Op. cit.,

Tagi: antropologia zaangażowana | gender

Poznawanie gender w szkole

31 marca 2011

Agata Jałosińska

Młodzież spędza w szkole dużo czasu, ucząc się zasad zachowania i akceptowanych społecznie postaw. Sposób funkcjonowania w szkole ma znaczący wpływ na kształtowanie ról każdej z płci. W jaki sposób porządek kulturowy reprodukowany jest w jednym z podwarszawskich gimnazjów?

Kulturowa reprodukcja w szkole

Zdaniem Pierre’a Bourdieu, w ramach systemu szkolnego reprodukowany jest porządek kulturowy. Odbywa się to w sposób, który trudno jest zakwestionować i z którego ciężko jest się wyłamać. Nauczyciele przekazują swoim uczniom określone postawy, wartości, których sami zostali nauczeni i które są powszechnie obowiązującymi w danej kulturze. Jako ilustrację tezy Bourdieu można potraktować artykuł Judith Okely, w którym badaczka analizuje swoje doświadczenia z okresu nauki w prywatnej szkole dla dziewcząt z wyższych klas w Wielkiej Brytanii w latach pięćdziesiątych XX wieku. Nauka tam służyła przede wszystkim przyswojeniu norm i zachowań, pozwalających na pełnienie określonej roli społecznej. Dziewczęta oceniane były ze względu na to, jak się poruszają, czy są posłuszne, czy przestrzegają porządku: na ile potrafią podporządkować umysł i ciało wymaganiom właściwym dla ich pozycji. Mniej istotne były osiągnięcia w nauce, a wyrażenie chęci zdawania egzaminu na poziomie rozszerzonym wiązało się z dyscyplinującą rozmową z wychowawczynią, która tłumaczyła uczennicy, gdzie jest jej właściwe miejsce i dlaczego nie na uniwersytecie.

Młodzież spędza w szkole pół dnia, ucząc się zasad zachowania i akceptowanych społecznie postaw. Sposób funkcjonowania w szkole ma znaczący wpływ na kształtowanie ról każdej z płci. Dlatego też, w ramach badań prowadzonych w jednym z podwarszawskich gimnazjów, zdecydowałam się rozmawiać z nauczycielami różnych przedmiotów i poruszać problem życia szkolnego w wielu jego aspektach. Obserwowałam, jak wyglądają lekcje historii, matematyki, języka polskiego, biologii, wychowania fizycznego, informatyki itd. Chciałam przyjrzeć się, mającemu miejsce podczas interakcji w polu szkolnym, procesowi kształtowania postaw przypisanych każdej z płci. Obecni w tym polu aktorzy, zarówno nauczyciele, dyrekcja, pedagog, personel szkoły, jak i sami uczniowie, wpływają wzajemnie na siebie, wpisani są w system przekazywania wartości, postaw i znaczeń.

Trzeba pamiętać, że przygotowanie do bycia kobietą czy mężczyzną nie zaczyna się na etapie gimnazjum. Swoich ról dzieci uczą się w rodzinach i na wcześniejszych szczeblach edukacji. Podziału przestrzeni społecznej ze względu na płeć uczy już przedszkole, gdzie osobno układa się zabawki dla dziewczynek, osobno dla chłopców, a jedynie część jest przemieszana. Pedagożka Katarzyna Gawlicz, prowadząca obserwacje we wrocławskich przedszkolach, podaje, że to chłopcy zajmują komputer podczas czasu wolnego, ustawiając się w kolejki w taki sposób, aby wykluczyć z nich dziewczynki. W opinii moich rozmówców (nauczycielek i nauczycieli), dzieci przychodzą do szkoły już ukształtowane i oni ich tak naprawdę nie wychowują, bo jest już za późno.

Dokładne dziewczynki, konkretni chłopcy

W podwarszawskim gimnazjum reguły zachowania nie były ani tak rygorystyczne, ani tak otwarcie wyartykułowane, jak w placówce opisanej przez Okely. Szkoła pozostaje jednak miejscem kształtowania uwarunkowanych płciowo postaw i zachowań. Podczas lekcji miałam możliwość obserwować interakcje między nauczycielkami a uczniami i analizować je pod kątem równości płci. Prowadzące zajęcia, wychodząc z założenia, że dziewczynki są ciche i spokojne, praktycznie nie aktywizowały ich do dyskusji czy udzielania się na lekcji. Te zdominowane były przez chłopców. Określani jako „pełni energii”, skupiali uwagę na sobie, co pedagożki uważały za naturalne, ich nieumiejętność skoncentrowania się tłumacząc biologią. W efekcie upominały ich niezwykle często: aby siedzieli prosto, patrzyli na tablicę, zapisali przykład, itd. Chłopcy czuli się ważniejsi i chętniej udzielali się na zajęciach, a dziewczynki pozostawione były same sobie.

Ciekawią ilustracją tej dysproporcji jest sytuacja zaobserwowana na lekcji matematyki, podczas której uczniowie zostali podzieleni na trzy grupy, według tego, jak siedzieli w ławkach. Powstały zespoły dziewczyn, chłopaków i mieszany. Nauczycielka zaproponowała uczniom grę karcianą w tzw. Czarnego Piotrusia, przystosowaną do potrzeb nauczania matematyki. Podczas zabawy matematyczka ani razu nie podeszła do zespołu dziewcząt, do mieszanego tylko na początku. Prawie cały czas przebywała przy grupie chłopców (a nie byli to najsłabsi uczniowie), pilnując, by ci skupili się na zadaniu. Początkowo upewniła się, czy rozumieją zasady, potem stopniowo coraz bardziej pomagała im w grze i zmieniała jej reguły (od rozpisywania na tablicy kolejnych etapów przekształceń, do pozwolenia na rozłożenie kart na ławce i wspólne szukanie par). W tym czasie grupa mieszana zdążyła sprawnie przeprowadzić całą grę, a grupa dziewcząt odłożyła karty na bok. Zajęły się rozmową na swoje tematy, a ponieważ zachowywały się cicho, nauczycielka nie zwracała na nie uwagi. Pytanie brzmi: kto więcej zyskał na tym ćwiczeniu i lepiej zrozumiał matematykę?

Nauczycielki bardzo często podkreślały pracowitość dziewcząt. Rozumiały ją jako rzetelność i skrupulatność w wykonywaniu zleconych zadań, jak np. odrobienie pracy domowej czy zrobienie czegoś na rzecz klasy. Jak to określiła jedna z nauczycielek: „Potrafią się zachować, wiedzą, jakie panują zasady w szkole, że trzeba mieć zeszyt, nie spóźniać się, że trzeba pracę domową odrabiać”. Dziewczynki wydają się łatwiej przystosowywać do organizującego zachowanie systemu szkolnych reguł. Podobnie jak to opisuje Okely, ich ciała zostały zdyscyplinowane i nauczone obowiązujących wzorców: siedzą prosto, nie biegają po korytarzach, podnoszą się z krzeseł, gdy do sali wchodzi dyrektor szkoły. Wpisując się w schemat, stają się jednolitą grupą, która przechodzi niezauważona przez trzy lata nauki w gimnazjum. Są grzeczne, zdolne, samodzielnie pracują na lekcjach.

W przeciwieństwie do nich chłopcy to jednostki niezdyscyplinowane. Uczą się tylko tego, co będzie im przydatne, nie odrabiają regularnie prac domowych, hałasują podczas zajęć. Nauczycielki twierdziły, że u chłopców panuje wieczna zabawa, „lepiej dla nich jest spotkać się z kolegą pogadać, pograć na komputerze, oj tam, lekcje, lekcje w kąt, przepisze się, przyjdę pół godziny wcześniej albo przepisze się na innej lekcji”. Jednocześnie zauważały one, że chłopcy potrafią pracować nad sobą w sposób konkretny i zaplanowany. Podkreślały ich zdecydowanie i zdeterminowanie w rozwijaniu swoich zainteresowań i pokonywaniu słabości. Jak powiedziała jedna z moich rozmówczyń: „A chłopcy ćwiczą, żeby się udoskonalić, też tak pogada, pogada, pofuka, ale idzie dalej”.

Imię zostało zmienione.

Konsekwencje takiego postrzegania dziewcząt i chłopców w szkole, w którym poprawne dziewczynki uznaje się za zaadoptowane do reguł panujących w szkole, a chłopców ceni za ich samodzielność i determinację, widać na przykładach opowieści nauczycielek o uczniach i uczennicach, którzy odwiedzili szkołę po kilku latach od jej ukończenia. Podczas wywiadów pedagożki wspominały o paru swoich uczennicach, które teraz studiują pedagogikę, europeistykę, politologię. Opowiadały o nich tak samo, jakby były one wciąż w gimnazjum: mówiły, że są ładne, zadowolone i że dużo się uczą. Żadna z dziewcząt nie była jednak zaprezentowana w taki sposób, jak Michał*. Będąc jeszcze uczniem, opowiadał na lekcji geografii o statkach kosmicznych. Był bardzo dobrze przygotowany, nauczycielka musiała wręcz ograniczyć liczbę tematów, które chciał poruszyć. Pedagożka wspominała, że podczas jego prezentacji jedna z dziewcząt rozmawiała: „a ja powiedziałam: Tak, tak, ty słuchaj. Bo później się okaże, że to będzie jakiś astronauta, z którym Ty chodziłaś do szkoły i będziesz się chwalić. No i tak powiedziałam, o tak powiedziałam”. Jak się okazuje, nauczycielka nie była daleka od prawdy:

„Chłopak w tej chwili lata, zrobił kurs pilota, lata już prawdziwymi samolotami. To naprawdę nie była taka bogata rodzina, to on zarabiał, jeździł za granicę, to kosztuje no straszne pieniądze, tam trzy tysiące to na początek jakiś kurs, tam dziesięć tysięcy, dwadzieścia tysięcy i on jeździł za granicę, pracował, żeby zrobić ten kurs, żeby zdobyć stopnie, kolejny, i zrobił. (…) I ja siedzę kiedyś na stołówce, jem obiad, podnoszę głowę, stoi taki facet. Ja się na niego patrzę i po chwili to przychodzi, no choroba jasna, Michał, Michał. No i tam jego pod rękę złapałam i tam pokazałam mu, a to taki wysoki facet, w kurtce lotnika i okulary, no to tak wygląda, że, o mój Boże!”.

Wojtek zostaje strażakiem

Kolejnym zagadnieniem związanym z równością płci w szkole jest sposób postrzegania, uznawanych za naturalne, predyspozycji chłopców i dziewcząt. Nauczyciele gimnazjum uważali, że uzdolnienia naukowe i zawodowe są uwarunkowane przez płeć. Rozmawialiśmy o tym, jak dziewczynki i chłopcy uczą się poszczególnych przedmiotów, które tematy ich bardziej interesują. Historyczka uznała za oczywiste, że „panowie” ożywiają się przy tematach związanych z władzą i wojskiem, a „paniom” lepiej wychodzi nauka historii społecznej czy historii sztuki. Co ciekawe, męskie predyspozycje do logicznego myślenia są wyżej cenione również w kontekście nauczania muzyki. Nauczycielka uznała, że dziewczynki „nadrabiają emocjami” – określiła wrażliwość jako element pomocniczy, czy wręcz zastępczy dla uosabianego przez chłopców konkretu i porządku.

Gdy rozmawiałyśmy na temat wyboru zawodów, pedagożki często podkreślały techniczne zainteresowania chłopców. Zakładano, że pójdą oni do techników i zawodówek – taka droga była w badanym środowisku powszechna. Niewielu z nich myślało o liceach, co, jak zauważyła jedna z nauczycielek, mogło być powodowane praktycznie zerowym wsparciem ze strony kadry nauczycielskiej dla wyższych aspiracji edukacyjnych chłopców i w efekcie dla nich krzywdzące. Rozmówczyni ta jako jedyna uznała, że nauka w liceum i dalej, na studiach wyższych, jest korzystniejsza od kształcenia zawodowego. Mimo to, nie sądziła ona, że dziewczynki, które kończą dobre warszawskie licea i decydują się na podjęcie studiów, mają szansę na lepsze zarobki. Rozmowy na temat predyspozycji dziewczynek koncentrowały się wokół ich umiejętności podejmowania działań o charakterze społecznym. Wychowawczynie często przedstawiały je jako świetne organizatorki, pomocniczki. Dziewczynki częściej zostawały po lekcjach, aby wykonać dodatkowe prace, takie jak przygotowywanie gazetki klasowej czy posprzątanie sali. Ich rola i zadania były tak samo postrzegane przez chłopców. Jak opowiedziała mi jedna z nauczycielek, w dniu przedstawienia jeden z chłopców był zupełnie nieprzygotowany do występu. W odpowiedzi na pytanie o przyczynę otwarcie przyznał, że to koleżanka nie zapewniła mu stroju.

Przekonania na temat predyspozycji dziewcząt i chłopców znajdują odzwierciedlenie w wyborze ścieżek kariery zawodowej. Chłopcy częściej trafiają do zawodów inżynierskich i przemysłu, dziewczęta znajdują pracę w sektorach związanych z ochroną zdrowia, opieką, kontaktami z ludźmi. Dysproporcja pomiędzy płciami widoczna jest również w tym, jakie pozycje zajmują kobiety i mężczyźni w poszczególnych branżach, co trafnie ilustruje grafika opracowana na podstawie danych z raportu Gender Gap 2010, sporządzonego przez Światowe Forum Ekonomiczne. Pokazuje ona proporcje kobiet i mężczyzn na stanowiskach kierowniczych w 500 firmach uznanych za największe przez czasopismo „Forbes”. Ta różnica przekłada się na sytuację finansową przedstawicieli obu płci.

Dobre praktyki

Istnieją w Polsce instytucje i inicjatywy, które dbają o to, aby szkoła była miejscem, w którym zarówno dziewczęta, jak i chłopcy znajdują przestrzeń, gdzie mogą wypowiedzieć się, zaistnieć i zostać zauważoną/ym. Fundacja Feminoteka opublikowała Raport Krytyczny, którego autorki analizują to, co działo się w polskiej edukacji pod kątem równości płci od momentu wprowadzenia reformy systemowej w 1999 roku. Zwracają uwagę na brak oficjalnego rozporządzenia Ministra Edukacji dotyczącego wprowadzenia do programu nauczania tematyki równouprawnienia mężczyzn i kobiet, wymaganego zgodnie z promowaną obecnie przez instytucje UE zasadą gender mainstreaming.

Stowarzyszenie „W stronę dziewcząt” prowadzi m.in. warsztaty dotyczące równouprawnienia dla nauczycieli i nauczycielek, a na jego stronie internetowej można znaleźć scenariusze lekcji poruszających problemy przemocy seksualnej w szkole, praw człowieka, historii kobiet. Sprawą edukacji seksualnej zajmuje się Ponton – grupa wolontariuszy związanych z Fundacją na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, a Feminoteka prowadzi treningi WenDo (samoobrona i asertywność dla kobiet), skierowane również do gimnazjalistek.

By zmienić sposób traktowania chłopców i dziewcząt w placówkach edukacyjnych, potrzebne są zarówno działania skierowane bezpośrednio do szkół i nauczycieli, jak i badania etnograficzne pokazujące, jak szkolna rzeczywistość wygląda „od środka”. Założeniem metodologii feministycznej jest prowadzenie takich badań, które będą mogły służyć dalszym zmianom. Mam nadzieję, że dzięki upowszechnianiu idei równouprawnienia i wprowadzaniu zasad gender mainstreaming zmiany będą postępowały znacznie szybciej niż dotychczas. Tak, żebyśmy mogli i mogły śmiać się z fragmentów powyższego opisu jak z kabaretu i traktować je jako dokument z zamierzchłej przeszłości.

Opcity: Pierre Bourdieu, Jean-Claude Passeron, Reprodukcja; Fundacja Feminoteka, Raport krytyczny ; Katarzyna Gawlicz, Negocjowanie znaczenia kategorii płci. Pomiędzy różnicowaniem płciowym a przekraczaniem granic, (w: Koniec mitu niewinności? Płeć i seksualność w socjalizacji i edukacji, red. L.Kopciewicz, E. Zierkiewicz); Judith Okely, Uprzywilejowane, wyćwiczone i ułożone. Szkoły z internatem dla dziewcząt, (w: Gender. Perspektywa antropologiczna, t. 1, red. A. Kościańska, R.E. Hryciuk).

Agata Jałosińska - studentka IEIAK, bada relacje władzy i metody dystrybucji wiedzy w ruchu open source, ur. 1986 r.

Twój komentarz

Komentarze: 2

  • Płeć? napisał/a:
    1 rok, 1 miesiąc temu (4 kwietnia 2011, 13:56)

    Gender to tak na prawdę widoczne, zewnętrzne urządzenia służące do wspólpracy przy roamnażaniu, bo na podstawie tego widoku lekarz przyjmujący poród podaje do “protokołu” płeć. Cała reszta to już nasze wymysły na temat oczekiwanego zachowania posiadaczy tego czy innego “urządzenia”.
    JSKN

  • ŚWIETNY! napisał/a:
    1 rok, 1 miesiąc temu (8 kwietnia 2011, 13:14)

    Bardzo dobre badania i ciekawy artykuł. Brawo Agata:)
    zoś