Tagi: animacja kultury
Dawka energii
5 stycznia 2012
Agata Diduszko-Zyglewska: Teatr tańca, w którym pracują ze sobą seniorzy i nastolatki, to dosyć unikalny pomysł – w skali Polski chyba jedyny taki projekt. Czyj to pomysł i skąd się wziął?
Magdalena Radłowska: Studiując w Londynie zauważyłam, jak ogromną wagę przykładają tam do działań kulturalnych dla tych grup społecznych, które są w większym lub w mniejszym stopniu ignorowane lub wykluczane przez społeczeństwo. Projekty, o których mowa, były w pełni finansowane przez miasto, a nawet kraj, a co najważniejsze, były tworzone przez profesjonalistów dla amatorskich grup: dzieci z poprawczaków, mężczyzn w więzieniach, kobiet opuszczających więzienie, dla ogromnych grup dzieci w Afryce, dla osób niepełnosprawnych, aż w końcu – dla seniorów. Idea Community Dance zachwyciła mnie na całego. Jeden projekt szczególnie mnie zachwycił. Był to film o starszych osobach; o ich życiu i zmieniającym się ciele. Poprzez ten film popatrzyłam inaczej na swoją babcię i na inne starsze osoby. Każdy człowiek jest piękny – to tylko kwestia spojrzenia na siebie w lustrze i nie zobaczenia tego, co jest w nas złe i brzydkie, tylko zaakceptowania zmieniającego się ciała jako czegoś normalnego i pięknego.Zastanawiałam się, jaki spektakl stworzyć na zakończenie swoich studiów w Londynie. W tym czasie pojechałam do mamy do Wałbrzycha i, z braku innych zajęć, poszłam na zabawę dla seniorów organizowaną przez moją mamę. To, co zobaczyłam, przerosło moje oczekiwania i wyobraźnię o osobach starszych. Moi rówieśnicy mieli mniej energii niż oni. Od początku do końca tańczyli, wygłupiali się, skakali jak nastolatki. Wtedy zapaliła mi się w głowie lampka. Dlaczego nie zrobić Independent Project z wałbrzyskimi seniorami? Tak to się zaczęło.
Początkowo był to teatr tylko dla seniorów, ale już po roku działalności, realizując projekt w konkursie Seniorzy w Akcji (2009/2010), stworzyłyśmy działania międzypokoleniowe – obejmujące młodzież w wieku 19 – 25 lat i seniorów. Od samego początku realizacja projektu sprawiała nam dużą radość, ponieważ seniorzy i ludzie młodzi z wielkim zaangażowaniem uczestniczyli w jego realizacji. Najważniejszy dla nas był końcowy efekt – wystawienie spektaklu Kom. Post. I to, że młodzież bardzo wspierała seniorów w pokonywaniu trudności ruchowych. A seniorzy starali się pokonywać swoje dolegliwości, uzyskując poklask u młodzieży. To, że grupa zintegrowała się, bardzo nam pomagało w pracy. Mając teraz w teatrze młodszą grupę (12 – 16 lat), pracowałyśmy najpierw nad integracją grupy, zaprzyjaźnieniem się. Teraz jesteśmy jak rodzina.

fot. Agnieszka Dolata
Jak udało się zwerbować tylu uczestników – teatr ma obecnie około 30 tancerzy, prawda? Czy poszczególni uczestnicy zostają w teatrze na długo?
Wanda Radłowska: Najpierw musiałam robić wybiegi, że to będzie gimnastyka. Bo seniorzy zwykle chętnie idą na gimnastykę. A potem się z tego zrobił teatr. No, a teraz obalamy stereotypy o tym, że ludzie starsi skazani są jedynie na bezruch i oglądanie telewizji. Początkowo w teatrze było 37 seniorów. Z tej grupy pozostało 16 osób. Rotacja wśród osób starszych spowodowana jest chorobą, trudną sytuacją rodzinną. Zdarza się, że te osoby wracają. Często pojawiamy się w działaniach na ulicach, parkach, na bazarach, pokazując, jak można się twórczo realizować, jak można się bawić ruchem, a osobom starszym pokazujemy, że wiek nie jest przeszkodą, by tańczyć. Takie działania i to, że jesteśmy pokazywani nie tylko przez miejscowe media sprawiają, że zainteresowanie naszym teatrem rośnie, a tym samym przybywa uczestników.
Co było dla was najtrudniejsze w tej pracy na początku? Co jest najtrudniejsze teraz?
Wanda: Najtrudniejsze było przekonanie seniorów do występów na scenie i w plenerze, do ćwiczenia na bosaka. Pierwsze wyjście na scenę było najtrudniejsze, załapanie bakcyla, pokonanie stresu, pokazanie się na scenie. Do tego – trudności typowo organizacyjne: pozyskiwanie sponsorów, partnerów do projektów. Oczywiście, najtrudniejsze było i będzie zdobywanie dofinansowania z miasta, z kraju. Jesteśmy teatrem finansującym się tylko ze środków zewnętrznych – czasami piszemy kilka projektów, a z tego tylko jeden przechodzi. W większości są to małe projekty, działania lokalne.
Na początku trudno było przekonać władze miasta, że jesteśmy potrzebni, że warto nas wspierać. Teraz władze lokalne przychodzą na nasze spektakle i wspierają nas. A nasz cel to rozszerzyć działania na cały kraj, żeby takich teatrów było więcej.
Magdalena: Na początku najtrudniejsze dla mnie było dotarcie do seniorów: w jaki sposób z nimi pracować? Jak ich uczyć? Bałam się, żeby im krzywdy nie zrobić. Pamiętam moje pierwsze z nimi spotkanie. Zaczęłam ich uczyć prostych ruchów. Odwróciłam się do nich plecami, żeby lepiej widzieli ruch, po jakimś czasie odwróciłam się do nich, a oni najzwyczajniej zaczęli ziewać, energia poszła w dół, byli znudzeni. Byłam zszokowana, ale gdy podkręciłam tempo muzyki i ruchów, od razu się ożywili. Zobaczyłam, że wiele potrafią i naprawdę dużo mogą.
Czy to, że łączą was więzi rodzinne, utrudnia sprawy czy wręcz przeciwnie? Praca teatralna oznacza często obcowanie z intymnymi przeżyciami – jak to jest wypracowywać takie motywy w towarzystwie własnej matki czy córki?
Magdalena: Czasami to, że razem tworzymy ten teatr ułatwia sprawy, jesteśmy dla siebie wsparciem, pomagamy sobie, jeśli jedna z nas potrzebuje pomocy. Jednak są te gorsze dni, kiedy mama jest bardzo wymagająca, a ja czasami chcę być tylko dzieckiem, a nie decydować. Czasami jest wręcz odwrotnie, to ja podejmuję ważne decyzje, którym mama musi się podporządkować. Najważniejsze w tej pracy to wiedzieć, jakie kto ma obowiązki i wspierać się w tym.
Inspiracją spektakli często bywają przeżycia i doświadczenia uczestników teatru. W ostatnim spektaklu inspiracją była moja relacja z mamą, nasze życie.
Jakie są plusy i minusy pracy międzypokoleniowej? Czy są jakieś sprawy, na które dopiero w trakcie pracy otworzyły wam się oczy? Kto przechodzi większą przemianę – seniorzy czy nastolatki?
Wanda: Jak to w każdym projekcie, są gorsze i lepsze momenty.
Magdalena: Osobiście bałam się tej integracji międzypokoleniowej, nie sądziłam, że to tak się rozwinie. Zderzenie seniorów z młodymi oznacza, że młodzi czerpią dużo wiedzy i doświadczenia od seniorów, którym z kolei pomagają w opanowaniu materiału. W innych grupach, gdzie uczestnicy są rówieśnikami, może istnieć rywalizacja, ale tutaj jest inny poziom relacji; nieagresywny, nakierowany na współpracę. Kiedy połączyłam grupy, był to ciężki okres dla mnie. Było to coś na zasadzie sprawdzania się: kto co umie i potrafi. Seniorzy zaczynali mieć obawy, chcieli odejść. Poświęciłam dużo czasu na zajęciach na integrację i wyjaśnianie istoty projektu. Każda grupa wiedziała, że prędzej czy później będą pracować ze sobą. Po burzliwym okresie wreszcie zaczęli współpracować. Seniorzy zaczęli być bardzo ambitni, sumienni i pracowici. Umawiali się i uczyli się nawet w swoich domach. A młodzież zaczęła ich podziwiać i wspierać. Komentarze osób, które nas znają, są takie: “Nigdy nie sądziłem, że grupa starszych osób może zrobić coś fajnego i dać radę w dorównaniu młodym, w przyswojeniu nowości i zmian”.
Wanda: Dzięki działaniom naszego teatru widzimy, że w społecznościach lokalnych zachodzą zmiany. Ludzie inaczej patrzą na seniorów, na ruch, uczą się odbierania naszych spektakli. Dzięki naszej kilkuletniej działalności dla seniorów zjawisko wycofywania się osób starszych odchodzi. Seniorów, czyli osób 50+, jest coraz więcej, poszukują form spędzania wolnego czasu. Nie chcą tylko gimnastyki czy tylko wycieczek, poszukują czegoś nowego. Następuje przełamywanie stereotypów dotyczących ciała – zamiast chełpienia się młodością, odkrywanie piękna w każdym człowieku. Odrzucane są stereotypy: „co komu wypada, a co nie”.
Każdy ma własny bagaż doświadczeń i potrzeb; każdy czego innego oczekuje od teatru. Niektórzy uczą się kunsztu; tego, że każdy ruch jest wyrazem czegoś, ma głębszy sens. Próbują przenieść taniec z poziomu zwykłej potańcówki na poziom artystyczny. A bywa, że kobiety-seniorki zapisują się po tragedii, w momencie, kiedy umiera im bliska osoba, dzięki temu nie popadają w smutek czy żal, a za to odnajdują się w ruchu, w grupie… Chcemy pokazać, że seniorzy mogą bardzo dużo. Nie trzeba ich przebierać za skrzatów, wystarczy pokazać takimi, jakimi są. W pracy rozwija się ich umysł i ciało – stają się młodsi.

fot. Agnieszka Dolata
Większe zmiany zachodzą u osób starszych. Teatr dodaje seniorom skrzydeł – daje im usprawnienie ciała i poprawia ich zdolności motoryczne, możliwości wyrażania uczuć, emocji, możliwości twórcze. Wyzbywają się kompleksów, nieśmiałości i lęków. To także odskocznia od domowych problemów. Zawiązują więzi z młodzieżą. Muszą znowu pokonywać trudności jak coś nowego im nie wychodzi, ale jak już coś im wychodzi, to im dodaje energii. I co najważniejsze – mniej chodzą do lekarza, a jak już chodzą, to lekarze dziwią się, że w tym wieku są tak aktywni.
Jakie macie plany na przyszłość?
Wanda: Chcemy promować międzypokoleniowe teatry tańca w całej Polsce. Planujemy festiwal z udziałem teatrów z innych krajów. Jedziemy na dwutygodniowe tournée do Londynu, obejmujące wspólne warsztaty, wdrażanie naszych działań międzypokoleniowych – takich, jakich się tam nie realizuje. A ogólnie – chcemy animować ludzi i leczyć przechodniów z codzienności…
Założony w 2008 roku Teatr Tańca Dawka Energii postawił sobie za cel wprowadzenie w życie idei community dance, dotąd mało w Polsce popularnej. Grupa łączy we wspólnej, twórczej pracy osoby z różnych środowisk, o różnych zdolnościach i możliwościach. Osoby, które nigdy wcześniej nie myślały, że mogłyby występować na jednej scenie, wspólnie tworzą niezwykłe przedstawienia taneczne. Teatr prowadzony jest przez Wandę i Magdalenę Radłowskie – matkę i córkę. Magdalena jest choreografką zespołu, a jej mama zajmuje się promocją i organizacją. Międzypokoleniowy zespół Teatru ma wśród swoich współpracowników artystów z kraju i z zagranicy. Przesłanie Dawki Energii to: pokazywać zwykłym ludziom taniec współczesny, umożliwiać kreatywną współpracę ludziom z różnych środowisk i w różnym wieku, otwierać się na nowości i wymieniać pomysłami.
Spektakl „Nogi” Teatru Tańca Dawka Energii (działającego pod szyldem Stowarzyszenia Radość Życia) to jeden z ośmiu zwycięskich projektów konkursu „Sztuka dla zmiany społecznej” przeprowadzonego przez Narodowy Instytut Audiowizualny w ramach przygotowań do Europejskiego Kongresu Kultury, który odbył się we wrześniu 2011 roku we Wrocławiu. Spektakl jest próbą refleksji nad takimi aspektami funkcjonowania związków międzypokoleniowych, jak komunikacja, emocje i więzi. W jaki sposób zmieniają się – w miarę upływu czasu – relacje matki i córki, szczególnie od chwili, kiedy córka staje się niezależna? Na ile starsze pokolenie może wyrażać siebie i okazywać emocje? „Nogi” przełamują stereotypowe myślenie na temat cielesności i piękna. Zachęcając publiczność do spojrzenia na ciało w nowy sposób, zespół Teatru próbuje udowodnić, że piękno nie jest wartością związaną z wiekiem.
Tekst powstał w ramach projektu “Miasto oddolne” współfinansowanego przez m.st. Warszawa.

Projekt współfinansuje Miasto Stołeczne Warszawa
Agata Diduszko-Zyglewska - animatorka kultury, dziennikarka, prezeska stowarzyszenia pasaż antropologiczny,członkini inicjatywy warszawa 2020 oraz warszawskich obywateli kultury
