Op. cit.,

Tagi: antropologia podróży | badania terenowe | miasto | wieś

Janosik is the best YO!

4 marca 2010

Carina Ren

Tekst został opublikowany w 37. numerze czasopisma „Opcit”.

Czasami wyobrażenie miejsca jest niezwykle silne, już je znasz, zanim się w nim znajdziesz. Wiedza ta pochodzi z literatury, mass mediów, rozmów, zdjęć, muzyki i filmów. Niektóre miejsca są szczególnie wyraźne – Nowy Jork, Paryż czy Las Vegas… Jabłka, plastikowe wieże Eiffla i migające światła kasyn sprawiają, że wyobrażamy sobie te miasta. W Polsce takim miejscem ikoną jest Zakopane.

Wszyscy znają Zakopane. Zdaje się, że nikt nie jest wobec niego obojętny. W Krakowie i Warszawie, w Londynie i Kopenhadze rozmawiałam z Polakami, którzy przedstawili mi różne wizje Zakopanego. Dla jednych to właśnie tam narodziła się polskość. Innym kojarzy się ono jedynie ze zbyt kosztowną i przereklamowaną możliwością pokazania się na Krupówkach. Miejscowi twierdzą, że to tylko wieś. Niektórzy widzą rozwijający się przemysł turystyczny. Jest wiele konkurujących ze sobą obrazów Zakopanego.

Sprzeczności te widoczne są w badaniach nad sposobami przedstawiania kurortu turystom. Zakopane dla wielu Polaków to część dramatycznej, intrygującej i będącej powodem do dumy historii narodowej. Jednocześnie coraz liczniejsze krajowe i międzynarodowe agencje turystyczne podają w wątpliwość i przekształcają wiele spośród zanurzonych w historii wyobrażeń miasta. Jaka jest więc koncepcja tego miejsca i jak jego mentalne, fizyczne i dyskursywne konstrukcje odnoszą się do turystyki? Sklasyfikowanie miejsca jako turystycznego to tylko część opisu. To, co dla niektórych jest celem podróży, dla innych jest domem czy miejscem pracy. Dla miejscowych i pracowników przemysłu turystycznego Zakopane jest czymś innym niż dla odwiedzających. To, w jaki sposób miejsce jest przedstawiane, zależy od tego, czy owo przedstawienie odzwierciedla historię, życie codzienne i pracę miejscowych, czy jest wykorzystywane do tego, by ściągnąć, a przynajmniej zainteresować turystów i podróżników z zewnątrz. Na tworzenie miejsca wpływają dyskursy, praktyki i relacje związane z miastem, jego mieszkańcami, ale też z organizatorami turystyki i samymi turystami. (Pozorna) trwałość miasta komplikuje się, gdy wielu różnych aktorów jest zaangażowanych w jego definiowanie. Rozróżnienie, czym konkretne miejsce jest, a czym nie jest, co należy do niego, a co nie, nie może być w dalszym ciągu traktowane jako obiektywnie zauważalna przestrzenna granica. To raczej krok ku podziałowi osobistemu, kulturowemu, politycznemu, ale też ideologicznemu.

Miejsce jako przedmiot badań

Intelektualna chęć ograniczenia pola badań antropologicznych nie jest nowa. Funkcjonalistyczne studium Bronisława Malinowskiego jest tylko jednym z przykładów naukowego pragnienia, by wydzielić kulturę i wyznaczyć jej granice, a zatem postrzegania jej jako zjawiska przywiązanego do miejsca. Jednak ostatnie dekady przyniosły krytykę naszego rozumienia miejsca i sposobów badania go. Etnograficznie uprzywilejowany teren został – m.in. przez George’a Marcusa – zdekonstruowany, przesunięty, rozproszony na wiele stanowisk do tego stopnia, że, jak piszą Simon Coleman i Peter Collins, „miejsca znikły – lub przynajmniej ich granice zostały sproblematyzowane, ponieważ związki między kulturą a terytorium, między tożsamością a stałą wspólnotą są podawane w wątpliwość”.

Szczególne zainteresowanie przestrzenią jest jednak nadal żywe w studiach nad turystyką, gdzie pewne miasta, regiony czy kraje skupiają uwagę badaczy jako cele podróży. Miejsce wydaje się dość oczywistą kategorią analityczną, kiedy bada się turystykę, gdyż zarówno „dom”, jak i „poza nim” (i cel podróży, i obszary, przez które się przejeżdża) są miejscami. Trzeba przyznać, że jest to centralna kategoria w studiach regionalnych, które koncentrują się na motywach, sprawczości i konsekwencjach rekreacyjnego podróżowania i przebywania ludzi poza domem, przez dłuższy lub krótszy czas. Czym jest podróżowanie, jeśli nie zmianą jednego miejsca na inne? Jednocześnie studia nad turystyką pokazują, jak transgresyjne, wzajemnie połączone i wielostanowiskowe, jak wyobrażane i stwarzane mogą być cele podróży.

Ktoś powie, że miejsce może być teoretycznie zdekonstruowane tylko do pewnego stopnia, ponieważ nie wolno nam ignorować jego fizyczności, obecności i znaczenia. Można jednak skoncentrować się na tym, że nie jest ono pustą przestrzenią, którą się zapełnia, lecz raczej ciągłym konstruktem. Wizerunki są jego nieodzowną częścią.

Stały – zmienny

Cudzoziemiec przyjeżdżający do Zakopanego nieustannie styka się z opowieściami o kulturze lokalnej, historii i turystyce. Już po kilku tygodniach rozmów z mieszkańcami mój dyktafon był wypełniony opowieściami o góralach, przemierzających doliny i przekraczających potoki ze stadami owiec, o budowniczych kolejki linowej. Mówiono mi o wielu sławnych artystach i uczonych, o Sabale i Chałubińskim, o pierwszym połączeniu kolejowym i rozwoju turystyki. Zaczęłam się zastanawiać, czy można jeszcze coś dodać. Wydawało się, że wszystko zostało już powiedziane i udokumentowane w niezliczonych pracach etnograficznych na temat Tatr, górali i ich sposobu życia, architektury, tańca i muzyki.

Oczywiście w Zakopanem wszystko się zmienia. Międzynarodowe agencje turystyczne coraz częściej się nim interesują. Podkreślają korzystne warunki cenowe w stosunku do zachodnioeuropejskich kurortów narciarskich, a także swego rodzaju egzotykę. W Polsce zaś Zakopane postrzegane jest jako miejsce dobrze znane i raczej drogie.

Często mówiono mi, że zmiany zachodziły zawsze. Wydaje się to nawet jedną z głównych cech Zakopanego: ciągłe zmienianie się i podążanie za zewnętrznymi trendami – jednocześnie pozostaje w umysłach ludzi miejscem takim samym. Trzeba jednak przyjrzeć się też temu, jak odkrywanie Zakopanego przez nowe grupy wpłynęło na tę miejscowość i jej wizerunek. Czy zmienia się to, jak Zakopane jest przedstawiane, gdy nowi aktorzy na scenie lokalnej turystyki zaczynają mówić o nim w nowy sposób?

Definiowanie i przedstawianie miasta

Jednym z przejawów dualizmu w postrzeganiu Zakopanego jest przedstawianie go albo jako wsi, albo jako celu międzynarodowej turystyki. Wielu miejscowych mówi, że Zakopane „jest nadal wsią” związaną z tradycyjnym wypasem owiec i tradycyjną architekturą. Inni z kolei, szczególnie ci zaangażowani w organizację turystyki, podkreślają międzynarodowy sznyt i europejski standard.

W kontekście turystyki i planowania miejskiego te dwa dyskursy są widoczne w różnych strategiach rozwoju. Bez względu na to, czy ktoś kładzie nacisk na konserwację zabytków i ograniczanie nowej zabudowy, czy na rozwój usług, budowę obiektów turystycznych i dróg, zawsze jest przywiązany do pewnej wizji i „wie”, jakie jest Zakopane czy jakie być powinno. A zatem normatywne i kulturowo zakorzenione obrazy jednocześnie motywują i kształtują wizerunek miejsca – jako wsi czy jako celu turystyki.

Dychotomia wieś – cel turystyczny jest mocno związana z walką o tożsamość miejsca. Zdaniem Gabrielli Gahlii Modan tożsamość miejsca odnosi się do procesów przestrzennej integracji, w ramach której jedni są włączani, a inni wykluczani. Selekcja odbywa się za pośrednictwem relacji pewnych tożsamości do pewnych przestrzeni. Jednostki dyskursywnie umiejscawiają siebie i innych, używając nazw i historii miejsc. Rozmowy o tym, co powinno wchodzić w skład danego miejsca, jak wyznaczyć jego granice (zarówno geograficzne, jak i moralne) wskazują na różnice i granice nie tylko między przestrzeniami, ale też – co ważniejsze – między ludźmi. Pokazuje to po raz kolejny, że miejsca nie są pustymi naczyniami, które mogą być wypełnione przez przypadkowych ludzi, przypadkowe praktyki, rzeczy. Są raczej negocjowanymi i kontestowanymi „polami bitwy”, gdzie odbywa się walka o dostęp do przestrzeni i o to, jaka ta przestrzeń będzie.

W tym kontekście kulturowy sojusz z góralami ma duże znaczenie, wpływa na to, jak miejsce jest przedstawiane, postrzegane, ale też odgrywane. W materiałach historycznych i turystycznych stroje, architektura, rękodzieło, sztuka oraz tradycje religijne i rytuały kulturowe są pokazywane, wyjaśniane i ubóstwiane za pośrednictwem słów i obrazów. Za pomocą muzyki, kuchni i budownictwa – nie zawsze zgodnych z tradycją – udowadnia się prawdziwą bądź udawaną przynależność do górali. Przez różne formy ukazywanego zachowania, przez mowę, śpiew, architekturę i taniec, tzw. góralska stolica jest związana z pewną „góralskością”, w której miejsce, jego fizyczność, mieszkańcy i przyjezdni oraz sposoby bycia i odgrywania są ze sobą powiązane.

Kontestowane miejsca: Janosik is (not) the best YO!

Miejsca, jak rzeczy i konflikty, rzadko są białe lub czarne. Jak widzieliśmy, przeciwstawia się często kulturę góralską rozwojowi przemysłu turystycznego. Jest to klasyczny podział na tradycyjne i nowoczesne, swoje i obce. Ale rozmawiając z ludźmi, chodząc po okolicy, obserwując miasto, rozchylamy zasłony, które skrywają inne różnice i sprzeczności. Po raz kolejny okazuje się, że miejsca nie da się ująć w określonym, nawet dualistycznym, przedstawieniu. Jawi się ono jako polifoniczne, różnorodne, zmienne.

Różnice te nie są jednak stymulowane przez rozwój turystyki, ale raczej przez lokalne zmagania o reprezentację. Jeden z przykładów tej rywalizacji dotyczył słowackiego Robin Hooda – Janosika. Stopniowo postać ta zaczęła być łączona z oporem w polskich górach. Potem Janosik, czy bardziej ogólnie Harnaś, stał się częścią nazw, marek i wyobrażeń związanych z Tatrami i różnych towarów turystycznych. Mimo swojego zagranicznego pochodzenia Janosik jej dziś częścią obrazu Zakopanego i Tatr.

Jednak, jak widać na fotografii zrobionej w okolicach mojego czasowego domu w Zakopanem, nie wszystkim się to podoba. Jakiś „grafficiarz” z entuzjazmem napisał kredą eklektyczny slogan ku czci swojego zbójnickiego bohatera – odnosząc się i do mitu, i do amerykańskiego hip-hopu. Lokalny przekaz – odwołujący się jednocześnie do lokalnego i globalnego kontekstu i języka – został podkopany przez innego zbójnika, który dopisał ledwo zauważalne „not”. Janosik to nie tylko bohater, ale też reprezentacja – etniczności, kultury i produktów. Gdy podważamy status, rzucamy rękawicę całej grupie ludzi, ale też tożsamości i ideologii miejsca. Mimo że niewinna, mało zauważalna kontestacja ta pokazuje, że miejsca rzadko są tylko miejscami (tak samo jak obrazy, rzeczy i ludzie z nimi związani rzadko są tylko obrazami, rzeczami czy ludźmi), bowiem są też przedstawicielami określonych kulturowych i społecznych systemów władzy.

Reprezentacje ludzi i władzy

Rozważając kwestię władzy w relacji do miejsc turystycznych, trzeba przyjrzeć się nie tylko wielości przedstawień i obrazów celu podróży, ale też dynamice i złożoności miejsca. Jeśli zrozumiemy, że nie jest to jednostka aprioryczna, a raczej stworzona ad hockategoria, która nie ma żadnych esencjalnych cech, skłonni będziemy postawić pytanie, w jaki sposób miejsca są konstruowane, wyobrażane, reprezentowane, odczuwane i odrywane.

Zakopane, jako cel podróży turystycznych, ma paradoksalny status: historycznej ikony, zespołu przedstawień związanych z turystyką, miejsca skupiającego przeciwstawne obrazy, praktyki i dyskursy. Różnorodność przedstawień pokazuje, że miejsce może być czymś innym dla różnych grup ludzi, odsłania jego elastyczność. Uświadomienie sobie wielości przedstawień pozwala zwrócić uwagę na zasadniczą rolę związanego z turystyką utowarowienia w kształtowaniu obrazów miejsca. Gdy koncentrujemy się na przestrzeni, zdajemy sobie sprawę, że nie jest ona niewinną czy neutralną kategorią badawczą. Dzieje się tak po części z uwagi na bliski związek między badaniem miejsca a planowaniem i zarządzaniem.

Miejsce nie jest. Ciągle się je odgrywa, negocjuje, przekazuje, wyobraża, buduje i burzy. Pisząc ten artykuł, ja też przyczyniam się do kształtowania obrazu Zakopanego jako miejsca i celu podróży. Mam nadzieję, że skupienie się na sposobie, w jaki miejsce jest metaforycznie, dyskursywnie i materialnie kształtowane, reprodukowane i umacniane, umożliwi nam lepsze uchwycenie jego możliwości i ograniczeń, ale też pokaże, że różni aktorzy związani z turystyką walczą o władzę umożliwiającą definiowanie tego, czym jest Zakopane i kto powinien być włączony w to niesamowite i pełne sprzeczności miejsce.

Przełożyła Agnieszka Kościańska

Opcity: Simon Coleman, Peter Collins, red. Locating the Field. Space, Place, and Context in Anthropology; George Marcus, Ethnography through thick and thin; Gabriella Gahlia Modan, Turf wars. Discourse, Diversity, and the Politics of Place.

Carina Ren - SKOŃCZYŁA ETNOLOGIĘ NA UNIWERSYTECIE KOPENHASKIM; DOKTORANTKA W CENTRUM STUDIÓW NAD TURYSTYKĄ UNIWERSYTETU POŁUDNIOWEJ DANII. ZAJMUJE SIĘ BADANIEM TURYSTYKI I KOMUNIKACJI MIĘDZYKULTUROWEJ. UR. 1977 R.

Twój komentarz