Op. cit.,

Tagi: historia | miasto | pamięć | vipowiedź | Warszawa

VIPowiedź: Co pokazałby pan w Warszawie zagranicznemu turyście?

4 marca 2010

Jacek Leociak

Tekst został opublikowany w 37. numerze czasopisma „Opcit”.

Proponuję miejsce egzotyczne, którego przeciętny turysta nigdy by nie odnalazł, bo też i nie szukałby. Miejsce do bólu nijakie, szare, kompletnie nieatrakcyjne. Miejsce nieistniejące na żadnej mapie współczesnej Warszawy jako coś godnego uwagi.

Dziwaczny trawnik w kształcie prostokąta, porośnięty z rzadka rachitycznymi drzewkami, przecięty chodnikiem, leżący przy ul. Nowolipki między domami o numerach 28 i 30.

W czasie wojny było tu getto. Na dzisiejszym trawniku stała kamienica Nowolipki 68, mieszcząca szkołę im. Brochowa, prowadzoną przez partię Poalej Syjon – Lewicę. W piwnicach ukryto Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawskiego, zwane też archiwum Ringelbluma. Akcją kierował nauczyciel tej szkoły Izrael Lichtenstein. Pierwszą część umieszczono w dziesięciu metalowych pudłach i zakopano 3 sierpnia 1942 r., już w czasie trwania akcji likwidacyjnej, czyli wywózki “Żydów”:http://opcit.pl/szukaj/?q=Żydzi warszawskich do obozu zagłady w Treblince. Część drugą w dwóch bańkach na mleko złożono w tej samej kryjówce pod koniec lutego 1943 r. Obie części wydobyto po wojnie spod zwału gruzów: pierwszą – 18 września 1946 r., drugą – 1 grudnia 1950 r. Część trzecia archiwum, ukryta najprawdopodobniej na terenie tzw. szopu szczotkarzy przy ul. Świętojańskiej 34 (teren dzisiejszej ambasady Chin), nigdy nie została odnaleziona.

Fakt, że miejsce ukrycia archiwum Ringelbluma nie jest dotąd w żaden sposób upamiętnione, zdumiewa i zawstydza. Ten liczący blisko 30 tysięcy kart zbiór różnego typu dokumentów, świadectw, relacji, druków, zdjęć etc., gromadzony z narażeniem życia w warunkach getta przez sztab konspiratorów działających pod kierunkiem historyka Emanuela Ringelbluma, jest bezprecedensową kolekcją źródłową z czasów Holokaustu. Historyczna i kulturowa wartość archiwum jest nieoszacowana i wymyka się kwalifikacjom. Kolekcja archiwalna, tworzona według ścisłych zasad metodologicznych przez zespół fachowców-dokumentalistów oraz przez ludzi nauki, literatury, kultury, społeczników, nie ma sobie równych w Europie. W żadnym bowiem miejscu okupowanej Europy, w żadnym skupisku żydowskim egzystującym pod niemieckim terrorem nie podjęto inicjatywy na tak wielką skalę. Archiwum Ringelbluma zbierało dokumentację dotyczącą nie tylko getta warszawskiego, lecz także innych skupisk na terenach okupowanych, dlatego z jego kart wyłania się panoramiczny obraz losu Żydów w czasie Zagłady. W 1999 r. Komitet UNESCO, w uznaniu niezwykłej wartości tego zespołu świadectw, podjął decyzję o umieszczeniu go na liście „Pamięć Świata” (Memory of the World), obok De revolutionibus orbium coelestium Kopernika i dzieł wszystkich Chopina. W topografii współczesnej Warszawy, na terenach największego getta w okupowanej Europie, wciąż nie ma najmniejszego nawet śladu, który mógłby uświadomić przechodniowi czy turyście wagę tego miejsca.

Warto zatrzymać się przez chwilę przy tym niepozornym skwerku porosłym zdeptaną trawą, otoczonym muranowskimi blokami. To właśnie tu bije najżywsze i najbogatsze źródło naszej wiedzy o getcie warszawskim, o losie jego mieszkańców zamkniętych za murami. Gdyby nie odwaga i determinacja członków grupy „Oneg Szabat”, tworzących archiwum, nasza wiedza o Zagładzie byłaby w sposób dramatyczny uboższa. Nie ilościowo, lecz jakościowo!

notował: Marcin Leszczyński

Jacek Leociak - DOKTOR NAUK HUMANISTYCZNYCH, PRACOWNIK INSTYTUTU BADAŃ LITERACKICH PAŃSTWOWEJ AKADEMII NAUK, AUTOR KSIĄŻEK: TEKST WOBEC ZAGŁADY, O RELACJACH Z GETTA WARSZAWSKIEGO; GETTO WARSZAWSKIE. PRZEWODNIK PO NIEISTNIEJĄCYM MIEŚCIE.

Twój komentarz