Op. cit.,

Tagi: islam | prawo | religia

Granice Wartości w Europie

1 sierpnia 2010

Agnieszka Mikulska

Czy muzułmańskie chusty są zagrożeniem dla wolności w Europie? A może to zakaz ich noszenia zagraża wolności?

Tekst został opublikowany w 40. numerze czasopisma „Opcit”.

W maju 2008 sąd w Düsseldorfie wydał kolejny wyrok w sprawie uczestnictwa muzułmańskiej uczennicy w, odbywających się w ramach zajęć szkolnych, lekcjach pływania. Rodzice 12-letniej dziewczynki chcieli, aby nie musiała ona – ze względów religijnych – chodzić na pływalnie. Lekcje pływania są bowiem koedukacyjne, a islam zabrania wystawiania kobiecego ciała na widok publiczny. Obowiązkowe uczestnictwo w takich zajęciach, jak twierdzili rodzice, stoi w sprzeczności z wolnością wyznawania i praktykowania religii. Niepowodzeniem skończyły się próby mediacji pomiędzy muzułmańską rodziną a szkołą. Dyrekcja szkoły zaproponowała zwolnienie dziewczyny z konieczności ubierania tradycyjnego stroju kąpielowego. Mogła zamiast w kostiumie pływać w koszuli i legginsach. Rodzice jednak nie zaakceptowali takiego rozwiązania, gdyż ich zdaniem, w mokrej odzieży kontury ciała dziewczynki będą widoczne, a więc nawet tak zmodyfikowany strój nie będzie wystarczająco skromny. Ostatecznie sprawa skończyła się w sądzie. I podobnie jak we wcześniejszej sprawie, z tym, że dotyczącej chłopca, sąd uznał, że szkoła nie ma obowiązku zwalniania dzieci z zajęć z powodów religijnych. Sądy twierdziły, że nie jest ich rolą interpretowanie Koranu, a Konstytucja nakłada na państwo obowiązek nauczania i to ma większe znacznie niż „znikoma w skutkach, ingerencja w sprawy wiary”.

Nakładanie czy wykluczanie się wartości

Podobne spory – rozgrywające się na granicy różnych wartości mieszczących w katalogu praw człowieka – toczą się coraz częściej w wielu krajach Europy Zachodniej. Ustawodawstwa krajowe, jak i międzynarodowe, w tym Europejska Konwencja Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, gwarantują wszystkim wolność sumienia i wyznania, w czym zawiera się wolność praktykowania i uzewnętrzniania swojej religii. Z drugiej strony zaś, tenże sam katalog zawiera zasadę równości oraz prawo do nauki (przekłute w praktyce na obowiązek nauczania, który spoczywa na państwie i rodzicach). Powołując się na prawo do praktykowania religii, część muzułmanów domaga się, aby ich córki nie musiały chodzić na zajęcia wychowania fizycznego. Chcą je również zwalniać z zajęć na temat rozmnażania ssaków oraz lekcji wychowania seksualnego czy przysposobienia do życia w rodzinie. Z kolei z punktu widzenia szkoły, różnicowanie obowiązków uczniów ze względu na ich wyznanie czy przynależność kulturową nie tylko stwarza trudności z realizowaniem programów nauczania, ale spowoduje też potencjalne podziały pomiędzy uczniami, segregację i wzrost ksenofobii. A ta ostatnia jest w szkołach europejskich coraz bardziej obecna. Jak wynika z raportu przygotowanego przez niemieckie federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Instytutu Badań Kryminologicznych w Dolnej Saksonii, jedna trzecia niemieckich uczniów „ma dość migrantów”, a co piąty uczeń przejawia wrogość wobec muzułmanów. Do popełnienia przynajmniej jednego wykroczenia o podłożu rasistowskim przyznał się co trzynasty badany.

Zakazany strój

Kwestie manifestowania swojej przynależności religijnej poprzez ubiór oraz wprowadzenie zakazów w tym zakresie, są obecnie dyskutowane w kilku krajach UE. Do tej pory na regulację na poziomie ogólnokrajowym zdecydowała się Francja, która w 2004 zakazała noszenia przez uczniów szkół publicznych symboli przynależności religijnej. Podobne zakazy wprowadziło również sześć niemieckich landów. W styczniu 2008 Parlament Europejski odrzucił propozycje apelu do państw członkowskich Unii o wprowadzenie zakazu noszenia chust muzułmańskich w szkołach.

Kiedy w 1989 roku, w związku z tzw. aferą chustową, rozpoczęła się we Francji dyskusja na temat wprowadzenia zakazu noszenia w szkołach widocznych symboli religijnych, wiele środowisk związanych z obroną praw człowieka postrzegało te regulacje jednoznacznie jako pogwałcenie wolności wyznania. Z kolei zwolennicy zakazu powoływali się na tradycję republikańskiej, laickiej Francji. Forsowali pogląd, że szkoła to nie miejsce na manifestowanie czy wręcz konfrontowanie poglądów religijnych, gdyż te należą do sfery prywatnej człowieka. I to właśnie opinię tych drugich podzielał Europejski Trybunał Praw Człowieka, rozpatrując skargi kobiet, które ucierpiały z powodu złamania zakazu zakrywania głowy. Większość skarg, którymi zajmował się Trybunał, pochodziła z Turcji i dotyczyła zakazu noszenia chust w placówkach oświatowych (zakaz ten został w końcu zniesiony na początku 2008 roku). Rozpatrując sprawy, Trybunał brał pod uwagą z jednej strony indywidualną wolność manifestowania wyznania, która niewątpliwe została zakazem ograniczona. Z drugiej zaś strony były zasady funkcjonowania danego państwa demokratycznego, w szczególności ustanowiona relacja pomiędzy państwem a religiami. Trybunał uznał, że można zakazać noszenia chust, w imię ochrony praw i wolności innych osób oraz zasady neutralności światopoglądowej państwa. Warto przy tym zauważyć, że zwykle w orzeczeniach Trybunału strasburskiego dotyczących nakładania się różnych praw i wolności (jak na przykład wolności słowa, ekspresji, a wolność wyznania i związane z nią poszanowanie uczuć religijnych), bierze się pod uwagę specyficzny kontekst lokalny danego wydarzenia.

Lokalność w ujęciu Trybunału strasburskiego

Klasycznym przykładem orzeczenia Trybunału, gdzie kluczową rolę odegrał „kontekst lokalny” była sprawa Otto Preminger Institute przeciwko Austrii. Sprawa dotyczyła zakazu wystawienia sztuki teatralnej w jednym z tyrolskich miast ze względu na urażenie uczuć religijnych katolików. Organizatorzy/twórcy występu poskarżyli się do Strasburga na naruszenie wolności słowa/ekspresji. Trybunał wówczas wziął pod uwagę fakt, że Tyrol jest regionem tradycyjnie katolickim, w związku z czym decyzja o wstrzymaniu wystawiania sztuki w tej części Austrii była dopuszczalnym ograniczeniem wolności słowa/ekspresji – artyści mogli przecież manifestować swoje poglądy do woli w innych częściach kraju. Podobne stanowisko – o konieczności brania pod uwagę kontekstu lokalnego – zajął sąd najwyższy w Niemczech, wypowiadając się w sprawie zakazu noszenia symboli religijnych przez nauczycieli w szkołach publicznych (sama sprawa dotyczyła zakrywania głowy przez nauczycielkę-muzułmankę). Wówczas sąd uznał zabronienie nauczycielce zakrywania głowy za bezprawne, lecz zaakcentował, że podkreślanie przynależności nauczycieli do jakieś religii jest potencjalnym zagrożeniem dla neutralności szkoły. Na przyszłość ostateczną decyzję w sprawie wprowadzania tego typu zakazów pozostawił poszczególnym landom. Zalecił również władzom związkowym, aby ustanawiając prawo lokalne dotyczące symboli religijnych, brały pod uwagę wielkość populacji imigranckiej oraz relacje pomiędzy mieszkańcami landu.

Co wolno ciału w wielokulturowej Europie

Podobne stanowisko poniekąd reprezentuje Unia Europejska. O ile obecnie dąży się do tego, aby we wszystkich krajach członkowskich panowały jednolite standardy w zakresie zwalczania dyskryminacji, wyznaczone przez odpowiednie „anty-dyskryminacyjne” dyrektywy, to właściwie nie ma zaleceń odnośnie sytuacji, kiedy nakazy kulturowe czy religijnej jakieś grupy nie przystają do funkcjonującego w danym kraju porządku społecznego. Tego typu konflikty pojawiają się w różnych sferach życia – dotyczą wspomnianych wcześniej nauczania w szkołach i zakrywania ciała, ale również, na przykład, opieki medycznej. Dla członków niektórych grup religijnych czy etnicznych niedopuszczalne jest poddanie się badaniom lekarskim dokonywanym przez osobę innej płci. Z kolei niekiedy praktyki zwyczajowo-religijne danej grupy w zakresie modyfikacji ciała, takie jak na przykład obrzezanie, nie zawsze są zgodne z obowiązującym w danym kraju prawem. W większości krajów tego typu kwestie pozostają albo zupełnie nieuregulowane, albo pozostawia się wprowadzenie odpowiednich regulacji konkretnej placówce czy instytucji. Część spraw ostatecznie jest rozpatrywanych przez sądy czy rozmaite, funkcjonujące w wielu krajach, organy „równościowe”. I znów, nie bez znaczenia dla kierunku rozstrzygania spornych kwestii religijno-kulturowych jest stopień laicyzacji państwa i rola, jakie pełnią funkcjonujące w danym kraju wspólnoty religijnie, jak również to, czy państwo postrzega samo siebie jako kraj migrantów czy też nie. W krajach, które pretendują do bycia społeczeństwami wielokulturowymi (np. Wielka Brytania, Holandia) istnieje tendencja do szanowania, na ile to możliwe, wymogów związanych z wyznawaną religii czy tradycją. W sprawach spornych szuka się możliwych rozwiązań kompromisowych, jak na przykład zezwolenie uczniom sikhijskim na noszenie przy sobie miniaturek noży (najchętniej drewnianych), podczas gdy w szkołach obowiązuje zakaz noszenie broni i narządzi niebezpiecznych. Z kolei w Niemczech, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich lat, widoczna jest tendencja do nieuwzględniania motywowanych religijnie roszczeń mniejszości kulturowych. Opisana na początku sprawa z Dusseldorfu jest przykładem widocznego zwrotu w orzecznictwie. Piętnaście lat temu, kiedy Federalny Sąd Administracyjny rozpatrywała pierwszą sprawę dotyczącą uczestnictwa muzułmanów w obowiązkowych lekcjach pływania, zalecał aby szkoły wykorzystały wszelkie możliwości organizowania osobnych lekcji dla dziewcząt i chłopców.

W Polsce, dotąd nie odnotowano głośnego konfliktu między nakazem/zakazem religijnym imigrantów a prawem krajowym. Polacy przeważnie deklarują się jako osoby wierzące, więc można by się spodziewać, że okażą tolerancję wobec nakazów religijnych innych religii. Z drugie jednak strony, w Polsce nie ma żadnej oficjalnej polityki migracyjnej, a większość obecnych imigrantów pochodzi z krajów “kulturowo podobnych”. Jednocześnie badania CBOS, pokazują, że niechęć do muzułmanów wśród Polaków rośnie. Trudno wiec orzec, jak zachowałyby się polskie władze w przypadku konfliktu wartości, jaki miał miejsce w aferze chustkowej.

Agnieszka Mikulska - pracuje w helsińskiej fundacji praw człowieka, zajmuje się problematyką mniejszości, migrantów, dyskryminacji i równego traktowania.

Twój komentarz