Op. cit.,

Tagi: antropologia ciała

Koty to psy, a świnia jest brudna, bo nie przeżuwa pokarmu i dwoi kopyto

14 marca 2010

Ewa Klekot

Tekst został opublikowany w 35. numerze czasopisma „Opcit”.

Na końcu książki Ukryte znaczenia (Implicit Meanings) Mary Douglas (1921-2007) reprodukuje satyryczny rysunek z „Puncha” z 1869 roku, na którym podróżująca z całym zwierzyńcem ulubieńców wiktoriańska starsza dama rozmawia z tragarzem na peronie dworca kolejowego. Tragarz stoi wśród koszy i klatek, trzyma w ręce żółwia, wskazuje nań palcem i oznajmia: „Naczelnik stacji mówi, psze Pani, że co koty, to »psy«, króliki to »psy« i podobnież papugi; ale ten tam, psze Pani, »żłów« to robak jest i za niego nie ma jak liczyć!”.

Nie wiemy, co odparła na to starsza dama i ile ostatecznie kosztował ją przewóz „żłówia” brytyjską koleją żelazną. Nie wiemy też, czy ktokolwiek oświecił nieszczęsnego tragarza, mówiąc: „Dobry człowieku, nie „żłów”, tylko „żółw”, i nie robak, tylko gad”. Z przedstawionej na obrazku historyjki nie wynika jakakolwiek konieczność zastosowania wobec tragarza przymusu symbolicznego i zmuszenia go do przyjęcia linneuszowskich klasyfikacji; wystarczy przymus w postaci klasyfikacji zawartej w taryfikatorze usług, który zaowocował skategoryzowaniem kotów, królików i papug jako „psów”.

Systemy klasyfikacyjne

W przytoczonym przez Mary Douglas dowcipie widać trzy systemy klasyfikacyjne, do których odwołuje się pracownik kolei: wspomniany taryfikator usług (A), potwierdzona w języku taksonomia oparta na bezpośrednim doświadczeniu, nakazująca zaliczać koty, króliki i papugi do oddzielnych kategorii (B), oraz taksonomia obejmująca rzeczy istniejące, acz leżące poza sferą bezpośredniego doświadczenia, takie jak „żłów,” który nie dość, że stracił własną nazwę, to odniesiony do systemu B staje się „robakiem”, niemającym niestety odpowiednika w systemie A.

Żart z „Puncha” znalazł się w Ukrytych znaczeniach dlatego, że jednym z głównych wątków w twórczości naukowej Mary Douglas były właśnie sposoby kategoryzacji rzeczywistości oraz konsekwencje dokonywanych przez ludzi zabiegów klasyfikacyjnych, naruszania klasyfikacji oraz anomalii taksonomicznych. Konsekwencje, które według niej były absolutnie kluczowe dla sposobu funkcjonowania ludzkich społeczności, a tym samym człowieka, którego Douglas rozpatruje jako uczestnika praktyk społecznych.

Czystość i zmaza

W opublikowanej w 1999 roku biografii brytyjskiej antropolożki Richard Fardon pisze, że jeżeli ktoś zna tylko jedną książkę Mary Douglas, to jest nią z pewnością Czystość i zmaza (Purity and Danger), która od czasu pierwszego wydania w 1966 r. nigdy nie znikła z księgarnianych półek. Ta wielowątkowa praca, dotycząca jednak w znacznym stopniu właśnie porządków klasyfikacyjnych, anomalii i tabu, adresowana była – jak zresztą wszystkie chyba książki Douglas – nie tylko do antropologów i miała ambicje powiedzenia czegoś bardziej generalnego „nam” o „nas”. Powiedzenia, że takie kategorie jak „brud” i „czystość”, o których przestrzeganie troszczą się wszystkie społeczności ludzkie, rozmaicie je, oczywiście, określając, to de facto kategorie służące utrzymaniu porządku społecznego; kategorie, za pomocą których praktyki niebezpieczne dla tego porządku są negatywnie sankcjonowane lub tabuizowane. Narzędziem do tego służącym są emocje takie jak odraza, obrzydzenie i wstręt, a także, rzecz jasna, strach.

Wszystko to, co budzi w nas wstręt, co wydaje nam się obrzydliwe i brudne – mówi Mary Douglas – powinno nas zastanowić: tutaj bowiem kryją się właściwe naszej kulturze mechanizmy kontroli społecznej; powiedzieć można by wręcz, że obrzydzenie jest mechanizmem utrzymania porządku społecznego. Spójrzmy na okładkę polskiego wydania Czystości i zmazy i spróbujmy zrozumieć, jak i dlaczego działa na nas praca Artura Żmijewskiego. Pamiętajmy, że nie ma nic naturalnego w obrzydzeniu, jakie w wielu widzach budzi stojący na głowie nagi kaleka; tak samo, jak nie jest „z natury” wstrętny brud za paznokciami, czy „naturalne” poczucie odrazy do brudnegolumpa. Nie chodzi tutaj jednak o prostą stygmatyzację społeczną przez nazwanie kogoś lub czegoś brudnym, lecz o niewidoczne mechanizmy klasyfikacyjne, które sprawiają, że coś jest dla nas rzeczywiście brudne i obrzydliwe, o naturalizacjęwłasnego kulturowego brudu.

Podobnie „nienaturalne” jest według Mary Douglas poczucie obrzydzenia do różnego rodzaju pokarmów oraz zakazy spożywania rozmaitych rzeczy. Jednym z bardziej znanych, przytaczanych przez nią przykładów jest zakaz spożywania wieprzowiny (i mięsa kilku innych zwierząt) wzmiankowany po raz pierwszy w Pięcioksięgu, a potem rozwinięty przez tradycję żydowską. Świnia – mówi Mary Douglas – jest nieczysta, a więc zakazana, ponieważ rażąco narusza surowy porządek hebrajskiej klasyfikacji zwierząt, a wraz z nim porządek świata społecznego starotestamentowych Izraelitów. Okazuje się bowiem, że kryteria klasyfikacyjne, które bardzo silnie działają w stosunku do zwierząt, to kwestia przeżuwania pokarmu oraz budowy łapy. Świnia jest anomalią, bo nie przeżuwa, ale ma rozdwojone kopyto. Jako klasyfikacyjna anomalia staje się dla Hebrajczyków zagrożeniem panującego porządku, w związku z czym nałożona zostaje na nią sankcja nieczystości.

Powiedzieć nam o nas

Mary Douglas odwołuje się zarówno do materiałów etnograficznych, które sama zebrała podczas badań w Afryce na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku, jak i do materiałów zgromadzonych przez antropologów w innych częściach świata oraz do źródeł takich jak teksty biblijne. Ta wielorakość źródeł i komparatystyczny charakter większości ważnych tekstów Douglas wynikają przede wszystkim z jej zainteresowania „nami” – Douglas nie została antropolożką z umiłowania egzotyki; do Afryki trafiła w trakcie swych oksfordzkich studiów, dlatego że Evans-Pritchard, pod którego kierunkiem studiowała, udaremnił jej pomysł wyjazdu na badania terenowe do Włoch czy Grecji, które wydawały się bardziej odpowiadać wcześniejszej edukacji Mary Tew (panieńskie nazwisko Douglas) i jej europeistycznym ambicjom. Douglas nigdy jednak nie żałowała swych afrykanistycznych doświadczeń i nie miała ich za złe Evansowi-Pritchardowi; poświęciła mu zresztą wydaną w 1980 r. książkę. Jednak w całej swej dojrzałej twórczości antropologicznej wyraźnie zmierza do powiedzenia czegoś o „nas”, mówiąc o „nich” tylko po to, by uświadomić „nam”, że żądzą „nami” i „nimi” takie same mechanizmy, które na „ich” egzotycznym przykładzie są być może lepiej dla „nas” widoczne.

Oczywiście kwestią otwartą – podnoszoną zresztą przez krytyków Douglas – pozostaje, co też to „my” miałoby rzeczywiście znaczyć: kulturę „Zachodu”? Brytyjczyków? brytyjską klasę średnią? Z drugiej jednak strony fakt, że Czystość i zmaza ma po czterdziestu latach nieustająco rzesze czytelników, oznacza chyba, że choć „my” należy pewnie traktować jako metaforę, to jest to metafora w pełni zrozumiała, przynajmniej w świecie, w którym w setkach tysięcy egzemplarzy i kilkunastu wersjach językowych krążą książki Mary Douglas.

Popularność jej prac nie wynika raczej z przystępności stylu czy walorów literackich, lecz jest, jak sądzę, pochodną zaangażowania autorki w sprawy, o których pisze. Stąd właśnie retoryka „my”, stąd mobilizacja potężnego aparatu intelektualnego i naukowego, by pokazać, jak działają społeczne mechanizmy tworzenia znaczeń poprzez klasyfikacje, za pomocą których społeczeństwo kontroluje swój wewnętrzny ład. Mary Douglas nie dlatego jednak pokazywała te mechanizmy, by nawoływać do ich obalenia i drogi ku jakiejś formie „wolności od”; jej demaskatorskie zabiegi wobec własnej kultury wynikały raczej z przekonania, że poznanie własnych ograniczeń i uwarunkowań pozwala lepiej działać w obrębie istniejącego systemu i udoskonalać ten system, a nie go obalać.

Mary Douglas zmarła 16 maja 2007 roku. Miesiąc wcześniej ukazał się polski przekład Ukrytych znaczeń, z którym łączyć się miał nieco inny artykuł: miał to być esej o tym, czy można pisać o zwierzętach w kategoriach emici etic, o samych klasyfikacjach i o wieży Babel, w jaką łatwo zmienia się umysł tłumacza. Jak na rysunku z „Puncha”, klasyfikacje stworzeń spoza sfery bezpośredniego doświadczenia zaczynają żyć życiem „żłówi,” a „robaki” takie jak armadillo i pangolin stają się tym samym zwierzęciem w dwóch różnych systemach klasyfikacji językowych i przekładają na trzeci jako „pancernik”. Ponieważ jednak Mary Douglas odeszła, koncepcja tekstu uległa pewnej zmianie. Chciałam jednak bardzo przeprosić Czytelników i zmarłą Autorkę za to, że w moim przekładzie Implicit Meanings łuskowiec został pancernikiem; mam nadzieję, że samym zwierzakom jest to obojętne, ale gdyby nie było, to też je bardzo przepraszam.

Teksty Mary Douglas w polskich przekładach:

  • 2003: Profile kultury, w: Badanie kultury: elementy teorii antropologicznej, red. M. Kempny, E. Nowicka, Warszawa: PWN, s. 149-169.
  • 2004: Symbole naturalne, Kraków: Wyd. UJ.
  • 2007: Czystość i zmaza, Warszawa: PIW.
  • 2007: Ukryte znaczenia, Kęty: Wyd. Marek Derewiecki.

Opcity: Richard Fardon, Mary Douglas: An Intellectual Biography.

Ewa Klekot - ADIUNKT W IEIAK, PRÓBUJE UPRAWIAĆ ANTROPOLOGIĘ SZTUKI.

Twój komentarz