Tagi: notki
Ojciec Mateusz
21 sierpnia 2011
Lato, rynek w Sandomierzu.
Trwają nagrania kolejnego odcinka serialu kryminalno-obyczajowego “Ojciec Mateusz”. Wokół ogrodzonego czerwono-białą taśmą miejsca akcji gromadzą się gapie wyposażeni w aparaty, telefony komórkowe, kamery. Niektórzy przyszli już z odbitkami zdjęć zrobionymi tutaj wcześniej i w przerwie będą prosić o autografy. „Kamera! Akcja”. Grający główną rolę Artur Żmijewski po raz kolejny przejeżdża kilkadziesiąt metrów placu na rowerze. „Cięcie!”. Ojciec Mateusz wsiada do samochodu, który zawozi go na miejsce startu, ktoś z ekipy podjeżdża tam rowerem. Kolejny dubel. Aktor podwija sutannę i wsiada na rower. „Kamera! Akcja”. Żmijewski znów jedzie, krzycząc do chcących go sfotografować turystów, by nie robili zdjęć z lampą. Robią, więc znów dubel. „Kurwa!” – krzyczy ktoś z ekipy i na to wezwanie pojawia się osoba starająca się zapanować nad turystami. „Nie róbcie zdjęć podczas ujęcia! Wy siedzicie tu, wy stoicie tam i rozmawiacie sobie” – nakazuje gapiom biorąc ich za statystów. Część posłusznie zostaje na miejscu. Inni pospiesznie odchodzą w stronę pierogarni reklamującej się hasłem “Tu jada o. Mateusz!”.
Atrakcyjność turystyczna zaanektowanego przez telewizję rynku w Sandomierzu wyraźnie wzrosła. Nie tylko można tu zaopatrzyć się w ukazujące bohaterów serialu koszulki, kubki i magnesy na lodówkę, nie tylko wyprosić autograf czy zamienić słowo z Żmijewskim czy Kingą Preis. Pragnący zaistnieć w ulubionym serialu widzowie mają szansę „przemazać” się gdzieś w trzecim planie, by potem z wypiekami na twarzy szukać siebie podczas emisji odcinka. Kelnerka z restauracji na rynku mówi, że cały Sandomierz jest wdzięczny serialowi, bo pomógł miastu odbudować się po powodzi. Sama ma zdjęcie z Ojcem Mateuszem i jego autograf. Może pokazać. I widziała się już w kilku odcinkach. W jednym nawet wystąpiła z mamą.
Anna Maria Szutowicz - etnografka, feministka, mama i macoszka. Redaktorka naczelna pisma “(op.cit.,)”. Prowadzi grupę laboratoryjną “Płeć, seksualność, polityka” w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Jako Senior Research Manager w Grupie IQS bada życie konsumpcyjne naszych.
Paweł Jaczwewski napisał/a:
6 miesięcy, 1 tydzień temu (10 listopada 2011, 15:11)
W moim pięknym, tranzytowym mieście Marki też kręcili Ojca Mateusza i tam gapie byli bardziej zdyscyplinowani.
Nota bene byłem w Sandomierzu kilka godzin “przelotem” jeszcze przed powodziami. Piękne miasto, będę chciał tam wrócić. Mimo, że zdecydowanie bardziej wolę stare, brudne i ciemne uliczki i klimat takich miejsc jak Praga Płn. to bardzo spodobał mi się rynek w Sandomierzu.
A co do samego aktora – Artura Żmijewskiego to moim zdaniem jeden z lepszych w Polsce. Ojca Mateusza nie oglądam, ale Jego rola w Odwróconych była rewelacyjna. Ponadto są tacy aktorzy, którzy – poza szacunkiem dla swojej pracy – mogą liczyć u mnie na szacunek jako człowieka. Jest ich coraz mniej. Żmijewski niezmiennie ma ten szacunek.
Niedawno miał go jeszcze Jan Frycz (też rewelacyjna, choć drugoplanowa rola w Odwróconych, poza tym świetna gra w Pręgach) i nawet miałem iść do kina na “Wyjazd integracyjny”, ale jak przeczytałem kilka recenzji to od razu mi się odechciało. Niestety zdecydowanie ten aktor schodzi na psy (bo to nie pierwszy shitowy film z Jego udziałem – wcześniej przecież był “Weekend”). Wiem, że aktor też musi zarabiać, ale Żmijewski radzi sobie doskonale “bez sprzedawania potylicy”.