Tagi: antropologia codzienności | notki
Cukier żelujący 3:1
11 lipca 2011
Warszawa, hipermarket
Cukier żelujący 3:1 – prawdopodobnie w atrakcyjnej cenie albo koniecznie potrzebny. Wysoki, starszy mężczyzna w szortach khaki i eksponującym lekki garb tiszercie rozrzuca niebieskie pudła. Jedno po drugim – upadają na ziemię. Nikogo ta praktyka za bardzo nie razi, jest 1:20, w bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się dział „warzywa, owoce”.
Co chwila mężczyzna spogląda na znajdującą się nad nim kartkę z ceną cukru żelującego 3:1. Biorąc pod uwagę kolory opakowań można przypuszczać, że ciągle trafia na „żelujący 2:1”. Metodycznie zrzuca kolejne pudła. W pewnym momencie, kiedy pudła zaczynają niebezpiecznie oddalać się od działu mąk i cukrów, mężczyzna decyduje się na kilka niedbałych kopnięć. Brązowy półbut zderza się z kartonem, rozlega się pusty dźwięk.
Niedługo potem pojawia się pracownica supermarketu. Jej nadejście zwiastuje tępy huk metalowych tulei pustego wózka, który kobieta za sobą ciągnie. „Co pan robi?!” – krzyczy. Pada odpowiedź: „Szukam, tego co powinno znajdować się pod tą kartką”. Wydaje się, że pracownica supermarketu ciągle nie może uwierzyć w to, co się stało. Przez ułamek sekundy próbuje objąć niewidzącym wzrokiem porozrzucane pudła. I następuje szybka wymiana zdań.

supermarket, fot. Ignacy Strączek
Drobna, energiczna kobieta w średnim wieku – tleniona blondynka – stara się osaczyć nieco ospałego starca. Jeżeliby szukać porównania, które oddałoby kubaturę tego sporu – będzie to sprzeczka pomiędzy wałachem a średniej wielkości psem zaganiającym. Wałach prze, a średniej wielkości pies cofa się, co i rusz zataczając kręgi. W efekcie kobieta zostaje zmuszona do przeczytania, co jest napisane na kartce. Po chwili walki i próbach wzajemnych pouczeń znajduje odpowiedni produkt. Za radą starca kartkę zdejmuje i z furią ciska do kontenera, pudła układa.
„No i teraz jest porządek” – podsumowuje mężczyzna – mówi to w chwili, kiedy pudła nie zostały jeszcze z powrotem ułożone. Na koniec pracownica przypuszcza ostatni atak, ale strzec, ucieka się do autorytetu, kierownika sklepu. Z jego słów wynika, że w wolnej Polsce to kierownik sklepu decyduje o tym, czy w poszukiwaniu towaru można rozrzucać pudła. Starzec ufa, że kierownik stanie po jego stronie, a stojącej obok kobiecie w podeszłym wieku tłumaczy, trochę się krygując, że trzeba walczyć, żeby był porządek, żeby nie było jak za komuny. Przypadkowa słuchaczka jest tego samego zdania. A pracownica supermarketu kończy rozpoczęty przed chwilą dialog: „Nie ma o czym dyskutować, i tak mnie pan nie przekona” – mówi i po chwili znika w cukrach.
Ignacy Strączek - REPORTER, ANTROPOLOG, ABSOLWENT INSTYTUTU KULTURY POLSKIEJ UW. AUTOR PRACY „SEMANTYKA PRZESTRZENI MIEJSKIEJ KSZTAŁTOWANEJ PRZEZ HANDEL ULICZNY”. UR. 1985 R.