Op. cit.,

Tagi: notki

Don Kichot z Kamerunu

27 października 2011

Monika Rupniewska

Ruch uliczny w Kamerunie jest tak nieskoordynowany, chaotyczny i intensywny, że na ulicy szybko zaczyna boleć przyzwyczajona do europejskiego porządku głowa. Początkowo targa mną nieustający lęk, że zostanę potrącona. Potem się znieczuliłam, zapominając, że ów lęk miał swoje głębokie uzasadnienie wynikające z faktu, że kierowcy, poruszający się z akurat odpowiadającą im prędkością, po akurat odpowiadającym im pasie ruchu, wykonujący manewry w najmniej spodziewanym przez innych momencie, zupełnie nie baczą na odległość między nimi a innymi samochodami, motorami i pieszymi.

Lwią część zmotoryzowanych stanowią taksówkarze w dwóch odmianach: samochodowej i motorowej. Ponieważ transport publiczny jako taki nie występuje, Kameruńczycy zagospodarowali rynkową niszę zamieniając samochody w każdym niemal wieku i stopniu rozkładu na taksówki przewożące tłumy pasażerów za grosze.

Samochód przeciska się między innym samochodem a tirem, motor między dwoma samochodami (moje kolana, kiedy siedzę na motorze, dotykają samochodów po obu stronach), pieszy ledwo wciska nogę między samochód a motor, byle przejść dalej. Wszyscy, wszyscy z lubością używają klaksonów (czasem montują w swoich pojazdach mechanizmy czyniące klaksony jeszcze głośniejszymi i bardziej melodyjnymi)i krzyczą na innych. Nie ma takiego przepisu drogowego, którego nie dałoby się złamać.

W samym środku tej zmechanizowanej dżungli, na rondzie, stoi policjant. W nienagannym mundurze, białym hełmie, białych, wysokich butach, nadzoruje ruch. Uliczne światła, podobnie jak przejścia dla pieszych i znaki drogowe (bardzo sporadyczne) są nagminnie ignorowane. Podobnie policjant. Stoi i spokojnie dyryguje ruchem w tym absurdalnym chaosie, próbując przywrócić świat na właściwe tory porządku i prawa, wcielać w życie idee tyleż szczytne co abstrakcyjne, całkowicie kontrastujące z żywiołem miasta.Rycerz Smętnego Oblicza, Don Kichot z Kamerunu.

Ika

Zdjęcia autora

Monika Rupniewska - absolwentka antropologii kulturowej na UWr i (niemal) UŁ, studentka orientalistyki (MISH), zajmuje się tożsamością na pograniczach i obszarach wielokulturowych. Gotuje, ogląda filmy i ciągle chce podróżować, ur. 1986.

Twój komentarz