Op. cit.,

Tagi: antropologia medyczna | antropologia polityczna | antropologia zaangażowana

Pigułka zamiast chleba

28 lutego 2010

Anna Wądołowska

Tekst został opublikowany w 41. numerze czasopisma „Opcit”.

Czy, a jeśli tak, to w jaki sposób, dyskurs biomedyczny może przyczyniać się do utrwalania nierówności społecznych? O dyskursie głodu i dyskursie choroby pisze w swoich pracach Nancy Scheper-Hughes.

Amerykańska antropolożka Nancy Scheper-Hughes reprezentuje nurt krytycznej antropologii medycznej. U podstaw tego kierunku w antropologii leży krytyczne spojrzenie na biomedycynę, którą uważa się za instytucję hegemoniczną. Z uwagi na swój autorytet naukowy ma ona uprzywilejowaną pozycję w strukturach nowoczesnego państwa. Krytyczna antropologia medyczna – wywodząca się m.in. z prac Michela Foucault – głosi konieczność ponownego przewartościowania założeń i praktyk biomedycyny. W książce Death without Weeping. The Violence of Everyday life in Brazil oraz w artykule Culture, Scarcity, and Maternal Thinking: Mother Love and Child Death in Northeast Brazil Scheper-Hughes prezentuje wyniki swoich wieloletnich badań terenowych w jednej z pernambucańskich faweli.

Życie w faweli

Stan Pernambuco w północnowschodniej Brazylii to, jak pisze Scheper-Hughes, „ziemia trzciny cukrowej wśród głodu i chorób, okresowych susz i śmiertelnych powodzi, autorytarnych właścicieli ziemskich i prymitywnych rebeliantów”. Przeprowadzane tam projekty rozwojowe okazały się wyjątkowo nieefektywne, mieszkańcy nadal uprawiają tam przede wszystkim trzcinę cukrową. Spowodowały one za to wiele niepożądanych zjawisk, m.in. masową migrację ze wsi do miast, wzrost bezrobocia, a także rozwój rozległych dzielnic nędzy wokół dużych miast regionu. Ich mieszkańcy zajmują się sezonowymi pracami na działających w systemie semifeudalnym plantacjach trzciny cukrowej. O ubóstwie obszarów Pernambuco świadczy stan zdrowia jego mieszkańców. Jak pisze Scheper-Hughes, około miliona dzieci poniżej 5 roku życia umiera co roku w Brazylii, głównie z powodu zakażeń pasożytniczych i innych infekcji oraz chronicznego niedożywienia. Większość mogłaby przeżyć, gdyby zapewniono im odpowiednie środki medyczne i nieco większą ilość jedzenia. Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku częstymi chorobami dotykającymi mieszkańców tego regionu były dur brzuszny, polio, gruźlica czy trąd, czyli tzw. choroby biedy, które w krajach rozwiniętych dawno zostały opanowane.

Scheper-Hughes prowadziła swoje badania w faweli zwanej Alto do Cruzeiro, znajdującej się na obrzeżach miasta Bom Jesus da Mata. Dzielnica ta powstała w latach 50. podczas modernizacji przemysłu cukrowego. Zamieszkujący ją mężczyźni najczęściej pracują jako sezonowi robotnicy plantacji trzciny cukrowej. Kobiety wynajmują się do prac pomocniczych w gospodarstwach domowych bogatszych mieszkańców miasta. Wielu z nich cierpi z powodu chronicznego niedożywienia. Zdarzają się także dłuższe okresy głodu.

Znikający głód

Podczas swoich wieloletnich badań Scheper-Hughes zauważyła, że w ostatnich dekadach XX w. dyskurs głodu został niemal wyparty z codziennego życia mieszkańców faweli. Jeszcze w latach 60. otwarcie mówiono o głodzie, a nawet był on tematem codziennych rozmów. Tradycyjnie głód był także kojarzony z niepokojem, ponieważ przewlekłe niedostatki żywieniowe powodowały dolegliwości o charakterze nerwowym. Można było usłyszeć: „dzieci są zdenerwowane, bo są głodne”. Pod koniec tygodnia, gdy brakowało pieniędzy na zakup jedzenia, ludzie mówili, że zapadają na „kryzys nerwowy”. Problemy te zwykło się w kulturze ludowej tego obszaru określać mianem „nervoso”. Głównymi symptomami tego stanu są: chroniczne zmęczenie, zamęt, depresja, drgawki, gniew. Jest to szeroka kategoria zaburzeń, których bezpośrednimi przyczynami mogą być – oprócz głodu – złość, przepracowanie, lęk czy osłabienie. Zdaniem Scheper-Hughes w sytuacji mieszkańców regionu to właśnie chroniczne niedożywienie jest głównym, choć czasem pośrednim, źródłem tych dolegliwości. Jeśli bowiem „nervoso” wywołane zostaje złością, to najczęściej jest ona wynikiem braku nadziei na to, że kiedykolwiek możliwy będzie dostatek jedzenia.

Obecnie w codziennych rozmowach rzadko pada słowo „głód”. Jeśli ktoś mdleje, uznawane jest to za skutek „osłabienia” – słabości organizmu – a nie chronicznego niedożywienia. Jak pisze Scheper-Hughes, ta zmiana w dyskursie nastąpiła za sprawą włączenia mieszkańców regionu pod opiekę państwowej służby zdrowia. Lekarze i ich pacjenci, wywodzący się z różnych środowisk społeczno-kulturowych, posługiwali się innymi terminami dla opisania chorób i ich symptomów. Cierpiący z powodu „nervoso” najczęściej skarżyli się na dolegliwości „od czubka głowy po końce palców”, lekarzom trudno więc było postawić trafną diagnozę. Problemy nerwowe wywołane niedostatkiem pożywienia zostały w końcu uznane przez personel medyczny za choroby psychiczne. Te zaś ze swej istoty wymagały leczenia psychiatrycznego.

Jak twierdzi Scheper-Hughes, praktyka biomedyczna zawłaszczyła ludowe określenie „nervoso”. W kontekście państwowej służby zdrowia stworzona została zupełnie inna wizja tej choroby. Jej podstawowe źródło pozostało nierozpoznane, zanikł logiczny związek łączący chorobę z niedożywieniem osób, które na nią zapadają. Problemy, z którymi zgłaszają się ludzie, najczęściej próbuje się leczyć środkami uspokajającymi, nasennymi i witaminami. Nastąpiła medykalizacja cierpienia wywołanego brakiem pożywienia. W ten sposób dyskurs głodu został przekształcony w dyskurs choroby.

Sami mieszkańcy Alto omijają temat głodu. Mówią o swoim stanie jako o osłabieniu, zapominając o jego prawdziwym źródle lub mylnie je rozpoznając. W rozmowach z lekarzami opowiadają o swojej nerwowości i niepokoju, gdyż tylko w ten sposób mogą liczyć na wsparcie. Także w życiu codziennym zarzucono mówienie o niedostatku pożywienia i lęku przed głodem. Teraz mówi się raczej: „nie mogłem spać całą noc i obudziłem się, płacząc i trzęsąc z nerwów”, zamiast „poszedłem spać głodny i obudziłem się, trzęsąc, zdenerwowany i zły”.

Subwersyjny głód

Jak pisze Scheper-Hughes, eliminując mówienie o głodzie, zaprzecza się jego istnieniu. Ma to poważne konsekwencje, gdyż „głodne ciało istnieje jako potencjalna krytyka społeczeństwa, w którym jest obecne”. Choroba, w odróżnieniu od głodu, nie szuka odpowiedzialnego za swój stan. Temat głodu w codziennych rozmowach mógłby stanowić krytykę systemu i zagrażać jego stabilności, dlatego warstwie uprzywilejowanej zależało na usunięciu mówienia o nim z życia społecznego. Autorka dopatruje się tu celowego działania władzy. Dowodem tego może być chociażby fakt, że na wielu zaświadczeniach zgonów dzieci nie wpisuje się żadnego powodu śmierci, tak jakby nie istniało słowo „głód”.

Eliminacja dyskursu głodu spowodowała jeszcze głębsze zmiany. Stopniowo ludzie uwierzyli, że to, czego potrzebują, to przede wszystkim różnego rodzaju medykamenty. Zaprzeczali istnieniu związku między osłabieniem a niedożywieniem nawet wtedy, gdy antropolożka pytała ich o to wprost. Chroniczny głód powoduje spadek apetytu. To sprawia, że ludzie zaczynają wierzyć, iż rzeczywiście są chorzy. Scheper-Hughes pisze o przypadkach podawania środków na pobudzenie apetytu dzieciom, które straciły łaknienie z powodu braku jedzenia.

Niedożywieni mieszkańcy Alto dopatrują się sposobu na poprawę stanu zdrowia przede wszystkim w witaminach i innych lekarstwach. Tabletki są dla wielu z nich towarem pierwszej potrzeby. Jedzenie ma znaczenie drugorzędne. Nawet gdy brakuje pieniędzy na jedzenie, ludzie ci „jedzą” rozmaite pigułki. Wierzą, że lekarstwa uczynią ich ciała zdrowymi i silnymi. Większość z nich nie potrafi pisać ani czytać, nie są więc w stanie zapoznać się z właściwościami leku opisanymi w ulotce. Scheper-Hughes pisze, że ludzie ci fetyszyzują leki, otaczają je niemal religijnym kultem. Zdaniem autorki nastąpiła kolektywna psychoza: wszyscy uwierzyli, że poprawę losu mogą przynieść wyłącznie leki. Skoro nie można zaspokoić głodu, można przynajmniej starać się go uciszyć środkami uspokajającymi. Autorka wspomina przypadek matki, która zgłosiła się do lekarza z prośbą o środki uspokajające dla swojej dziewięciomiesięcznej córki, ponieważ dziecko ciągle płakało. Fakt, że było one chude i blade, nie zwrócił uwagi ani lekarza, ani matki.

W Pernambuco znacznie łatwiej otrzymać od władz zapomogę na leki niż na jedzenie. Lokalne instytucje państwowe często pomagają w sfinansowaniu realizacji recept. Jeśli przyjdzie do nich osoba z prośbą o jedzenie, nie dostanie żadnej pomocy. Każą jej iść do pracy, nawet jeśli nie jest w stanie pracować wycieńczona niedożywieniem. Członkowie bogatych, wpływowych rodzin organizują kampanie, podczas których zawsze rozdają lekarstwa, nigdy jedzenie. Różnorodne kampanie zdrowotne są bardzo modne, a co najważniejsze, nie stanowią żadnego zagrożenia dla istniejących relacji społecznych. Dzięki tym działaniom mieszkańcy Alto mają zapewnione tabletki i wierzą, że wszystkie ich najważniejsze potrzeby zostały zaspokojone. Nie zdają sobie sprawy, że ich ludowe określenie „nervoso” zostało przywłaszczone przez biomedycynę i użyte przeciwko nim. Nie tylko nie mają możliwości mówienia wprost o swojej sytuacji, stracili także kontrolę nad własnym dyskursem cierpienia. Uwierzyli w końcu, że jedzenie nie jest podstawową ludzką potrzebą.

Głodni mieszkańcy faweli obwiniają najczęściej własne ciała za swoją dolę. Uważają, że nie są w stanie zarabiać wystarczająco dużo, aby zaspokoić podstawowe potrzeby swoje i swoich bliskich, bo ich organizmy okazały się zbyt słabe. Jednak to nie ciała są odpowiedzialne za taką sytuację. Cierpienie wywołane głodem zostało wtłoczone do kategorii choroby, aby nie stanowiło krytyki obecnego systemu.

Za „narkotyzację” głodnych ludzi odpowiedzialni są nie tylko przedstawiciele władz, ale również lekarze. Autorka uważa, że Brazylia prowadzi świadomą politykę strachu, która sprawia, że najbardziej pokrzywdzeni zostają pozbawieni możliwości zabierania publicznie głosu w swojej obronie. Stają się wykluczeni, dzięki czemu niemożliwa jest rekonfiguracja istniejącego układu sił społecznych w państwie.

Tezy Scheper-Hughes mogą wydawać się kontrowersyjne. Przedstawiony przez nią materiał nie daje niestety pojęcia o skali omawianych zjawisk. Nie da się z niego wywnioskować, jak wielu ludzi w społeczeństwie Brazylii w rzeczywistości dotyka chroniczny, prowadzący nierzadko do śmierci głód, który opisuje badaczka. Być może jednak właśnie skrajność przedstawionej interpretacji, tak charakterystyczna dla wielu przedstawicieli nurtu krytycznej antropologii medycznej, pozwala lepiej zdać sobie sprawę z realiów, w jakich żyją mieszkańcy brazylijskich dzielnic nędzy.

Opcity: Sarah Cant, Ursula Sharma, A new medical pluralism? Alternative medicine, doctors, patients and the state; Nancy Scheper-Hughes, Culture, Scarcity, and Maternal Thinking: Mother Love and Child Death in Northeast Brazil (w: Child survival); Death without Weeping. The Violence of Everyday life in Brazil.

Zdjęcia autora

Anna Wądołowska - antropolożka, latynoamerykanistka. Na przestrzeni 2002-2009 roku prowadziła badania terenowe na obszarze zamieszkanym przez ludność tubylczą (Indianie Purhépecha) w Meksyku. Prowadziła tam badania z zakresu antropologii medycznej, genderowej oraz prawa człowieka. Oprócz pracy akademickiej zajmuje się edukacją globalną oraz działalnością o charakterze współpracy na rzecz rozwoju.

Twój komentarz