Tagi: antropologia podróży
Marokańskie spotkanie z obcością Jana Potockiego
7 lipca 2011
Spotkanie z obcością jest doświadczeniem ambiwalentnym. Fascynuje i przeraża. Pobudza ciekawość i rodzi chęć izolacji. Zachęca do podejmowania wnikliwych badań, a jednocześnie kusi łatwością poprzestania na upraszczającym stereotypie. Świadectwa intelektualnych pożytków i pułapek, jakie mogą stać się udziałem podróżnika odwiedzającego dalekie i tajemnicze krainy, możemy odnaleźć w wielu wspomnieniach z podróży.
Uważna lektura zapisków podróżniczych umożliwia odtworzenie dziejów spotkań z obcością, podkreślenie roli towarzyszącej im empatii i odsłonięcie konsekwencji ujawniających się wówczas uproszczeń. Refleksja nad sposobem przedstawienia rzeczywistości w relacjach z podróży, porównująca deklarowane przez autorów założenia z ich faktyczną realizacją w tekstach, pozwala zdać sobie sprawę z trudności, na jakie narażony jest każdy badacz, przelewając na papier obserwowaną przez siebie odmienność.
Człowiek Oświecenia
Ciekawych spostrzeżeń dostarcza lektura dzieł Jana Potockiego (1761-1815), jednej z najwybitniejszych osobistości polskiego Oświecenia. Ten historyk, językoznawca, orientalista, miłośnik starożytności, powieściopisarz i polityk, zostawił po sobie dzieła o zróżnicowanej tematyce. Obok rekonstrukcji starożytnych dziejów ziem polskich, w jego dorobku znajdziemy również romans Rękopis znaleziony w Saragossie wydany w całości po śmierci autora w 1847 r. Powieść tę uznaje się dziś powszechnie za opus magnum Potockiego, zaliczając ją nierzadko do najznakomitszych utworów światowej literatury fantastycznej.
Pozycja nie byłaby zapewne tak doskonała, gdyby nie złożyły się na nią bogate naukowe, polityczne i literackie doświadczenia jej autora. Poprzedziły ją wnikliwe studia nad historią, kulturą, obyczajami oraz ówczesną sytuacją polityczną i społeczną Europy i Orientu, którym Potocki dał świadectwo w dziełach historycznych oraz w pamiętnikach ze swych licznych europejskich i pozaeuropejskich podróży: do Holandii z 1787 r., Dolnej Saksonii z 1794 r., Turcji i Egiptu z 1984 r., Maroka z 1791 r., Astrachania i na Kaukaz z lat 1797 – 1798 oraz do Mongolii z lat 1805-1806.
Uważny obserwator
Ważną rolę w procesie poznania stosunku Jana Potockiego do odmienności kulturowej obserwowanej podczas podróży odgrywają wspomnienia z pierwszych wypraw do krajów Orientu. Na szczególną uwagę zasługują zapiski z Maroka, bowiem, o ile zbiór listów z młodzieńczej podróży do Turcji i Egiptu grzeszyć może chaotycznością, o tyle opis kolejnej ekspedycji, znacznie dojrzalszy pod względem literackim i naukowym, zamiast być jedynie kolekcją przypadkowych ciekawostek i pobieżnych refleksji, cechuje się skrupulatnością i systematycznością. Z kart marokańskich wspomnień wyraźnie widać, jak wiele czasu poświęcił Potocki na staranne przygotowane intelektualne do podróży. Lektura marokańskich zapisków uświadamia nam jednocześnie wszelkie niedoskonałości współczesnej autorowi wiedzy i ogrom uprzedzeń, jakim nawet wybitny intelektualista nie był w stanie się przeciwstawić. Interpretując tekst Podróży do Cesarstwa Marokańskiego możemy więc pokusić się o zarysowanie obrazu Maroka widzianego oczyma polskiego oświeceniowego erudyty, wydobywając zarówno blaski, jak i cienie jego podróżniczej relacji.
W opisie Maroka pióra Potockiego zwraca uwagę szeroka, obejmująca wiele aspektów perspektywa, dzięki czemu jego zapiski wykraczają daleko poza ramy przeciętnego podróżniczego pamiętnika. Obok, typowej dla gatunku, szczegółowej relacji z kolejnych etapów ponad dwumiesięcznej wędrówki oraz opowieści o przygodach i spotkaniach z przedstawicielami miejscowej społeczności, we wspomnieniach Potockiego pojawiają się liczne fragmenty zdradzające wyraźnie naukowe ambicje autora: rozważania o charakterze przyrodniczym, historycznym, politycznym, religijnym i obyczajowym. Te ostatnie to prawdziwe perełki z punktu widzenia dzisiejszej etnografii historycznej.
Potocki na kartach swojego pamiętnika szczegółowo przedstawił zróżnicowanie etniczne i językowe Maroka. Odmalował obraz marokańskiej kultury materialnej, społecznej i duchowej, wypełniając swe zapiski licznymi dygresjami poświęconymi architekturze odwiedzanych miejscowości, noszonym przez poszczególne grupy etniczne i społeczne strojom oraz wzorom gościnności.
Badacz świadomy
Oprócz zróżnicowanej tematyki rozważań podejmowanych w Podróży…, o dążeniu Potockiego do nadania marokańskiemu pamiętnikowi wartości naukowej, świadczą również liczne deklaracje autora dotyczące stylistyki opisu. Potocki wymienił przyjęte przez siebie założenia, krytykując znanych sobie autorów relacji podróżniczych: „Niestety! Podróżnicy oglądają świat zazwyczaj przez okulary przywiezione z ojczyzny i przybywszy do obcego kraju, nie zadają sobie trudu, by przyszlifować swe szkła w inny sposób”. Do wielu z opublikowanych wspomnień podchodził więc ze znaczną rezerwą. Starał się nie kopiować bezkrytycznie zawartych w nich informacji, dopóki osobiście nie zweryfikował ich prawdziwości. Nie wahał się wytykać swym poprzednikom nieścisłości i błędów. Potrafił jednak docenić wartość rzetelnych opracowań, krytykując jednocześnie niesprawiedliwych lub pogrążonych w ignorancji czytelników: „Doprawdy, czytająca publiczność ma szczęście, że podróżnicy znajdują przyjemność w opisywaniu swoich podróży, nie zasługuje bowiem wcale, by się dla niej trudzili, skoro odpłaca im za trudy oskarżaniem o próżną chełpliwość”.
Potocki usiłował nadać edukacyjną wartość swym zapiskom. Zgodnie z duchem epoki, starał się więc zweryfikować i naukowo wyjaśnić wszelkie tajemnicze zjawiska, w których, jako racjonalista, dostrzegał przejawy zabobonu: „Urządziłem sobie widowisko z dżesawich, czyli połykaczy wężów (…). Są to znakomici szarlatani. Utrzymują, że wprawiwszy się w podniecenie potrafią dwoma palcami przeciąć człowieka na pół. Ponieważ wyraziłem powątpiewanie, jeden z nich wpadł w szał, wyciągnął nagie ramię spod haika i uderzył w nie dwoma palcami drugiej ręki: z ramienia trysnęła krew. Wszelako nieznaczny ruch, który wykonał pod haikiem wysuwając ramię, pozwolił mi się domyślić, że zrobił na nim przygotowawcze nacięcie”.
W efekcie przyjętych przez siebie założeń, Potocki dążył do nadania marokańskiemu pamiętnikowi jak największej wiarygodności. Zaznaczał, że w swych zapiskach stroni od skrótów i uogólnień. Opisy obserwowanej rzeczywistości starał się wypełniać najdrobniejszymi szczegółami. Sięgał do dziennika w każdej wolnej chwili, nieraz kilka razy dziennie i uzupełniał tekst na bieżąco, nie pozwalając detalom ulecieć z pamięci. Pragnął polegać jedynie na własnych spostrzeżeniach lub na opisach z pierwszej ręki.
W kleszczach stereotypu
Wyjątkowa erudycja autora Podróży…, ogromna wiedza z zakresu geografii, historii i kultury arabskiej, jaką Potocki dysponował, pozwoliła mu dostrzec i zwrócić naszą uwagę na niebanalne różnice dzielące kultury arabskiego Wschodu i Zachodu. Jedną z przyczyn wewnętrznego zróżnicowania świata muzułmańskiego widział Potocki w upowszechnieniu się w poszczególnych krajach odmiennych szkół prawa. W kulturze Cesarstwa doceniał oryginalny charakter marokańskiej obyczajowości, pozbawionej domieszki turecczyzny, tak popularnej na innych terenach arabskich, podległych władzy sułtana Stambułu. Jednocześnie nie wahał się również odnotować różnic, które przemawiają na niekorzyść Maroka: „Przekonałem się, że Arabowie zachodni mają gorzej urządzone siedziby niż Beduini na Wschodzie; ich kobiety są bez porównania brzydsze, poza tym malują się henną, która brudzi im bieliznę na żółto i nadaje twarzom odrażający wygląd”.
Obserwacje i opinie, jakim dał Potocki wyraz w cytowanym powyżej fragmencie Podróży… zwracają uwagę na sygnalizowaną już ujemną stronę spotkania z odmiennością. Autor zaprzeczył swym wcześniejszym zapewnieniom. Naukowe ambicje nie powstrzymały go przed wartościowaniem opisywanej kultury. Nie brak w Podróży… tekstów opatrzonych wyraźnie negatywnym komentarzem, typu: „Maurowie (...) niewiele mają cnót”.
Potockiemu nie udało się uniknąć krzywdzących uogólnień. Autor nie stronił też od powszechnie podzielanych stereotypów, między innymi od przekonania o arabskiej rozwiązłości, choć w cytowanym poniżej fragmencie starał się przesadnie nie generalizować: „Powiedziałem w jednej z moich ostatnich zapisek, że obyczaje panują tutaj bardzo surowe; to prawda. Dziś miałem sposobność przekonać się, że obyczaje są tu mocno rozwiązłe; to również prawda. Nie wiem jak czytelnicy pogodzą się z taką rozbieżnością moich relacji. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że narody są zbiorowiskiem ludzi, ci zaś mieszaniną przeciwieństw, i jeśli nie uwidocznia się to w opisie podróżnika, to z pewnością spostrzeżenia jego nie są trafne”. Potocki wytykał również Marokańczykom ich wady, powielając w ten sposób popularne przekonanie o arabskiej porywczości, niestałości i braku rozwagi: „Są przewrotni i niestali, popędliwi, niekarni i tak chciwi łupu, że nic nie jest w stanie ich powstrzymać, gdy przewidują sposobność rabunku”.
Ku rozwadze współczesnych
Z punktu widzenia współczesnej humanistyki i nauk społecznych, oczywistym jest, że żaden podróżnik, a nawet etnolog, niezależnie od przygotowania intelektualnego do wyprawy, nie jest w stanie ominąć wszystkich czyhających na badaczy obcości pułapek. Cytowane wycinki tekstu Potockiego uświadamiają nam, że mimo wcześniejszych naukowych doświadczeń, które umożliwiły autorowi Podróży… swobodne dysponowanie warsztatem badawczym historyka i usilnych starań, by nadać swym zapiskom jak największą wiarygodność, nie udało mu się w pełni sprostać ambiwalentnemu charakterowi spotkania z odmiennością.
Obcość wyraźnie go fascynowała, podchodził do niej z ciekawością i otwartością. Dzięki wrażliwości i empatii dostrzegał wiele ważnych szczegółów, wymykających się często uwadze innych podróżników. Jednak obserwując marokańską rzeczywistość nie tylko nie odrzucał całkowicie swego bagażu kulturowego, ale również nie wyrzekał się de facto europocentrycznych projekcji. Obok fragmentów o wysokim poziomie wiarygodności, podających informacje sprawdzone osobiście przez autora, obok krytyki stosowanych przez innych podróżników uproszczeń, odnajdujemy w tekście Podróży… przykłady stereotypowego spojrzenia, bazującego na popularnych, bezkrytycznie powielanych obrazach, opartych na powierzchownej interpretacji rzeczywistości. Stosując je, obserwowaną przez siebie odmienność przedstawiał Potocki, wbrew podkreślanej sympatii, niejednokrotnie w negatywnym świetle, zaprzeczając tym samym jej wewnętrznej niejednoznaczności i zróżnicowaniu.
Czy lektura wspomnień Potockiego może przydać się współczesnemu badaczowi obcości? Z pewnością tak, i to nie tylko do studiowania historii etnologii. Dyskusja nad granicami obiektywności i subiektywności opisu etnograficznego nie została jeszcze zakończona, a Podróże… mogą stanowić dla jej uczestników ciekawy materiał porównawczy. Wszak ich autor uznawał się za profesjonalistę i na ówczesne warunki z pewnością nim był. Podróże… każą zastanowić się, jak nasze wysiłki zostaną ocenione przez przyszłe pokolenia etnologów.
Opcity: Jan Potocki, Podróże; M. Goszczyńska (red.), Leszek Kukulski, Jan Potocki, (w: Mały słownik pisarzy polskich).
Fotografia autorstwa Petera Voermana pochodzi z portalu flickr
Licencja CC
Joanna Musiatewicz - (ur. 1979 r.), etnolog i arabistka, doktorantka na Wydziale Orientalistycznym UW. W swojej działalności naukowej stara się łączyć warsztat etnologiczny z historycznym. Interesuje się antropologią przestrzeni, szczególnie bliskowschodniego miasta oraz historią kontaktów arabsko-europejskich, prowadzi badania na temat wizerunku Europy i Europejczyków w arabskiej literaturze podróżniczej XIX i XX w.
