Tagi: klisze
Edukacja dla wszystkich
14 stycznia 2011
julia marchlewicz, Konrad Pędziwiatr, Joanna Rutkowska
W kraju o niemal najniższym wskaźniku zaludnienia na świecie mało kogo stać na to, by codziennie dowozić dzieci do oddalonej o setki kilometrów od domu szkoły. Mali Namibijczycy z najuboższych rodzin mieszkają w internatach przy misjach katolickich, do rodziny wracając raz na 3 miesiące.

Stołówka, fot. K. Pędziwiatr
W internacie dziecko ma metalowe łóżko w kilkunastoosobowej sali z pustymi ścianami. Szafek nie ma, bo dzieci i tak nie mają niczego, co mogłyby do nich schować. Każde ma jedynie mundurek i ubranie, które nosi na sobie.
Plan dnia: pobudka o 6 rano, modlitwa i śniadanie – dwie kromki chleba z dżemem. Wieczorem odwrotnie: kolacja – dwie kromki chleba z dżemem, a potem modlitwa. O 21 cisza nocna. Na obiad serwowana jest owsianka w najróżniejszych odmianach, w weekendy urozmaicona owocami sprowadzanymi z RPA.
Do 1990 r., w związku z polityką apartheidu, dostęp do nauki w namibijskich szkołach mieli głównie biali uczniowie. Gdy Namibia odzyskała niepodległość, polityka państwa o znamiennej nazwie Education for all skoncentrowana została na wyrównaniu szans i podniesieniu poziomu kształcenia. Dziś, zgodnie z konstytucją, wszyscy obywatele Namibii mają równy dostęp do edukacji. Nauka rozpoczyna się w szóstym roku życia i jest obowiązkowa do ukończenia 7 klasy. Jest bezpłatna, choć ktoś musi opłacić mundurek, zeszyty, dojazdy oraz internat. Jak zapewniają naczelnicy internatów, dzieci, których rodziców nie stać na te wydatki, są wspierane przez lokalnych mieszkańców.
W szkole nie ma żadnych pomocy dydaktycznych, sale świecą pustkami. Zorganizowane zajęcia sportowe nie zostały uwzględnione w programie szkolnym. Dzieci same stworzyły sobie boisko do gry w piłkę nożną w wyschniętym korycie rzeki. W szkole na 200 uczniów przypada dziesięciu nauczycieli, którzy jednak nie zajmują się dziećmi poza salami lekcyjnymi. Po lekcjach dzieci mają „czas wolny”. Ich jedynym dorosłym opiekunem i mentorem jest naczelnik internatu o usposobieniu tak czułym, jak nazwa jego stanowiska. Gdzieniegdzie można spotkać niemieckiego lub amerykańskiego wolontariusza, pomagającego głównie w administracji, zakupach, naprawach.
Rodzice są oddaleni o dziesiątki, setki kilometrów. W takich okolicznościach to dzieci wychowują inne dzieci. Nawzajem się socjalizują, ustalają zasady współżycia, tworzą hierarchię. Obdarowują się miłością, zapewniają poczucie bezpieczeństwa, karzą. Łączą ich silne więzi. Jednocześnie dzieci są otwarte na osoby przybywające do ich szkolnych oaz i pewnie spragnione bliskości – już w pierwszych minutach znajomości przytulają się do obcych.
Idolami są tu amerykańscy hiphopowcy – to ich gesty najmłodsi namibijscy uczniowie odruchowo wykonują pozując do zdjęć. Muzyka wypełnia każdą wolną chwilę dzieci. Poranny apel – śpiewają piosenkę. Chłopcy skończyli grę w piłkę, kurz na piaszczystym boisku opadł – zaśpiewają piosenkę. Dziewczynki plotą warkoczyki – śpiewają piosenkę. Nie ma nic innego do roboty – śpiewają piosenkę. Chór samouków. Pośrodku pustyni, w pustej szkole, w setkach dziecięcych głosów słychać beztroskę i zaraźliwą radość.
Tekst: Julia Marchlewicz, zdjęcia: Julia Marchlewicz, Konrad Pędziwiatr, Joanna Rutkowska.
julia marchlewicz - absolwentka biotechnologii, podróżniczka-amatorka, uczestniczka sztafety Afryka Nowaka na etapie Namibia I, ur.1983.
Konrad Pędziwiatr - Koordynator pierwszych w Polsce studiów nad pokojem i rozwojem globalnym (www.peacestudies.pl), kierownik Katedry Socjologii i Antropologii Społecznej w Wyższej Szkole Europejskiej im. Ks. Józefa Tischnera, redaktor portalu www.Arabia.pl. Uczestnik licznych wypraw badawczych do krajów Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Azji Południowej. Zapalony rowerzysta, lider etapu Namibia I w projekcie Afryka Nowaka.
Joanna Rutkowska - socjolog, od wielu lat zapalona rowerzystka, fotograf oraz miłośniczka gór.