Op. cit.,

Tagi: literatura | wykluczenie

Po niedzieli tylko środa

29 grudnia 2011

Ignacy Strączek

We wstępie do Antropologii codzienności Roch Sulima pisze, że „sens codzienności jest w każdej chwili «tuż przed nami»”. Nie ulega wątpliwości, że wznowiony w tym roku przez Wydawnictwo Czarne zbiór reportaży Mariusza Szczygła Niedziela, która zdarzyła się w środę mówi o teraźniejszości, ale dla dzisiejszego czytelnika jest to teraźniejszość odsunięta w przeszłość. W 2011 roku reportaże Szczygła odsyłają nas do sensu codzienności, który jest już „za nami”. Codzienność, jak tłumaczy Sulima, to „«teraz» z perspektywy najbliższej «przyszłości». Do codzienności nie ma powrotu. Natychmiast «rozpływa się» i «krzepnie» w micie”.

Niedziela została wznowiona po 15 latach. W roku, w którym wydano ją po raz pierwszy (1996), Wisława Szymborska dostała Literacką Nagrodę Nobla, Widzew Łódź grał w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a jego gwiazdami byli Marek Citko i Rafał Siadaczka, nie istniały Platforma Obywatelska i PiS, ponadto mieliśmy jeszcze przed sobą przystąpienie do Unii Europejskiej, sukcesy Adama Małysza i szansę na zdobycie tytułu zielonej wyspy na mapie europejskiego PKB. Sam Mariusz Szczygieł w 1996 roku jeszcze nie wiedział, że zacznie zajmować się Czechami i wraz z tym przestanie pisać o Polsce.

Reportaże zebrane w omawianym tu tomie pochodzą z okresu 1994-1996. Dzisiaj teksty te są szczególnie interesujące, ponieważ przedstawiają one rzeczywistość częściowo zapomnianą i zmitologizowaną, ale jednocześnie usytuowaną w przestrzeni stosunkowo świeżego doświadczenia większości czytelników.

niedziela

Wyd. Czarne

Siedem lat przed wydaniem Niedzieli i pięć przed opublikowaniem w „Gazecie Wyborczej” tytułowego reportażu odbyły się Wybory Czerwcowe. Rok przed publikacją tekstu o rodzinie, która przeżywa swoją niedzielę właśnie w środę, gdy spełnia swoje marzenie i idzie do „prawdziwej pizzerii”, władzę odzyskują postkomuniści, a Adam Michnik w wywiadzie telewizyjnym tłumaczy Jarosławowi Kaczyńskiemu, na czym polega demokracja. W 1993 roku obaj znaleźli się w przegranym obozie. W tym czasie upadają lub są prywatyzowane wielkie zakłady pracy, takie jak Elwro SA, gdzie była zatrudniona Alina Maciąg – pracownica fizyczna, bohaterka reportażu Niedziela, która zdarzyła się w środę.

Za dobrowolne odejście z zakładu Alina Maciąg dostała dwudziestu pięciu pensji, czyli 37 milionów 500 tysięcy zł brutto (30 000 000 zł netto). Po odejściu podzieliła z rodziną pieniądze na „cele obowiązujące”, m. in. „buty dla wszystkich” (2 400 000 zł) i „cele przyjemnościowe”. Jednym z trzech celów „przyjemnościowych” było wyjście do prawdziwej pizzerii. Ponadto, Maciągowie postanowili kupić synowi kurtkę z koca (1 100 000 zł, „cel obowiązujący”). „Kurtka z koca to było największe marzenie (…) i konieczność, kurtkę zimową miał już za małą, a te z koca to najnowszy krzyk. Przynajmniej raz jest okazja, żeby chłopak nie czuł się upośledzony”.

Na początku lat dziewięćdziesiątych nastąpiła eksplozja handlu ulicznego i nie było to zjawisko peryferyjne. Handel ten odbywał się m.in. na Nowym Świecie i pod Pałacem Kultury. Zapewne na jednym z takich targowisk Maciągowie kupili synowi kurtkę za 1 100 000 zł – czyli za 73 procent wynagrodzenia pracownicy fizycznej zatrudnionej we wrocławskich zakładach komputerowych Elwro.

Lata dziewięćdziesiąte były też absolutnym tryumfem disco polo. Muzyka ta opanowała nie tylko bazary, pekaesy i radia samochodowe, ale także dyskoteki, imprezy okolicznościowe, wesela oraz specjalne pasmo w telewizji Polsat – słowem całą Polskę, która nie przywiązywała wagi do tzw. kultury wysokiej. Disco polo stało się naprawdę dochodową częścią ówczesnego przemysłu muzycznego. Mariusz Szczygieł podaje, że w 1994 roku najpopularniejsza płyta rockowa (Hey) sprzedała się w 330 tysiącach egzemplarzy, a jedna z produkcji disco polo zanotowała sprzedaż na poziomie pół miliona egzemplarzy.

Bohater reportażu Usta są zawsze gorące (1995) Jacek Świerzyński, absolwent Technikum Budowy Instrumentów Muzycznych w Kaliszu, były nauczyciel w szkole podstawowej i lider zespołu Bayer Full przedstawia swoją filozofię: „Moja partia to moja rodzina (…) «Po co parlament? I po co socjalizm? Co w garści trzymasz, to masz». – I wydaje mi się (…) że 80 procent Polaków tak uważa. A w naszej muzyce jest radość życia. Bo co dać ludziom? Nadzieję trzeba dać”.

W reportażu Mord polski (1994) czytamy, że „poziom ludzkiej frustracji jest w Polsce coraz większy”. Typowe dla naszego kraju zabójstwo można było wtedy opisać za pomocą trzech słów: „Pili, pili, uderzył”. W Polsce Ludowej mordowano rzadziej. Popularnym narzędziem zbrodni był nóż kuchenny. Na początku lat dziewięćdziesiątych zaczęły go wypierać noże myśliwskie i wojskowe. Ich budowa ułatwia atak, dobrze wyprofilowana rączka gwarantuje pewny chwyt, trudniej taką broń wytrącić napastnikowi z ręki. Szczygieł ostrzega, że należy się spodziewać wzrostu liczby zabójstw w Polsce (1994), ale jednocześnie pisze, że wskaźnik zabójstw na sto tysięcy ludzi w Polsce wynosił wtedy 3 ofiary natomiast w Szwecji 7.

Transformacja przyniosła też nieoczekiwane zmiany dla członków PZPR. W rozdziale Poczet pokrzywdzonych w III RP przedstawiona została postać byłego dyrektora i funkcjonariusza SB, który złożył skargę do rzecznika praw obywatelskich, która dotyczyła „dyskryminacji z powodu przeszłości”. Człowiek ten mimo posiadanych kwalifikacji nigdzie nie mógł znaleźć pracy. Zawsze, kiedy już go miano przyjąć, znajdowała się jakaś przeszkoda o charakterze formalnym. W odpowiedzi rzecznik pisał: nie ma złudzeń. „Uporczywa odmowa zatrudnienia może świadczyć o dyskryminacji z powodu poprzedniego miejsca pracy. Jednak, aby rzecznik mógł interweniować, musi mieć oczywisty dowód. Uzyskanie takiego dowodu jest trudne. Bo w prawie obowiązuje zasada, że pracodawca może dobierać kadry «swobodnie»”.

W kraju targanym różnego rodzaju wstrząsami, w państwie, którym rządzili postkomuniści, powstawał „największy kościół w Polsce, siódmy w Europie, jedenasty na świecie”. W reportażu Niech będzie wola ludu (1995) Szczygieł przedstawia fenomen Lichenia. W założeniu bazylika miała być większa, ale władze zakonne poleciły realizować projekt mniejszy o jedną trzecią, od tego który został im pierwotnie przedstawiony. Podczas prac wzdłuż placu budowy ciągnął się 30-metrowy napis: „BUDIMEX REALIZUJE WOTUM DLA NARODU NA 2000 ROK”. Okazuje się, że teren na którym powstaje świątynia jest większy od samego Watykanu Czuwający nad projektem ksiądz nigdy nie był za granicą, tylko raz znalazł się w Warszawie – podczas choroby. Proboszcz zapytany, co będą sądziły o bazylice przyszłe pokolenia, przypuszcza, że powiedzą: „O, to byli ludzie wielkiej klasy, co rozpoczęli taką budowę”.

W zbiorze Niedziela, która zdarzyła się w środę Szczygieł pokazuje Polskę pierwszych sześciu lat transformacji. Kraj, którego codziennymi bohaterami stali się ludzie wykluczeni, nieprzystosowani, żyjący w zawieszeniu. To z jednej strony rzeczywistość obciążona spuścizną PRL-u, a z drugiej – amorficzna demokracja. W 1996 roku trudno było wyrokować, jaki będzie finał tych przemian.

Niedziela jest niewątpliwie opowieścią o transformacji, w której dla dużej części społeczeństwa rzeczy codzienne zostają podniesione do rangi święta, do rangi sacrum. Polski substytut włoskiej pizzy staje się dla rodziny Maciągów wielkim przeżyciem. Niestety po niedzieli w życiu Maciągów musi przyjść środa. A wtedy nie będzie ich stać na kolejną pizzę. Zostanie kurtka z koca, którą kupili dla syna Tomka za 73 procent pensji jego matki. Dzisiaj, w 2011 roku nasuwa się pytanie: co stało się z tymi ludźmi, kiedy skończyło się im się 37 500 000 złotych odprawy z Elwro? Czy nauczyli się żyć w Polsce, która zmieniała się na ich oczach? Czynsz mieli opłacony na kolejny rok z góry.

Mariusz Szczygieł, Niedziela, która zdarzyła się w środę, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011.

Opicty: Roch Sulima, Antropologia codzienności, Mariusz Szczygieł, Niedziela, która zdarzyła się w środę.

Tekst powstał w ramach projektu “Miasto oddolne” współfinansowanego przez m.st. Warszawa.

miasto

Projekt współfinansuje Miasto Stołeczne Warszawa

Zdjęcia autora

Ignacy Strączek - REPORTER, ANTROPOLOG, ABSOLWENT INSTYTUTU KULTURY POLSKIEJ UW. AUTOR PRACYSEMANTYKA PRZESTRZENI MIEJSKIEJ KSZTAŁTOWANEJ PRZEZ HANDEL ULICZNY”. UR. 1985 R.

Twój komentarz