediach, zwłaszcza związanych z prawą częścią sceny politycznej. Pojawiły się głosy, że polski pisarz i eseista ukuł określenie „dwie Polski”, co, jak sam szybko sprostował w posłowiu do Wierszy politycznych, nie było prawdą. Tak zwana katastrofa smoleńska, jak wiele wcześniejszych wydarzeń w historii Polski, sprowokowała wielu poetów do podobnego „publicznego pisania” (zmobilizowała także, co ciekawe, rzeszę amatorów, których poezje pojawiły się nagle na wielu blogach i stronach internetowych).

Tego typu zjawisko, by tak rzec, społeczno-literackie, nie jest niczym nowym. Wpisuje się ono w sięgającą XIV wieku tradycję poezji politycznej, do opisu której powrócę w dalszej części tekstu. Po kilku miesiącach utwór Rymkiewicza znalazł się w tomie Wiersze polityczne i w publicystyce słuch o nim zaginął. Warto jednak zwrócić na niego uwagę, gdyż z perspektywy antropologii słowa i historii literatury stanowić może interesujący przedmiot badań. Na jego przykładzie widać bowiem doskonale, że poezja jest nie tylko tekstem – może być także działaniem, nieraz jawnie politycznym.

O konserwatyzmie artystycznym i wszelkim innym

Pierwszą kwestią, która zwraca uwagę w kontekście wiersza, są okoliczności jego powstania. Upubliczniony został przecież jedynie dziewięć dni po tragicznej katastrofie prezydenckiego samolotu (warto przy tym zwrócić uwagę na aktywność, z jaką Rymkiewicz włączył się ostatnimi czasy w ruch poparcia dla braci Kaczyńskich). Wypadek ten odbił się mocno na twórczości wielu artystów, z dnia na dzień powstały dziesiątki piosenek, tekstów, filmów i obrazów.

Literatura okolicznościowa, związana z publicznymi (lub prywatnymi) wydarzeniami, istnieje w Polsce od XV wieku. Już wtedy wiele z powstających utworów upowszechnianych było drukiem. Miały one z reguły zjednywać przychylność bądź wzbudzać niechęć do określonej osoby czy sprawy. Ich przedmiotem było dane wydarzenie, ewokowane na różne sposoby: w formie narracyjnej, opisowej, ekspresywno-emocjonalnej lub dyskursywnej – czytamy w Słowniku literatury staropolskiej. Rymkiewicz w Do Jarosława… stara się wpłynąć na czytelnika przede wszystkim za pomocą specyficznego języka. Wiersz pełen jest patosu, zwracają uwagę choćby takie fragmenty:

„Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy łajdacy
Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy”,

czy nieco dalej:

„Powiedzą że to patos – tu trzeba patosu
Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu”.

Na piętnaście strof, w siedmiu pojawia się słowo „Polska”. Autor miesza jednak patetyczny, patriotyczny język ze słownictwem stricte potocznym:

„Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
Bo z tymi moherami to się żyć nie daje”.

Robi to jednak świadomie, chcąc przeciwstawić sobie dwie postawy – jedną, reprezentowaną przez cytowanych wyżej łajdaków (dla uwypuklenia różnicy fragmenty te zaznaczone są kursywą), i drugą, której przedstawicielem jest sam poeta. Zdanie o „moherach” ma ośmieszać i ukazywać w złym świetle Polaków zwanych łajdakami (a w dalszej części tekstu „złodziejami”). Są oni (kierując się tropem rozumowania autora) nastawieni niechętnie do Kościoła, co przy charakterystycznym dla pewnego typu mentalności zespoleniu Polaka i katolika równa się postawie antypolskiej, zdradzieckiej, a więc najgorszej z możliwych. Dopełniają ten szablon następujące fragmenty:

„Polska – mówią – i owszem to nawet rzecz miła,
Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła

Polska – mówią – wspaniale lecz trzeba po trochu
Ją ucywilizować – niech klęczy na grochu”.

Nic ująć, ale można jednak coś jeszcze dodać. Pojawia się bowiem kolejny stereotyp: odwieczny wróg Polski – niejaki car północy, który na dodatek „w objęcia” ją bierze. To kolejny wielki mit – Rosji wiecznie czyhającej na ziemie polskie; odwołanie do historii, które dziś nijak nie ma pokrycia w rzeczywistości, a jest znamienne dla osób o poglądach bliskich Rymkiewiczowi.

Stereotypy, zderzanie języków, patos – to niektóre z użytych przez autora Wieszania zabiegów służących do wpłynięcia na odbiorcę. Są to cechy charakterystyczne poezji politycznej, do której bezdyskusyjnie należy wiersz Do Jarosława Kaczyńskiego. Utwory wpisujące się w ten nurt przyjmują dwie formy: agitacyjną lub refleksyjną. Rymkiewicz łączy je obie. Jasno określona w tytule i na końcu wiersza apostrofa nadaje mu charakter agitacyjny, refleksyjna jest jednak większa część samego tekstu. Poezja polityczna tego rodzaju powstaje zwykle, gdy „wydarzenia ważne dla narodu stają się powodem osobistego, intelektualnego i emocjonalnego poruszenia autora” – wyjaśniają autorzy Słownika poezji staropolskiej. Znamienne dla tego gatunku literackiego są m.in. konserwatyzm artystyczny uzasadniany przez doraźność działania, pośpiech dyktowany chęcią włączenia się do dyskusji, znajomość psychiki odbiorcy, powielanie stereotypów myślowych i chwytów retorycznych, takich jak metaforyzacja i alegoryzacja, mających wzmocnić wymowę wiersza. Wszystkie te cechy zawiera Do Jarosława…. Zwłaszcza metafora Polski jako tej, która: „w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana / Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana” czy tej, „którą wiozą na lawecie”, jest tu znacząca. Poeta dokonuje (być może) porównania Lecha Kaczyńskiego do królów Polski, czyniąc z niego obrońcę Ojczyzny (przez duże O), Honoru (przez duże H) i Bóg wie czego jeszcze (wymieniając w odwrotnej kolejności).

W posłowiu do Wierszy politycznych autor pisze, że „czytelnicy – «przynajmniej niektórzy z nich» – nie rozumieją, że odwołuje się on (wiersz Do Jarosława… – przyp. M.S.) do pewnej wielkiej i zamierzchłej tradycji, ostatnio zaniedbanej i trochę zapomnianej – a mianowicie do tradycji polskiej poezji politycznej”. Rzeczywiście, nawiązanie do tradycji niewątpliwie się Rymkiewiczowi udało. Jak postaram się pokazać, był to jednak duży błąd z jego strony. Lecz najpierw o samej formie wiersza i tym, co ma ona wspólnego z historią.

Do Jarosława Kaczyńskiego napisany został trzynastozgłoskowcem, co z pewnością budzić ma skojarzenia z poezją staropolską i romantyczną. W posłowiu do tomu swoich wierszy politycznych autor odwołuje się m.in. do Adama Mickiewicza i niedokończonego przez niego dramatu pt. Jakub Jasiński, czyli Dwie Polski, z którego czerpie pomysł podziału Polski na dwie przeciwstawne połowy (lub raczej na dwa obozy): „Mickiewicz uczy nas, po pierwsze, że istnieją oraz istniały dwie Polski. [...] Mickiewicz uczy nas, po drugie, czym różnią się między sobą dwie Polski – jak należy rozumieć to dwojakie istnienie naszej ojczyzny, jaki jest jego sens i jaki powód. [...] Mickiewicz uczy nas, po trzecie, jak Polacy, którzy chcą służyć Polsce, mają traktować tych Polaków, którzy nie chcą jej służyć, gotowi są natomiast służyć innym (innym potencjom)”.

Nieco dalej Rymkiewicz, na poparcie swej tezy, powołuje się także na fragment III części Dziadów, a dokładniej na Salon warszawski, w którym przedstawione zostały różne postawy Polaków wobec Rosjan. Powstaje tym samym pytanie: czy aby na pewno Adam Mickiewicz i jego teoria – odnosząca się przecież do sytuacji kraju pod zaborami – mają dziś rację bytu?

O działaniu tekstowym

Poezja polityczna nie jest pisaniem „biernym” ani sztuką dla sztuki – jest działaniem. Kiedy popularny pisarz, za jakiego z pewnością można uznać Jarosława Marka Rymkiewicza, publikuje w poczytnym dzienniku opinii utwór Do Jarosława Kaczyńskiego – prowokacyjny politycznie i zawierający potężny ładunek emocjonalny – jest to zdarzenie, zważając na kontekst, wręcz symboliczne. Autor wypowiada się bowiem publicznie o sprawie dotyczącej całego narodu. Co charakterystyczne dla poezji politycznej, twórca nie przedstawia własnego programu, „propaguje za to swoje poglądy, które uważa za bliskie określonej grupie społecznej, z którą się solidaryzuje i której dążenia oraz opinie stara się wyrazić w formie artystycznej” – czytamy w Słowniku poezji staropolskiej.

Rymkiewicz sprawia wrażenie, jakby chciał zająć na polu polskiej literatury miejsce kolejnego wieszcza narodowego. Na ostatniej stronie tomu Wierszy politycznych wydawnictwo „Sic!” zamieszcza reklamę trzech ostatnich książek (Wieszanie, Kinderszenen, Samuel Zborowski) tegoż autora, nadając im wzniosłe miano „trylogii polskiej”. I oto na blogu Pawła Lisickiego na portalu „Rzeczpospolitej” przeczytać można robiące duże wrażenie słowa: „Wiadomo jedynie, że takich pseudo-Polaków cała postkolonialna armia żyje. Ale poeta nie traci nadziei, bo wyliczył, że do 2050 roku ostatni z nich ducha wyzioną, wcześniej zaś, choć są, to jakoby ich nie było: upiory to, trupy żywe, na których nawet plwociny nie warto marnować. Oto opis – staram się niczego nie uronić z bogactwa rymkiewiczowskiej polszczyzny w «Gazecie Polskiej» – ludzi zaludniających postkolonialne gazety i telewizje, gnębiących i zatruwających Polaków wolnych, którzy dzięki wieszczowi pojęli sens polskiej historii, skąd przedziera się światło świętości”.

Tekst Do Jarosława Kaczyńskiego pełen jest konstrukcji semantycznych i gramatycznych, które wskazują na jego inną niż poetycka funkcję. Rymkiewicz często używa obrazowych i nieraz drastycznych metafor, które nie są jednak wyłącznie ozdobnikami:

„Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?
O to nas pyta to spalone ciało”.

Ładunek emocjonalny zawarty w tym fragmencie, oddający stosunek autora do opisywanej treści, wskazuje na emotywny, a nie tylko poetycki, charakter tekstu. Funkcję konatywną odgrywa zaś wykorzystanie wykrzyknika i apostrofy:

„Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!”.

Widoczne w Do Jarosława… skupienie na ekspresji emocji dotyczących kontekstu powstania wiersza – a więc katastrofy prezydenckiego samolotu w kwietniu 2010 roku – pokazuje jasno, że Jarosław Marek Rymkiewicz chciał poprzez utwór zamanifestować swoje poglądy i stosunek do tragedii. Pragnął symbolicznie stanąć na czele tej części społeczeństwa, która w nieszczęśliwym wypadku dopatrywała się spisku, zdrady i mordu (to zresztą tematy, które fascynują Rymkiewicza, czemu dał wyraz w ostatnich książkach, jak choćby w Wieszaniu). Od wieków poeci piszący utwory polityczne liczyli na to, że kształtują świadomość rodaków. Nie inaczej jest, jak się zdaje, i w tym przypadku. Autor Kinderszenen wykorzystuje poezję do działania o charakterze politycznym, manifestując swoje poglądy na pierwszych stronach dziennika „Rzeczpospolita”.

Autoplagiaty – i co z nich wynika?

Charakterystyczną cechą poezji pisanej przez Jarosława Marka Rymkiewicza jest jej historyczna forma. Zdecydowana większość jego utworów to pastisze – by wymienić wybrane tomy: Mogiła Ordona, Anatomia, thema regium czy Znak niejasny, baśń półżywa. Podobnie rzecz ma się i w przypadku Wierszy politycznych. Można odnieść wrażenie, że ich twórca utożsamił pojęcia poezji i pastiszu, scalił je i postanowił pisać jedynie w ten sposób. Skutki tego są dwojakie: ludzie zaznajomieni z historią literatury mogą doceniać jego starania, reszta natomiast – bądź w ogóle ich nie zrozumieć, bądź uznać za wysublimowany dowcip. Przyczynę tego w swym eseju pt. Śmierć autora doskonale tłumaczy Roland Barthes: „jest jednak ktoś, kto rozumie każde słowo podwójnie i kto dodatkowo słyszy głuchotę przemawiających przed nim postaci: tym kimś jest czytelnik [...]. W ten sposób roztacza się przed nami istota pisania: tekst utkany jest z wielorakich sposobów pisania [...], które wchodzą ze sobą w dialog, zaczynają się parodiować i podważać”.

Jarosław Marek Rymkiewicz, tworząc Do Jarosława… w taki, a nie inny sposób, skazał się nie tylko na niezrozumienie, ale i na (co najmniej) pobłażliwe uśmiechy odbiorców. Poezja polityczna bowiem, jeśli w ogóle jest dziś dla niej miejsce w przestrzeni literatury, nie może przybierać anachronicznej formy. Współczesny czytelnik prawdopodobnie nie zna tradycji, której kontynuatorem chce być Rymkiewicz – nad czym ubolewa autor w posłowiu do swych Wierszy politycznych: „Komentarze, które są teraz dodawane do mojego wiersza Do Jarosława Kaczyńskiego (napisanego 19 kwietnia), świadczą bowiem, że historyczny kontekst tego wiersza – a także wszystkie zawarte w nim odwołania do poezji Mickiewicza – nie zostały (co bardzo mnie boli) zauważone”.

Stylizacja utworu odebrana być może, zwłaszcza w przypadku wiersza powstałego i opublikowanego w takim kontekście, jak Do Jarosława… – a więc w dzienniku – jako parodia lub satyra. Poziom patetyczności, pomieszanie „moherów” i Mickiewicza, nadużywanie stereotypów myślowych, drastyczne metafory, Polacy-„łajdacy” (biorący się do swojej odwiecznej tu pracy) – a wszystko to napisane trzynastozgłoskowcem – sprawiają, że recepcja Do Jarosława Kaczyńskiego prawdopodobnie będzie w skutkach odwrotna od zamierzonej. Może mianowicie zwyczajnie śmieszyć. Z tegoż powodu ostatnią strofę wiersza warto zadedykować Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi, nieco zmieniając jej pierwotny wydźwięk:

„I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie
Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie”.

Opcity: Roland Barthes, Śmierć autora, „Teksty Drugie” 1999, nr 1-2; Roman Jakobson, W poszukiwaniu istoty języka. Wybór pism; Paweł Lisicki, Polska we władaniu wieszcza ; Jarosław M. Rymkiewicz, Anatomia; Do Jarosława Kaczyńskiego ; Mogiła Ordona i inne wiersze z lat 1979-1984; Rozmowy polskie latem roku 1983; thema regium; Wiersze polityczne; Znak niejasny, baśń półżywa; Słownik literatury staropolskiej. Średniowiecze, renesans, barok, pod red. T. Michałowskiej.

Zdjęcia autora

Mikołaj Starzyński - UR. 1989, STUDENT KULTUROZNAWSTWA W IKP UW; ABSOLWENT WARSZAWSKIEJ SZKOŁY FOTOGRAFII; CZŁONEK SEKCJI ANTROPOLOGII MEDYCZNEJ STUDENCKIEGO KOŁA KULTUROZNAWCZEGO. ZAINTERESOWANIA BADAWCZE: TANATOLOGIA, KULTURA WIZUALNA.

Twój komentarz

Komentarze: 1

  • 100 procent napisał/a:
    1 rok temu (21 kwietnia 2011, 22:30)

    ponieważ podany link kieruje tylko do 17 procent poezji pana Rymkiewicza (reszta jest płatana smsem) podaję link do bezpłatnej całości:
    http://www.rp.pl/artykul/464644.html

    co do samego artykułu, to mam wrażenie, że autor artykułu nie wziął pod uwagę percepcji wiersza przez miłych poecie odbiorców. osobiście mam wrażenie, że i styl i treść jest trafia w samo ich serce, w samo serce. Utwór zdaje się mieć w sobie z ludowej przyśpiewki, coś z modlitwy i humoru dziennikarskich felietonów. To tak w skrócie. Przyjemność czytania tekstów polega na poszukiwaniu ich wieloznaczności.