Op. cit.,

Tagi: antropologia podróży | freeganizm | kulinaria

Podróżuj, by jeść

16 marca 2010

Agnieszka Kozak

Podczas freegańskiej wycieczki po Manhattanie odszukaj foie gras. W kuchni molekularnej restauracji El Bulli dokonaj analizy tłuszczów, białek, węglowodanów i estrów odnalezionej potrawy. Następnie zsyntetyzuj je w fish and chips wyglądające na pecorino toscano. Pojedź do Toskanii i posyp startym serem penne zakupione przez twoich gospodarzy w Tesco.

Tekst został opublikowany w 37. numerze czasopisma „Opcit”.

Nie trzeba być dobrze sytuowanym smakoszem, żeby zjeść w Nowym Jorku bajgle z najlepszej na Manhattanie piekarni z łososiem z Dean & Deluca lub francuskim serem. Takie rzeczy można znaleźć w śmietnikach Nowego Jorku podczas szkoleniowej wycieczki organizowanej przez freegan – antykonsumpcjonistów, którzy starają się wykorzystać to, co inni ludzie uważają za śmieci.

Wielkie metropolie USA są idealne do poprowadzenia freegańskiej wycieczki: po zmroku wędruje się ze specjalnie przygotowaną mapą i metodycznie rozrywa worki na śmiecie na zapleczach najlepszych delikatesów…

Podejrzewam, że freeganizm nieprzypadkowo rozwinął się właśnie na Manhattanie. Gdzie indziej w śmieciach znaleźlibyśmy puszkę małży, francuskie sery, indyjskie pikle? Gdzie indziej damy z „wyższej klasy średniej” wybrałyby się, chichocząc, na miasto, aby rozdzierać czarne worki w poszukiwaniu foie gras?

Chef płaci twój rachunek

* Kuchnia molekularna to efekt współpracy kucharzy oraz naukowców: chemików i fizyków, którzy za pomocą naturalnych substancji chemicznych i przyrządów laboratoryjnych tworzą zupełnie nowe smaki i aromaty. Analizują właściwości produktów, poddają je eksperymentom, bawią się stanami skupienia: ciekły azot, woda o temperaturze 120 stopni, liofilizacja – to wszystko ma zastosowanie w kuchni molekularnej.

A może chcecie wybrać się do najlepszej restauracji świata? Musicie rezerwować miejsce już dziś, a być może za dwa lata zostaniecie przyjęci… Geniusz kuchni molekularnej* Ferran Adria ograniczył liczbę gości swojej restauracji do minimum. Jeśli chcesz spróbować „kawioru o smaku pomarańczy, makaronu w aerozolu, ryby o smaku czekolady, zielonego groszku w postaci pianki” – musisz naprawdę się postarać. Restauracja Adrii mieści się w małej mieścinie kilkadziesiąt kilometrów od Barcelony. Pytam o nią mojego przyjaciela, hiszpańskiego chefa Gonzalo Riviere Giro, który zawsze marzył o tym, by terminować u Ferrana. Jak na razie nie zdołał nawet zjeść w jego restauracji: „Planowanie kolacyjki w El Bulli to jak planowanie randki z najsłynniejszą modelką świata” – śmieje się Gonzalo.

„Sposoby na przygotowanie dań kuchni molekularnej są niezwykle drogie. Często jedno danie dla jednej osoby przygotowuje kilku kucharzy” – mówi Gonzalo. Nie jesteś więc w stanie tak naprawdę zapłacić rachunku za molekularny omlet z ziemniakami. Ponieważ El Bulli jest tylko czubkiem góry lodowej, twój rachunek w najlepszej restauracji świata opłacają występy Ferrana Adrii w telewizjach świata, liczne wywiady, książki kucharskie i naczynia kuchenne przez niego sygnowane.

Kuchnia z (ograniczonym) widokiem

Kuchnia brytyjska nigdy nie uchodziła za smaczną czy ciekawą, dlatego wiele dam z Wysp – znużonych monotonną codziennością – postanawia wybrać się do Toskanii, krainy prawdziwych uczuć i prawdziwej kuchni, aby smakować i rozsmakowywać się, poznać to, co autentyczne, pierwotne i nie z Tesco.

Toskańska podróż grupy pań z Bristolu czy Leeds ma konkretne punkty: piwniczka z winem, „tam, gdzie dojrzewają sery”, winnica, wiejski sklep, „odwiedziny u szynki”, obiad u miejscowych. Oczywiście wszystkie miejsca są starannie wyselekcjonowane, a „łowczyniom smaków” proponuje się jedyną i słuszną wersję Toskanii, w której wino dojrzewa w domowej piwniczce, a nie w wielkim silosie. Gospodarze, którzy robią pastę pod brytyjskie smaki, są starannie wyselekcjonowani.

Dzięki tym paniom ulubioną kuchnią Brytyjczyków jest kuchnia włoska, a obowiązujący na świecie obraz Toskanii jako skansenu, a nie prężnie promowanego symulakrum, trzyma się mocno.

Foie gras à la pecorino à la fish & chips

Podczas freegańskiej wycieczki po Manhattanie odszukaj foie gras. W kuchni molekularnej restauracji El Bulli dokonaj analizy tłuszczów, białek, węglowodanów i estrów odnalezionej potrawy. Następnie zsyntetyzuj je w fish & chips wyglądające na pecorino toscano. Pojedź do Toskanii i posyp startym serem penne zakupione przez twoich gospodarzy w Tesco.

Agnieszka Kozak - FILMOZNAWCZYNI I MEDIOZNAWCZYNI, DZIENNIKARKA, ZAJMUJE SIĘ LOKALNYMI ODMIANAMI GLOBALNYCH TRENDÓW, UR. 1980 R.

Twój komentarz